Sunday Ibrahim: Z III ligi można do góry

Były gracz Wisły ma pomóc Hutnikowi Kraków w utrzymaniu w III lidze
Waldemar Kordyl: Wylądował Pan w trzeciej lidze.

Sunday Ibrahim: Osiem miesięcy temu miałem operację kolana w Monachium. Potem była rehabilitacja. III liga to niski poziom, czasem trzeba iść na dół, by wyjść do góry. Kraków to piękne miasto. Czuję się tutaj jak u siebie.

Karierę zdominowały kontuzje.

- Po kilku latach spędzonych w Wiśle liczyłem na grę na Zachodzie. Gdyby nie kontuzje, zaszedłbym wyżej.

Jak Pan wspomina pobyt w Zagłębiu Lubin?

- Miałem grać u Edwarda Klejndinsta. To dobry człowiek, zawsze go ceniłem i szanowałem. Złapałem kontuzję, Zagłębie zostało mistrzem Polski beze mnie.

Najwspanialsze wspomnienie piłkarskie?

- Za czasów trenera Franciszka Smudy w Wiśle zagrałem w pucharze UEFA. Najwięcej radości dał mi mecz z Trabzonsporem, gdy strzeliłem bramkę.

Czego Pan oczekuje od siebie?

- Normalnego grania z radością, tak jak kiedyś. Jak będzie zdrowie, to jeszcze trochę można zarobić.

Co się zmieniło w polskiej piłce nożnej od Pana przyjazdu z Nigerii?

- Jak przyjechałem, w Polsce liczyła się tylko Wisła i Legia. Teraz w innych klubach też są pieniądze. Do prawdziwego postępu potrzebna jest Liga Mistrzów. Wisła jest mocna, ma dobrego trenera i zawodników. Czy zdoła awansować? Za Henryka Kasperczaka też był taki moment i wyglądało, że jest gotowa. Niestety, nie udało się.

Świetnie mówi Pan po polsku.

- To trudny język, ale jak się uczysz codziennie, to jakoś idzie. Dogaduję się z każdym, gramatycznie to jednak jest tragedia (śmiech).

Skomentuj:
Sunday Ibrahim: Z III ligi można do góry
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje