Najmocniejsze kopyto w II lidze

Dariusz Kołodziej z Podbeskidzia Bielsko-Biała potrafi strzelać gole nawet z 40 metrów!
Piotr Płatek: W tym sezonie bombarduje Pan bramki rywali. Już 11 goli na koncie. Będzie tytuł króla strzelców II ligi?

Dariusz Kołodziej, piłkarz Podbeskidzia: - Byłoby fajnie, ale nie to jest moim najważniejszym celem. Gram dla zespołu, nasza zasada to jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Liczą się sukcesy Podbeskidzia, moje indywidualne osiągnięcia cieszą, ale są podporządkowane drużynie.

W II lidze jest Pan specjalistą numer jeden od rzutów wolnych. Lewa noga Dariusza Kołodzieja jest nie do zatrzymania..

- Jeśli chodzi o wolne to... obniżyłem loty. Taka jest prawda. Kiedy przed kilku laty grałem w Hutniku Kraków, to z tych stałych fragmentów gry zdobywałem średnio 8, 10 goli w sezonie.

Skąd taka specjalizacja?

- Na dobre moje strzelanie z wolnych zaczęło się od drugiego sezonu na Suchych Stawach. Na stałe zadomowiłem się wtedy w składzie Hutnika i coraz częściej zdobywałem gole. A co do specjalizacji - to dar od Bozi, która wymagała ode mnie solidnego oszlifowania. Gdyby nie praca, jaką poświęcam temu elementowi, nie byłoby efektów.

Gol z największej odległości?

- To było w barwach Hutnika. W 2004 r. w towarzyskim meczu z Górnikiem Zabrze. Trafiłem w samo okienko z około 40. metra. Kolega z obrony podpowiedział: uderz, Darek. Strzeliłem i piłka wpadła obok zaskoczonego bramkarza.

Wspomniał Pan Górnika, a to właśnie zabrzanie są podobno zainteresowani Pana osobą...

- Miło o tym słyszeć, bo to ekstraklasa, a w dodatku firma. W Górniku gra już dwóch moich kolegów z Hutnika: Piotrek Madejski i Michał Pazdan. Fajnie byłoby grać z nimi.

Pierwsza liga to Pana cel na kolejny sezon?

- Przed kilku laty byłem na testach w Bełchatowie, ale nie przypadłem do gustu trenerowi Kurasowi. Ostatniej zimy miałem być w Jagiellonii, ale znowu nie dogadały się kluby. Myślę, że po zakończeniu tego sezonu wreszcie zostanę pierwszoligowcem. Moim marzeniem jest, by trafić do ekstraklasy razem z Podbeskidziem. Już jesienią dobrze graliśmy w obronie, teraz doszła całkiem niezła gra w ataku.

Najnowsze informacje