Sport.pl

Liverpool gra w finale Ligi Mistrzów

- To nie jest zwykły mecz, to finał - mówi trener Liverpoolu Rafael Benitez przed ostatnią kolejką Ligi Mistrzów. Jeśli Anglicy nie wygrają z Olympique Marsylia, mogą nie awansować do fazy pucharowej
Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że będzie to najlepszy sezon Liverpool od lat. Nowi właściciele Tom Hicks i George Gillett obiecali wybudować do 2010 r. nowy stadion, Benitez w końcu dostał pieniądze na nowych piłkarzy. Dzięki temu zamiast średniaków (Jermaine Pennant, Peter Crouch) na Anfield przyszli Fernando Torres (20 mln funtów) czy Ryan Babel (11,5 mln). "The Reds" mieli pierwszy raz od 1990 r. wywalczyć mistrzostwo Anglii. Współpraca między amerykańskimi sponsorami a trenerem układała się świetnie, mimo że ci pierwsi nie odróżniali skrzydłowego od noszowego.

Teraz po sielance nie ma śladu. Liverpool gra słabo, w klubie kłócą się o pieniądze. Benitez chce 17 mln funtów na wykupienie Javiera Mascherano. Argentyńczyk jest wypożyczony tylko do końca sezonu, z jego agentem kontaktowała się już Barcelona. Amerykanie odpowiedzieli, że wydali dość i czekają na efekty. - Będę im musiał wytłumaczyć, co to jest zimowe okno transferowe, bo nie mają pojęcia - odparł Hiszpan. Do rozmów ma dojść w weekend. Jeśli Liverpool nie awansuje do fazy pucharowej, straci 17 mln funtów, a Hiszpan być może świetną pracę.

Zresztą nawet zwycięstwo z OM nie musi uratować jego posady. Jeśli w niedzielę Liverpool przegra z Manchesterem United, będzie miał 9 punktów straty do mistrzów Anglii. - Każdy kibic powie, że dla niego priorytetem jest krajowy tytuł - mówi były gwiazdor Liverpoolu, dziś komentator Steve McManaman. Jakby tego było mało, za tydzień Liverpool gra z Chelsea w ćwierćfinale Pucharu Ligi. Angielskie brukowce plotkują, że następcą Beniteza będzie Jürgen Klinsmann.

Znów rekord Polaków?

W składach zespołów grających w fazie grupowej było aż dziesięciu Polaków. Nigdy wcześniej (wyłączając sezony z Widzewem i Legią) nie było ich tak dużo. Teraz jest szansa na rekordową liczbę Polaków w fazie pucharowej. Rok temu było ich czterech (Artur Boruc, Maciej Żurawski, Tomasz Kuszczak i Jerzy Dudek). Teraz tylu jest już pewnych awansu - Boruc, Żurawski, Kuszczak i Fabiański. Szanse na awans mają Kaźmierczak (Porto), Dudek (Real) i Żewłakow (Olympiakos). Klubowi z Pireusu do wyjścia z grupy wystarczy dzisiaj remis z Werderem.