Sport.pl

Arsenal traci przewagę w Premier League

Gol Nicklasa Bendtnera w ostatnich sekundach meczu z Aston Villą pozwolił Arsenalowi zremisować i zachować pozycję lidera. Ale Manchester United pokonał Fulham 3:0 i traci do ?Kanonierów? tylko punkt.
Wyniki, strzelcy bramek, składy z 27. kolejki Premier League

Co los zabrał Arsenalowi w poprzedniej kolejce, teraz oddał. Tydzień temu stracony gol w doliczonym czasie kosztował ich utratę prowadzenia z Birmingham. Tym razem dał remis. "Kanonierzy" przegrywali z Aston Villą 0:1 po samobójczym zagraniu Philippe'a Senderosa. Po porażce straciliby prowadzenie w tabeli.

- Ten wynik da nam kopa. Gdybyśmy stracili pozycję lidera, byłby to kolejny cios po kontuzji Eduardo da Silvy. Każda drużyna ma w sezonie chwilę słabości. Od tego, ile punktów zdoła wówczas zgromadzić, zależy jej miejsce na koniec sezonu. Ten dzisiejszy punkt może okazać się bezcenny. Nie jesteśmy faworytem, raczej MU nim jest. Ale świadomość, że w całym sezonie przegraliśmy tylko raz, dodaje nam wiary - stwierdził trener "Kanonierów" Arsene Wenger.

MU nie przegrał z Fulham od 1964 r. Choć w sobotę trener Alex Ferguson posadził na ławce rezerwowych Cristiano Ronaldo i Wayne'a Rooneya, a Michaela Carricka, Ryana Giggsa i Nemanję Vidicia zostawił w Manchesterze (odpoczywają przed rewanżowym pojedynkiem Ligi Mistrzów z Olympique Lyon), ani przez chwilę nie zanosiło się na to, żeby Londyńczycy mieli przerwać tą passę. "Czerwone Diabły" objęły prowadzenie już w 15. minucie po strzale Owena Hargreavesa, a tuż przed przerwą podwyższył Park Ji-sung.

- Wierzę we wszystkich moich piłkarzy, dlatego pozwoliłem dziś odpocząć tym najlepszym i nie zawiodłem się - skomentował Szkot. A Hargreaves dodał, że MU jest w tym sezonie jak nietypowe puzzle. - Jakikolwiek skład dobierze trener, wychodzi ładny obrazek. Jesteśmy w stanie osiągnąć upragnioną potrójną koronę - stwierdził reprezentant Anglii.

Ferguson przypomniał, że kwestia tytułu to wyścig nie dwóch, ale trzech koni, bo liczy się jeszcze Chelsea. Na potwierdzenie jego słów "The Blues" otrząsnęli się po porażce w finale Pucharu Ligi Angielskiej z Tottenhamem, gromiąc na wyjeździe inną londyńską drużynę West Ham 4:0. Trzy bramki padły w ciągu pięciu minut. Najpierw Frank Lampard wykorzystał karnego. Była to zemsta byłej gwiazdy "Młotów" na kibicach, którzy powitali go buczeniem, gwizdami i okrzykami: "Fat Fat Frank Lampard!" (tłusty, tłusty Frank). Tuż po nim podwyższyli Joe Cole i Michael Ballack.

W 36. minucie Lampardowi puściły jednak nerwy. Najpierw przewrócił od tyłu Luisa Boa Morte, a gdy ten go kopnął, jeszcze raz powalił Portugalczyka na ziemię i dostał czerwoną kartkę. W dziesiątkę "The Blues" zdobyli czwartą bramkę.

Atmosfera w drużynie nie jest jednak dobra. Jak napisał "Observer", w poniedziałek Grant wyznaczył zbiórkę na trening o 11, ale nikt się na nią nie stawił. Wysłany przez niego do szatni współpracownik usłyszał, że zawodnicy mają naradę, która potrwa jeszcze 10 minut. Gdy minęły, Grant osobiście udał się do szatni, ale go nie wpuszczono. Odszedł bez słowa.

Według brukowców izraelski trener zostanie latem dyrektorem sportowym "The Blues", a klub poprowadzi albo Guus Hiddink, który zostawi po Euro 2008 reprezentację Rosji, albo Frank Rijkaard, jeśli odejdzie z Barcelony.

Najskuteczniejsi

21 - Cristiano Ronaldo (Man United)
19 - Emmanuel Adebayor (Arsenal)
15 - Fernando Torres (Liverpool)
13 - Benjamin Mwaruwari (Man City)

Kto zostanie mistrzem Anglii?