Tur - Warta bez goli, za to z faulami

Aż 66 fauli popełnili piłkarze Warty Poznań i Tura Turek w swoim pierwszym tegorocznym meczu o punkty w II lidze. Na grę w piłkę nie starczyło im już sił, na strzelanie goli tym bardziej
Częściej przepisy przekraczali zawodnicy Warty (41 fauli, przy 25 przewinieniach Tura), dostali też więcej żółtych kartek (4:2), a sędzia spokojnie mógł ich pokazać jeszcze przynajmniej kilka, w tym także czerwone. Bo piłkarze wyjątkowo chętnie przekraczali wczoraj przepisy.Z powodu samych fauli arbiter musiał przerywać grę średnio częściej niż co półtorej minuty! To oczywiste, że na grę w piłkę w takich warunkach nie było za dużo czasu. - Mecz był brutalny, bo bardzo potrzebujemy punktów i musimy o nie walczyć - tłumaczył pomocnik "Zielonych" Krzysztof Piskuła.

Gdy w 12 min Piskuła oddał ładny, ale lekki i bardzo niecelny strzał z półobrotu, wydawało się, że dotychczasowe kopanie się po kostkach pójdzie w niepamięć. Niestety, Marcin Wojciechowski z Warty bardzo źle pojmował, na czym polega udowodnienie byłemu trenerowi, że niesłusznie pozbył się go zimą z drużyny. Zamiast pokazać, jak gra w piłkę, kopał niedawnych kolegów z Tura. Już po kwadransie miał na koncie żółtą kartkę i cudem nie wyleciał z boiska, bo faulował nadal. - Zdjąłbym go z boiska, ale miałem wymuszoną zmianę i musiałem zostawić go na boisku - mówił trener Warty Bogusław Baniak. Ta wymuszona zmiana to zejście z murawy Macieja Truszczyńskiego, który miał wysoka gorączkę, a zagrał na własną prośbę. Wytrwał tylko do przerwy. Na drugą połowę nie wyszedł też Adam Łagiewka, który także pracował na czerwoną kartkę. Gdy przyszło mu pokazać umiejętności piłkarskie, zmarnował dobrą sytuację - w 33 min zamiast uderzać na bramkę z kilku metrów, podawał, ale nie wiadomo do kogo.

Oprócz wyraźnej przewagi w faulach, Warta miała przed przerwą przewagę na boisku. Częściej gościła na połowie rywala, ale przez cały mecz nie miała ani jednej dogodnej sytuacji bramkowej. Po zmianie stron poziom meczu był tylko nieco wyższy, mniejsza była też liczba fauli. Nieznacznie przeważał Tur, ale okazję do strzelenia gola miał tylko jedną. W 67 min Filip Burkhardt świetnie wymanewrował Przemysława Otuszewskiego, ale strzał obronił Jakub Szmatuła. - Strzeliłem w środek bramki - narzekał później Burkhardt, który debiutował w Turze. Był chyba najlepszym piłkarzem w swoim zespole. - W Lechu nie dostałem szansy, a trener Topolski podał mi rękę. Chcę się u niego odbudować i przypomnieć, że jest jeszcze ktoś taki jak Filip Burkhardt - powiedział i dodał: - Nie pamiętam, żebym grał kiedyś w meczu, w którym byłoby tyle fauli. Potwierdza się to, co słyszałem o drugiej lidze, że tu mniej gra się w piłkę, a więcej walczy.

- Ten sędzia nie pierwszy raz gwizdał nam mecz. Wcześniej w trzeciej lidze, czy teraz w drugiej, zawsze dyktował dwa razy więcej wolnych, niż było trzeba. Na dodatek chętnie karze zawodników Warty. Nie wiem, czy robi to złośliwie czy z innych powodów - zastanawiał się kapitan Warty Tomasz Magdziarz, który dostał kartkę za to, że zbyt wcześnie wybiegł z muru. Teraz musi pauzować w następnym spotkaniu z Piastem Gliwice. Zresztą podobnie jak Wojciechowski.

- Poziom meczu nie był taki, jakbyśmy sobie wyobrażali. Obie drużyny chciały wygrać i emocje były do końca, a moich zawodników zjadła chyba trema - analizował trener Tura Adam Topolski. - Nie obraź się Adaś, ale gra była taka, jak płyta boiska, a ta nie jest w najlepszym stanie. Z tego, że mój zespół walczył, jestem zadowolony, a z wyniku nie - odpowiedział Baniak.

Tur Turek - Warta Poznań 0:0

Tur: Janicki - Grabowski, Różycki, Derbich - Olszewski (74. Cichos), Jasiński Ż, Piętka, Burkhardt, Bieniek (67. Matusiak)- Łagiewka Ż (46. Pruchnik), Sikora.

Warta: Szmatuła -Truszczyński (46. Ignasiński), Jankowski, Otuszewski, Marcinkiewicz - Najewski Ż, Wojciechowski Ż - Magdziarz Ż, Piskuła (60. Iwanicki), Wan - Klatt Ż (73. Pawlak).

Sędziował Dawid Piasecki ze Słupska

Widzów 2,5 tys.

Najnowsze informacje