Sport.pl

Budżety dzielą ligę koszykarek

Polska Liga Koszykówki Kobiet wymaga, by kluby grające w ekstraklasie udokumentowały budżety w wysokości co najmniej 750 tys. zł. - To skandal - mówi wiceprezes MUKS Poznań.
W poprzednim sezonie takiego obowiązku nie było - MUKS był jednym z biedniejszych, o ile nie najbiedniejszym klubem. Z budżetem ok. 400 tys. zł zajął w ekstraklasie 10. miejsce - wyprzedził przy tym trzy drużyny. Teraz działacze MUKS zakładają, że budżet na kolejny sezon będzie wynosił ok. 500-600 tys. zł. Okazuje się jednak, że ta kwota może nie wystarczyć do gry wśród najlepszych. - Jednym z kryteriów zgłoszenia do rozgrywek jest zagwarantowanie budżetu na poziomie co najmniej 750 tys. zł - mówi prezes PLKK Wiesław Zych. W ekstraklasie kilka klubów może nie spełnić tych wymagań, m.in. MUKS, Hartman Pabianice, AZS Jelenia Góra, czy Cukierki Brzeg. Co się więc z nimi stanie? - Rada Nadzorcza spółki zbiera się w połowie czerwca i podejmie decyzję. To przedstawiciele wszystkich klubów. Wiem, że są pewne problemy w niektórych klubach, ale może kluby z nich wybrną. My, Polacy, mamy taką przywarę, że wiele rzeczy robimy na ostatnią chwilę - twierdzi Zych. Z wielkopolskich klubów problemów z uzbieraniem budżetu nie powinny mieć Duda Leszno i AZS Poznań. Za to wiceprezes MUKS Maciej Różański jest zbulwersowany takim postawieniem sprawy. - To kpina i nieporozumienie. Dlaczego 750 tys., a nie 500 albo 1,2 mln? Rozmawiałem z radcą prawnym, który stwierdził, że takie działanie jest niezgodne z prawem. PLKK nawet nie ma swojego statutu - grzmi Różański. - Na zebraniu rady nadzorczej na pewno będziemy głosować przeciwko takiemu limitowi - dodaje.

W przypadku MUKS, tak jak Inei-AZS, ważnym punktem budżetu są pieniądze przekazane przez miasto. Na razie nie zostały one rozdzielone, bo w maju radni nie zgodzili się na pierwszą propozycję prezydenta Poznania. Według niej, jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, AZS miał dostać 530 tys. zł, a MUKS 220 tys. zł. Druga próba rozdzielenia pieniędzy nastąpi lada dzień.