Sport.pl

Roman Szewczyk: Jestem patriotą. Stawiam na naszych.

Pochodzący z Bytomia były reprezentant Polski od wielu lat mieszka w Austrii. Przed czwartkowym meczem na Euro 2008 naszej kadry ze współgospodarzami mistrzostw zachowuje umiarkowany optymizm.
Śląscy kibice świetnie pamiętają Szewczyka z występów w Szombierkach Bytom i GKS-ie Katowice. Wysoki obrońca słynął przede wszystkim z atomowego uderzenia z rzutów wolnych. Po wyjeździe z Polski kontynuował karierę we francuskim Sochaux oraz w Austrii Salzburg. Obecnie 43-letni Szewczyk pracuje jako piłkarski skaut.

Maciej Blaut: Jakie szanse daje Pan Polakom w starciu z Austriakami?

Roman Szewczyk: Austriacy w drugiej połowie meczu z Chorwacją pokazali, że potrafią grać w piłkę na wysokich obrotach. To przeważnie młodzi chłopcy, których po prostu rozpiera ambicja. Nie ma się zresztą czemu dziwić, przecież grają u siebie.

Czyli to rywale będą faworytem?

- Jako patriota stawiam jednak na naszych. Polacy powinni zachować jednak wielką ostrożność. Chciałbym, żeby nasz zespół nie popełniał już tak katastrofalnych błędów, bo po meczu z Niemcami strasznie rozbolała mnie głowa.

W Austrii czuć klimat wielkiej imprezy sportowej?

- Austria to mały kraj. Jej mieszkańcy bardzo się cieszą, że taki festiwal futbolu trafił akurat do nich. Na ulicach jest po prostu ładnie. Wieczorami przed olbrzymimi telebimami gromadzą się tłumy. Na szczęście w Salzburgu dopisuje pogoda, ale wiem, że w Klagenfurcie mocno padało. Ja sam oglądam mecze w telewizji. Co prawda w losowaniu urządzonym przez klub wygrałem bilet na mecz Niemców z Chorwacją, ale z niego zrezygnowałem.

Ostatnio często Pana widać na polskich stadionach.

- Jestem skautem w Red Bull Salzburg. Muszę bardzo dużo podróżować po Niemczech, Francji, Czechach i Polsce. W naszym kraju jestem praktycznie co tydzień. Po polskich boiskach biega wielu ciekawych piłkarzy i może któryś z nich trafi niedługo do Salzburga. Nawet jeśli tak się stanie, to jednak jeszcze nie tego lata, bo klub poczynił już odpowiednie zakupy. Dodam, że ja tylko piłkarzy oglądam i gromadzę o nich informacje. Od rozmów są już moi szefowie. Niestety, przez te liczne wyjazdy mój zespół musi sobie czasem radzić beze mnie...

To Pan jeszcze gra w piłkę?!

- Właśnie świętowałem awans z moją drużyną FC Bernham do V ligi. To mały klub z dzielnicy Salzburga. Co ciekawe, moim trenerem jest... Polak Adam Popowicz [w latach 70. gracz m.in. Górnika Zabrze - przyp. red.]. Z grą nie mam kłopotu, bo przez całą karierę omijały mnie kontuzje. O zakończeniu kariery jeszcze nie myślę, bo ciągle mnie to cieszy.

Wciąż wykonuje Pan rzuty wolne?

- Zdarza się, że jeszcze czasem trafię do bramki rywali, ale szczerze mówiąc rzadko już strzelam. Ja już się wykazałem, niech się teraz młodzież uczy.

Podobno działacze B-klasowego klubu z Łagiewnik namawiali Pana na występy w ich drużynie?

- Nie ma na to teraz szans. Może jak skończę 60? (śmiech). Na razie w Austrii trzyma mnie dobra praca w poukładanym klubie. Poza tym młodsza córka chodzi jeszcze do szkoły. Dlatego nie myślę o przeprowadzce. Choć gdybym otrzymał ciekawą ofertę z kraju, to kto wie...



Roman Szewczyk

ur. 18.03.1965 roku w Bytomiu

Kluby: Szombierki Bytom, Śląsk Wrocław, GKS Katowice, Sochaux, Austria Salzburg, USV Thalgau, FC Bernham.

Sukcesy: mistrz Austrii w 1997 roku, zdobywca Pucharu Polski w 1991 i 1993 roku.

W reprezentacji Polski w latach 1989-94 zagrał 37 meczów i strzelił 3 gole.