ŁKS: Początek bez zmian

Na pierwszych tegorocznych zajęciach ŁKS nie było rewelacji - mimo zapowiedzi, nie pojawił się jednak żaden nowy gracz. Ale działacze obiecują wzmocnienia
Mirosław Jabłoński, szkoleniowiec ŁKS, twierdzi, że drużynie potrzebni są nowi piłkarze na każdej pozycji. - Poczynając od stopera, poprzez środkowych pomocników, na napastnikach kończąc - wymienia jednym tchem Jabłoński. Według niego najbardziej potrzebny jest skuteczny napastnik, bo Ensar Arifović i Marcin Klatt jesienią zawiedli. Ten drugi chce zresztą odejść do Warty Poznań, a w kadrze jest jeszcze tylko Adam Cieśliński.

Marek Chojnacki, dyrektor sportowy, zapowiada kilka znaczących transferów. Dojedzie dwóch Litwinów, występujących dotychczas w FC Wilno, oraz pięciu Brazylijczyków (dwóch z nich ma za sobą grę w Europie, a trzech przyjedzie ze swojej ojczyzny). Wszystkich rekomendował Algimantas Breikstas, nowy właściciel spółki piłkarskiej.

Z dotychczasowej kadry brakowało Jacka Dąbrowskiego, Łukasza Trałki (rozwiązali kontrakty) i Marcina Komorowskiego (wrócił do Bełchatowa). Nie było też Mladena Kascelana. - Z powodu złej pogody odwołano loty z Belgradu, dlatego ma się pojawić w Łodzi dzisiaj - wyjaśnia Jacek Żałoba, kierownik drużyny. Był za to Serb Mirko Filipović, który od dwóch miesięcy trenuje w klubie z al. Unii, ale do tej pory nie podpisał kontraktu.

W klubie wszyscy najbardziej czekają jednak na przyjazd Breikstasa, który ma wyłożyć pieniądze na transfery. Chojnacki zapewnia, że prowadzone są rozmowy z kilkoma doświadczonymi zawodnikami. Jeśli uda się ich pozyskać, z ŁKS mogą pożegnać się kolejni zawodnicy.

Wciąż nie wiadomo, czy w Łodzi pozostanie Łukasz Madej, który twierdzi, że ma propozycje z innych klubów. - Prawdopodobnie jednak zostanę w ŁKS do końca sezonu, bo chyba nikt nie zdecyduje się zapłacić dużych pieniędzy za piłkarza, któremu wkrótce kończy się kontrakt - tłumaczy zawodnik. - Jeśli ktoś wyłoży wystarczającą kwotę, działacze chyba zgodzą się na moje wcześniejsze odejście.

Pierwszy trening tradycyjnie został przeprowadzony w parku. W czwartek ełkaesiacy przejdą badania wydolnościowe. a w poniedziałek pojadą na pierwsze tej zimy zgrupowanie do Gutowa Małego.

Rozmowa z trenerem ŁKS

Jerzy Walczyk: Do pierwszego wiosennego meczu zostało zaledwie osiem tygodni, a zamiast zapowiadanych wzmocnień są na razie same straty.

Mirosław Jabłoński: Nie mamy żadnego nowego zawodnika, ale nie robię z tego tragedii. Myślę, że do końca tygodnia pojawi się kilku znaczących graczy. Mam przede wszystkim na myśli Litwinów, Brazylijczyków oraz piłkarzy, z którymi Marek Chojnacki prowadzi rozmowy. Przekształcenia w naszej sekcji nieco utrudniają rozmowy, ale chyba to tylko kwestia czasu, aby trafili do nas piłkarze, którzy pomogą nam uratować ekstraklasę. Nie zdradzę żadnej tajemnicy jeśli powiem, że czekamy na graczy, którzy obecnie starają się rozwiązać kontrakty ze swoimi zespołami. Chciałbym przetestować też kilku graczy naszej drużyny Młodej Ekstraklasy.

Może pan coś więcej powiedzieć o zawodnikach, o których się staracie?

- Żadnych nazwisk nie ujawnię. Chciałbym tylko, aby nie przyjechało ich zbyt wielu. Podobno ma ich być siedmiu. Osiem tygodni do pierwszego meczu to niezbyt dużo czasu, dlatego nie mamy go za wiele na testy. Ideałem byłoby, abym całą kadrę miał już do dyspozycji przynajmniej pod koniec tygodnia. Wiadomo, że polscy zawodnicy, który walczą w tej chwili o miejsce w kadrze, będą dobrze przygotowani. Gorzej z formą obcokrajowców, którzy będą więcej podróżować niż ćwiczyć. Dlatego może powstać problem z ich przygotowaniem do rundy wiosennej. Żadnego z zagranicznych graczy nie widziałem na wideo, ale myślę, że wystarczy rekomendacja nowego właściciela.

Z ŁKS mogą też odejść kolejni piłkarze.

- Mam zapewnienie obu właścicieli, że Klatt, Madej, Kłos i Arifović będą naszymi zawodnikami do końca sezonu. Jest jednak możliwe, że jeżeli pojawi się lepszy napastnik od Klatta, to on będzie mógł odejść do innego klubu.

Gdzie będziecie się przygotowywać?

- Wiadomo, że klub nie dysponuje odpowiednią bazą treningową, dlatego w planach mamy wyjazdy na zgrupowania do Gutowa i Turcji. W sparingach w Polsce będziemy mieć przeciwników z niższych lig, ale w Beleku już zdecydowanie bardziej wymagających. Planuję rozgrywać tam po dwa mecze dziennie, aby wszyscy zawodnicy rozegrali identyczną liczbę minut.

Najnowsze informacje