Sport.pl

Widzew bez Oshadogana i Bono

Joseph Oshadogan i Alain Bono nie zagrają wiosną w łódzkiej drużynie. W środę dowiedzieli się, że nie pasują do Widzewa
Rozbicie włoskiej grupy w drużynie już dawno zapowiadał Grzegorz Bakalarczyk, wiceprezes klubu odpowiedzialny za sprawy sportowe. W Widzewie narzekano, że piłkarze pochodzący z Półwyspu Apenińskiego nie zachowują się jak przystało na profesjonalistów. - Ciągle mają jakieś fochy, domagają się gry w pierwszym składzie, a co prezentują? - pytał Bakalarczyk.

Oshadogan wyleciał głównie za skandaliczne zachowanie w jesiennym meczu z Zagłębiem Lubin. W trakcie gry wykrzykiwał coś do trenera Marka Zuba. Później sprawiał wrażenie jakby odpuścił sobie grę - przechadzał się po boisku, okazywał poirytowanie, gdy jego kolegom coś nie wychodziło. Po jego błędach piłkarze Zagłębia dwa razy mogli zdobyć zwycięskiego gola.

Oshadogan trafił do Widzewa w lutym ubiegłego roku - w sumie rozegrał 24 mecze w lidze i zdobył cztery gole. Bono zawiódł głównie pod względem sportowym. Wystąpił tylko w pięciu ligowych meczach.

W Widzewie nie będzie gwiazdorstwa

Bartłomiej Derdzikowski: Bono i Oshadogan zostali przesunięci do rezerw bo...

Marek Zub: Nie spełniają naszych kryteriów budowania drużyny. Zdecydowały o tym dwie rzeczy - po pierwsze chodzi o ich poziom sportowy, a po drugie stosunek do pracy, sztabu trenerskiego i klubu.

To drugie bardziej dotyczy zapewne Oshadogana?

- Tak, ale nie chodzi konkretnie o jego zachowanie w trakcie meczu z Zagłębiem. Po prostu nie mogę tolerować takiego zachowania. Miałem trochę czasu na analizę i doszedłem do wniosku, że Oshadogan nie pasuje do drużyny i że się nie zmieni. On i Bono zostali przesunięci do rezerw, mogą odejść, ich menedżerowie mogą szukać im nowych klubów.

Jak Oshadogan zareagował na wiadomość, że nie jest już potrzebny?

- Powiedzmy, że nie tak, jak wymagałby tego profesjonalizm, nie tak, jak się spodziewałem. Nie ukrywam, że były problemy, ale to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że moja decyzja była słuszna. A zapewniam, że Oshadogan dostawał od Widzewa więcej niż sam mu dawał. Nie będzie u nas gwiazdorstwa. Ma być zwarta grupa, jedność. Jeśli ktoś nie spełni tych wymogów, to też będzie musiał odejść.

Reszta piłkarzy pojedzie na zgrupowanie do Spały?

- Wszyscy pozostali jadą i wszyscy będą brani pod uwagę przy ustalaniu składu w meczach rundy wiosennej. Na zgrupowanie zabierzemy też dwóch naszych zdolnych juniorów: Mikołaja Zwolińskiego i Roberta Kowalczyka.

Mimo wcześniejszych zapowiedzi Wydział Dyscypliny nie ogłosi w czwartek kary dla Widzewa. To dobrze czy źle?

- Niestety nie najlepiej, bo wszyscy wolelibyśmy jak najszybciej wiedzieć, na czym stoimy. Przeciąganie tej sprawy na pewno nam nie pomaga.

Chodzi zapewne o transfery nowych piłkarzy?

- No właśnie, w tej sytuacji nie jesteśmy w stanie finalizować transferów. Zawodnicy, z którymi jesteśmy już praktycznie dogadani, nie chcą podpisać kontraktów do czasu wyjaśnienia sprawy. A właśnie tylko to pozostało, by stali się graczami Widzewa. Wszystkie szczegóły są już ustalone.

O kogo chodzi?

- Nie mogę ujawnić ich nazwisk, bo także oni sobie tego nie życzą. Powiem tylko, że to dwaj zawodnicy, którzy będą wzmocnieniem drużyny. To piłkarze o uznanych w Polsce nazwiskach.

Okres przygotowawczy jest w tym roku wyjątkowo krótki. Kiedy chciałby pan mieć pełną kadrę?

- Oczywiście jak najszybciej, ale zdaję sobie sprawę z naszych kłopotów pozasportowych. Niestety nic nie możemy na to poradzić. Czekamy na decyzję PZPN, ale to nie znaczy, że nic nie robimy. Ten okres wykorzystujemy na rozmowy i negocjacje z kandydatami do gry w Widzewie. Oczywiście przyglądamy się też zawodnikom z niższych lig, przeglądamy oferty menedżerów dotyczących piłkarzy zagranicznych. Ale na pewno nie weźmiemy ich w ciemno. Potrzebujemy czasu, by ich sprawdzić podczas kilku treningów. Zdajemy sobie sprawę, że dobrych piłkarzy na rynku, którzy mogliby nas wzmocnić, nie jest dużo, ale mimo to jesteśmy optymistami. Postaramy się nie przegapić nikogo, kto przydałby się Widzewowi.

A liczy się pan z tym, że z drużyny może odejść któryś z piłkarzy z podstawowego składu?

- Oczywiście, że tak. Słyszałem, a raczej czytałem, że naszymi zawodnikami interesują się inne kluby. Ale od żadnego z nich nie usłyszałem potwierdzenia tych doniesień. Nikt nie powiedział mi, że chce odejść.

Czy rezygnacja z Oshadogana i Bono to dobra decyzja?