Sport.pl

Białostockie siatkarki pokonały Centrostal

Białostockie siatkarki w sobotę po raz drugi pokonały 3:1 Centrostal Bydgoszcz i brakuje im jeszcze dwóch zwycięstw, aby awansować do kolejnej rundy walki o utrzymanie w Lidze Siatkówki Kobiet. - Mam nadzieję, że rywalki po tej porażce już się nie podniosą - mówi środkowa Dominika Koczorowska
Po wygranej w środę w Bydgoszczy nasze zawodniczki przystępowały do spotkania z pewnym komfortem psychicznym i początek meczu wskazywał na to, że bardzo szybko rozbiją rywalki. Katarzyna Walawender zaczęła mecz od dość trudnej zagrywki i gospodynie objęły prowadzenie 4:0. Niestety potem zdarzyła się sytuacja, która miała kluczowe znaczenie dla przebiegu pierwszej partii. Przy jednej z obron zderzyły się Justyna Sachmacińska oraz Magdalena Saad. Libero gospodyń z bardzo mocno rozciętą wargą musiała opuścić boisko, a jej brak ponownie pokazał, że piętą Achillesową białostoczanek jest przyjęcie. Rywalki zbliżyły się na punkt 8:7, ale na szczęście na boisko wróciła filigranowa libero, miejscowe uporządkowały grę i odskoczyły na pięć punktów. Wtedy jednak Dominika Kuczyńska niemiłosiernie wykorzystała to, że Saad czuje jeszcze skutki urazu. Bombardowała ją zagrywką i głównie dzięki temu rywalki odrobiły straty.

- Strasznie mnie bolało, a poza tym będąc poza boiskiem ostygłam i musiałabym się chyba ponownie rozgrzewać, żebym była od razu w tej samej dyspozycji, co na początku - tłumaczy Saad.

Kuczyńska nie tylko dobrze zagrywała, ale też była nie do powstrzymania na środku siatki, wspierana jeszcze w ataku przez Dorotę Ściurkę poprowadziła swój zespól do zwycięstwa w pierwszej partii.

- Przy naszym dużym prowadzeniu chyba zbyt pewnie się poczułyśmy i dlatego seta wygrały rywalki - wyjaśnia białostocka kapitan Joanna Szeszko.

Na szczęście w kolejnych partiach nie było zbyt dużego rozluźnienia w szeregach gospodyń. Chociaż druga partia miała podobny przebieg do pierwszej. Ponownie białostoczanki rozpoczęły lepiej, prowadziły 16:10 i ponownie stanęły w miejscu. Duża w tym zasługa doświadczonej 33-letniej Ewy Kowalkowskiej. Atakująca, która przed sezonem postanowiła przez rok odpocząć od siatkówki, ale ostatecznie wróciła do zespołu, była w sobotę mocnym punktem ekipy z Bydgoszczy. Na szczęście takie mocne punkty były też w białostockim zespole i było ich zdecydowanie więcej niż w drużynie rywalek, dlatego też druga partia padła łupem miejscowych.

Trzecia odsłona miała najbardziej wyrównany przebieg. Jednak w niej również więcej atutów miały białostoczanki. Szczególnie bardzo dobrze spisywały się obie środkowe Elena Hendzel oraz Dominika Koczorowska. Dodając do tego dobrze grającą w ataku Justynę Sachmacińską oraz czujny blok, wynik seta mógł być tylko jeden. Czwarta odsłona to z kolei już dominacja miejscowych. Wystarczy wspomnieć, że skończyły dopiero szóstą piłkę setową, a wygrały i tak wysoko 25:17.

- Bałyśmy się bardzo tego spotkania, chyba nawet bardziej niż pierwszego, ponieważ w Bydgoszczy zrobiłyśmy ogromny krok i nie chciałyśmy tego zaprzepaścić u siebie - mówi Koczorowska. - Dlatego byłyśmy też podwójnie zmobilizowane i - jak się okazało - byłyśmy lepsze w każdym calu od rywalek.

Teraz rywalizacja przenosi się do Bydgoszczy, gdzie za tydzień odbędą się dwa kolejne spotkania. Białostoczanki mają nadzieję, że po tych dwóch pojedynkach będą mogły przygotowywać się do kolejnej rundy walki o utrzymanie w ekstraklasie z drugim zespołem I ligi. Z kolei oczywiście bydgoszczanki wierzą, że na kolejne spotkania wrócą do Białegostoku. Trener Centrostalu Piotr Makowski, który po porażce w środę aż kipiał ze złości, w sobotę był umiarkowanym optymistą.

- Widzę iskierkę nadziei, coraz więcej rzeczy się przede mną odkrywa i są możliwości żeby było lepiej - mówił szkoleniowiec. - Po pierwszym spotkaniu byłem załamany, ale teraz jest inaczej i zrobimy wszystko, aby jeszcze wrócić do Białegostoku, żeby odwrócić losy tej rywalizacji.

- Ja natomiast cieszę się, że prowadzimy 2:0, ale to jest tylko 2:0 - tonował nastroje trener białostoczanek Dariusz Luks. - Przed nami kolejne zacięte spotkania, a to nie jest gra na czas. Dopiero gdy cztery zwycięstwa będą po naszej stronie, będzie można powiedzieć, że przeszliśmy pierwszy etap.



Pronar Zeto Astwa AZS Białystok - Centrostal Bydgoszcz 3:1

Sety: 19;25, 25:21, 25:22, 25:17.

AZS: Szeszko, Hendzel, Koczorowska, Palczewska, Walawender, Sachmacińska, Saad (libero) oraz Kalinowska, Gierak, Leżenkina.

Centrostal: Kuczyńska, Ściurka, Gałkina, Cekowa, Malinowska, Naczk, Leśniewicz (libero) oraz Łunkiewicz, Kuligowska, Liniarska, Kowalkowska, Wysocka.