Bydgoszcz liczy na medal w tyczce

Piątka lekkoatletów bydgoskiego Zawiszy wystąpi w juniorskich mistrzostwach świata. Wszyscy marzą, by udanie zaprezentować się przed własną publicznością. Najwięcej szans na medal ma tyczkarz Paweł Wojciechowski.






Dla dwóch zawodniczek i trzech zawodników SL Zawisza występ na mistrzostwach świata to największe przeżycie w dotychczasowych karierach. Uzyskać minimum na tę imprezę, to był cel do jakiego dążyli już od ubiegłego roku. Piątce szcześliwców się udało i to oni będą mieć okazję zaprezentowania się na jednym z najładniejszych stadionów lekkoatletycznych świata.

Tym który może pokusić się o medal jest tyczkarz Paweł Wojciechowski. Tegoroczny sezon jest dla niego bardzo udany. 1 czerwca podczas zawodów w Żarach pokonał poprzeczkę zawieszoną na wysokości 5,51. Dzięki temu nie tylko uzyskał kwalifikację na mistrzostwa świata, ale też pobił o 40 cm swój rekord życiowy. - Rzeczywiście ten rok jest dla Pawła wyjątkowy, ale to wszystko jest efektem ciężkiej pracy - mówi trener Roman Dakiniewicz. - Do minimum na Pekin sporo mi jeszcze brakuje, aż 19 centymetrów. Będę się starał, choć to bardzo trudne zadanie - obiecuje Wojciechowski.

Jeszcze kilka lat temu jego kariera stała pod znakiem zapytania. - Wszystko przez tzw. martwice młodzieńcze. W pewnym wieku, gdy następuje szybki wzrost, to zaczynają się bóle mięśnia czworogłowego. Miałem kiedyś zawodnika, który z tego powodu zakończył karierę. Specjaliści radzą, by w tym okresie trochę zmniejszyć treningi i czekać aż to przejdzie. Tak zrobiłem właśnie z Pawłem. I udało się, chociaż niestety powstały zaległości. Ten chłopak ma jeszcze spore rezerwy - dodaje szkoleniowiec Wojciechowskiego.

Bydgoscy kibice juniora Zawiszy zobaczą w czwartek (od 9.30) w kwalifikacjach skoku o tyczce. Jeśli nasz zawodnik przejdzie je pomyślnie to po raz drugi na stadionie Zawiszy pojawi się w sobotnim finale.

Apetyty na czołową dziesiątkę mają wieloboiści Szymon Czapiewski i Małgorzata Reszka.

Szymon od urodzenia skazany był na sport. Jego ojciec Wiesław trenuje lekkoatletów Zawiszy. Od kilku sezon pod jego opieką jest także syn.

- U taty jest zawsze tak, że próbuje się różnych konkurencji, by zobaczyć, w jakiej ma się największe predyspozycje. Mnie praktycznie we wszystkim szło nieźle więc wybór padł na dziesięciobój - mówi Szymon. Na stadionie Zawiszy wstąpi on już w środę i czwartek. O siedmioboistce Małgorzacie Reszce już dziś można powiedzieć jedno. Bez wątpienia będzie jedną z najładniejszych uczestniczek bydgoskich mistrzostw. Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że dyscypliną, w której młoda bydgoszczanka odniesie sukces będzie siatkówka. Przez pięć lat była zawodniczką bydgoskiego Pałacu. I przeszkadzało jej to, że ma 170 cm wzrostu, co jak na siatkarkę nie jest zbyt wiele. - Byłam nawet prawą atakującą - śmieje się dzisiaj zawodniczka.

Do lekkiej atletyki po długich namowach przekonał ją trener Czapiewski. - To było biegach przełajowych, jeszcze w gimnazjum. W końcu dałam się przekonać i rozpoczęłam zajęcia na Zawiszy - wspomina Małgorzata Reszka, która szybko przekonała się, że uprawianie siedmioboju do łatwych nie należy. Średnio dziennie cztery godziny spędza na zajęciach. Na pytanie o swoje szanse podczas mistrzostw odpowiada. - Chciałabym zbliżyć się do rekordów życiowych. Jeśli uda się pobić choć w dwóch konkurencjach, to będę bardzo zadowolona. Wielobój jest bardzo nieprzewidywalny i trudno mówić o miejscach. Pierwsza dziesiątka byłaby jednak sporym sukcesem.

Zapał swoich podopiecznych studzi nieco trener Wiesław Czapiewski. - To miło, że są optymistami, ale marzeniem byłoby, gdyby osiągnęli to co zapowiadają. Będzie jednak bardzo ciężko - mówi szkoleniowiec.

Podczas mistrzostw pełni on funkcję dyrektora technicznego i niestety nie może poświęcić swoim podopiecznym tyle czasu ile by chciał. - Brakuje nam go, ale jesteśmy dobrze przygotowani i poradzimy sobie - dodaje Reszka.

Stawkę bydgoszczan w zawodach uzupełniają tyczkarka Joanna Michalska (wystartuje w środę w kwalifikacjach o 9.30 i jeśli awansuje to w piątkowym finale), której brat Łukasz wywalczył w weekend srebrny medal seniorskich mistrzostw Polski i podopieczni Sylwestra Niebudka - Damian Kabat, którego w środę (18.50) zobaczymy w biegu na 10 000 metrów.

W Bydgoszczy wystąpi też dwójka lekkoatletów z Kruszwicy - Jakub Krzewina (400 m i 4x400) i Sylwester Zieliński (pchnięcie kulą).

Wszyscy nasi zawodnicy i trenerzy oprócz dopingu kibiców liczą też na sprzyjającą aurę. Bez niej znacznie trudniej walczyć będzie o dobre wyniki. - Na pewno deszcz i silny wiatr nie są wskazane .Myślę, że Pawła stać na skok na wysokość 5,40. A to może dać już medal - mówi trener Wojciechowskiego.

Jeszcze dalej idzie Małgorzata Reszka. - Gdybym tylko mogła, to poprosiłabym jakiegoś szamana z Mozambiku, by oddańczył jakiś taniec odganiający deszcz.

Najnowsze informacje