Sport.pl

Kibice chcą kupić Liverpool!

100 tys. fanów Liverpoolu ma zebrać 500 mln funtów i odkupić klub od George'a Gilletta i Toma Hicksa. - Nie podoba nam się obecna sytuacja. Dlaczego więc mielibyśmy nie spróbować - mówi jeden z pomysłodawców.
Na pomysł wpadło trzech kibiców Liverpoolu. - To dobry czas na zaproponowanie czegoś zupełnie nowego. Nasza propozycja odpowiada na niepokoje fanów, którym nie podoba się obecny stan rzeczy - mówi jeden z organizatorów Rogan Taylor. Dokładny plan działania ma być znany w czwartek po południu. Na razie wiadomo, że Share Liverpool FC Group chce zaproponować model własnościowy znany z Hiszpanii. Zakłada on, że właścicielami klubu są kibice posiadający akcje i mający wpływ (np. wybór prezesa) na klub. Prawdopodobnie, by przystąpić do projektu trzeba będzie wydać 5 tys. funtów.

Skąd taki pomysł? Gdy rok temu amerykańscy milionerzy George Gillett i Tom Hicks kupowali klub z Anfield Road za 350 mln funtów kibice przyjęli ich chłodno. Relacje poprawiły się dopiero gdy nowi właściciele obiecali wybudować nowy, mogący pomieścić 71 tys. widzów stadion Stanley Park. Ale od tego momentu wszystko zaczęło się psuć. Szybko wyszło na jaw, że Amerykanie nie są w stanie sfinansować budowy nowego obiektu, do tego doszły kłótnie z z trenerem Rafą Benitezem i fatalna postawa zespołu w lidze. Po środowej porażce z West Ham "The Reds" są dopiero na 7. miejscu w Premier League, ale nikt za taką postawę nie obwinia hiszpańskiego szkoleniowca. Niedawno przeprowadzono sondaż wśród 2 tys. fanów. Na pytanie komu dobro klubu bardziej leży na sercu aż 99 procent wskazało na Beniteza. Brak wsparcia dla trenera to zresztą kolejny z zarzutów fanów pod adresem Amerykanów.

Dlatego do gry wkroczyli kibice. Akcja ma się zacząć od uruchomienia strony internetowej. Pomysłodawcy liczą zwłaszcza na wsparcie kibiców ze wschodniej Azji. - Chcemy, by nasz klub funkcjonował tak jak kluby w Niemczech czy Hiszpanii. Tak nikt nie pomyśli nawet o sprzedaży klubu obcym sponsorom, bo właścicielami sa sami kibice. Zresztą taki model świetnie się sprawdza. Z 15 zwycięzców Ligi Mistrzów 6 było zarządzanych właśnie w taki sposób - mówi Taylor.