Echa weekendu: Pierwszoligowiec bez napastnika

ŁKS nie wygrał z Jagiellonią bo nie ma w kadrze ani jednego wartościowego napastnika. Liczby nie kłamią - w trzynastu z osiemnastu meczów tego sezonu piłkarze z al. Unii nie zdobyli gola
Nasi ligowcy wreszcie wyszli na pierwszoligowe boiska - Widzew wygrał, ŁKS zremisował, PGE GKS przegrał. Cieszyli się więc tylko piłkarze drużyny z al. Piłsudskiego. Radość jest zresztą zrozumiała, bo Widzew wygrał dopiero po raz trzeci w tym sezonie i to z drużyną, która tak jak on walczy o utrzymanie w lidze. Cieszy też fakt, że piłkarze Marka Zuba zdobyli aż cztery gole, bo w tym sezonie taka sztuka jeszcze im się nie udała. Dla przypomnienia ostatni raz cztery lub więcej bramek łodzianie strzelili szesnaście miesięcy temu w wyjazdowym meczu z Górnikiem Łęczna.

Radość z wygranej i dobra skuteczności zmąciła postawa w defensywie, szczególnie fatalna dyspozycja Piotra Stawarczyka i Wojciecha Szymanka. Ten drugi w polskiej lidze ostatni raz zagrał w maju 2006 roku. Wystawiając go do pierwszej jedenastki trener Zub popełnił błąd, tym bardziej że w rezerwie był Ugo Ukah, czyli najlepszy defensywny gracz Widzewa w rundzie jesiennej. Zaskoczeniem było też pominięcie w pierwszym składzie Piotra Kuklisa i fakt, że Stefano Napoleoni w ogóle nie pojawił się na boisku. No, ale Widzew wygrał, więc te decyzje wyglądają na słuszne. Zawsze uważałem, że trenerów powinni bronić wyniki. Zuba zwycięstwo z Odrą obroniło.

Wygrać niestety nie udało się piłkarzom ŁKS. Strata dwóch punktów jest tym bardziej przykra, że drużyna z al. Unii nie pokonała Jagiellonii Białystok, czyli zespołu, który też walczy o utrzymanie w lidze. Mecz z Jagiellonią był już 13 spotkaniem (z 18!), w którym piłkarze z al. Unii nie zdobyli gola! W tym sezonie ełkaesiacy strzelili tylko osiem bramek, czyli najmniej w lidze. Ale trudno się temu dziwić. Ensar Arifović jest kompletnie bez formy, a poza tym chce odejść; Marcin Klatt gra jeszcze gorzej od Bośniaka i w sobotę działacze ŁKS rozwiązali z nim kontrakt; dla nowego w drużynie z al. Unii Brazylijczyka Kleyra pierwsza liga to na razie za wysokie progi. W kadrze jest jeszcze napastnik Adam Cieśliński, ale on długo leczył kontuzję i gola w ekstraklasie jeszcze nie strzelił. Nie wiem, jak długo ŁKS zamierza grać bez napastnika, ale moim zdaniem nie wyjdzie to drużynie na dobre.







W sobotę piłkarze PGE GKS przegrali z Zagłębiem Lubin, chociaż zaprezentowali się naprawdę dobrze. Cieszy przede wszystkim fakt, że bardzo dobry występ zanotował Łukasz Garguła. Reprezentant Polski chciał zimą odejść do Wisły Kraków, ale okazało się, że w jego kontrakcie nie ma jednak sumy odstępnego. Został więc w Bełchatowie i można się było martwić, czy w PGE GKS Garguła będzie grał na 100 proc. możliwości. Pokazał, że jest profesjonalistą.

Prawdziwy egzamin czeka naszych piłkarzy w następny weekend. ŁKS zagra w Warszawie z Legią (ciekawe, jak spisze się bez napastników), Widzew w Krakowie z Wisłą (ciekawe, jak spiszą się obrońcy), a PGE GKS u siebie z Groclinem Grodzisk Wielkopolski, czyli drużyną, która w pierwszej tegorocznej kolejce ograła Legię, jest już czwarta w tabeli i nadal marzy o grze w europejskich pucharach.

Wiosna dla PGE GKS

Chociaż w weekend piłkarze grali w tym roku w lidze po raz pierwszy to za nimi już trzy kolejki rundy wiosennej. Dwa pierwsze mecze rundy rewanżowej rozegrano bowiem już w grudniu. PGE GKS, ŁKS i Widzew zdobyły "wiosną" po cztery punkty. Z naszych drużyn najlepszy bilans bramkowy mają bełchatowianie - w trzech meczach zdobyli pięć goli i stracili cztery, ełkaesiacy strzelili i stracili po jednym, a widzewiacy zdobyli sześć bramek, ale dali sobie strzelić aż siedem.

Liczba kolejki

13

w tylu meczach tego sezonu piłkarze ŁKS nie zdobyli gola

Jedenastka kolejki

Fabiniak - Szeliga, T. Kłos, Jarzębowski, Lisowski - Budka, Wróbel, Vayer, Strąk, Garguła - Kowalczyk

Zobacz także
  • Sebastian Mila i reszta świata w ŁKS

Najnowsze informacje