Sport.pl

"Kolejorz" walczy o króla

Piotr Leśniowski
26.05.2008 , aktualizacja: 26.05.2008 00:00
A A A Drukuj
- Lech Poznań jest bardzo poważnym kandydatem do pozyskania Roberta Lewandowskiego - uważa wiceprezes Znicza Pruszków Witold Makowski, ale zapowiada jednocześnie, że rozmowy w sprawie transferu króla strzelców drugiej ligi mogą się opóźnić


W zakończonym właśnie sezonie drugiej ligi Lewandowski zdobył 21 goli i został królem strzelców rozgrywek.

Zanim jednak tego dokonał, już w trakcie sezonu, wzbudził zainteresowanie bodaj połowy klubów ekstraklasy. Co zresztą nie dziwi, bo młody napastnik (w sierpniu skończy 20 lat) strzelał gole jak na zawołanie, a Znicz Pruszków był rewelacją ligi. - Nigdy, w przypadku żadnego innego zawodnika nie musiałem odpowiadać na tyle pytań stawianych przez trenerów i menedżerów co w przypadku Roberta - opowiadał niedawno trener pruszkowian Jacek Grembocki i wymienia: - Dzwonią do mnie koledzy z Niemiec, pytają o niego menedżerowie z Austrii, pojawiła się propozycja z agencji menedżerskiej ze Stanów i Anglii. W Polsce sondują tego piłkarza: Legia, Górnik, Groclin, Zagłębie Lubin, ŁKS Łódź, Cracovia.

W przypadku Lecha określenie "sondują" jest już nieaktualne. - Jesteśmy zainteresowani bardzo poważnie Lewandowskim. Prowadzimy rozmowy zarówno z menedżerem zawodnika, jak i władzami Znicza - zadeklarował przed kamerami klubowej telewizji Lecha prezes "Kolejorza" Andrzej Kadziński. I działacze ruszyli do dzieła. - Choćby dzisiaj rozmawialiśmy z przedstawicielami Lecha na temat transferu Roberta - mówił wczoraj wiceprezes Znicza Witold Makowski. - Lech jest bardzo poważnym kandydatem do pozyskania piłkarza, ale równie poważnym kandydatem jest Legia Warszawa. Wszystkim chętnym jednak powtarzamy to samo: dajcie nam 3-5 dni i wrócimy do rozmów.

Dlaczego? Makowski: - Mamy z Robertem umowę, że do zakończenia rozgrywek nie podejmujemy żadnych tematów transferowych i wszystkie oferty muszą poczekać.

Ale przecież sezon w drugiej lidze właśnie się skończył. Okazuje się jednak, że niezupełnie. - Wydział Gier ma we wtorek usankcjonować tabelę, a my złożyliśmy pismo, w którym domagamy się rozegrania barażu między Zniczem a Arką Gdynia. Czekamy na odpowiedź - wyjaśnia wiceprezes pruszkowskiego klubu.

Znicz walczy więc o prawo rozegrania barażu o miejsce w barażu o ekstraklasę. Tłumaczy to tym, że ma w tabeli tyle samo punktów co gdynianie. A oba ich mecze zakończyły się remisami 2:2. Szanse na powodzenie Znicz ma jednak znikome, bo kolejność w tabeli została ustalona na podstawie wyników bezpośrednich spotkań pruszkowian, Arki i Piasta Gliwice. A z tego grona Znicz był najsłabszy. - Dla nas rozgrywki nie są zakończone - podkreśla Makowski i tłumaczy: - Dlatego nie ma teraz żadnego tematu transferu. Choć przyznam, że są kluby, które oferują za Lewandowskiego po milion czy półtora miliona zł. Zarząd klubu oczywiście je rozpatrzy, ale nie teraz.

Milion czy półtora zł za nastolatka, który ma za sobą ledwie dwa dobre sezony w niższych ligach? - Chłopak ma olbrzymi potencjał, co tu dużo mówić - uważa prezes Kadziński. - Gdziekolwiek by się znalazł i jeśli nie odbije mu woda sodowa, a uważam, że nie odbije, to Robert niedługo znajdzie swoje miejsce w wielkim futbolu - twierdzi trener Grembocki.

W czerwcu 2007 r. Lewandowski zdobył koronę króla strzelców trzeciej ligi, zdobył wówczas 15 bramek. Teraz potwierdził swój talent w drugiej lidze. - Nie chcemy chłopaka zatrzymywać na siłę. Po to szukamy młodych piłkarzy, wychowujemy ich, by potem mogli odejść i grać w lepszych klubach - tłumaczy wiceprezes Znicza. - Nie wykluczam jednak, że Robert zostanie jeszcze z nami, bo niedawno przedłużył kontrakt.