Sport.pl

Przegrana pilanek na dobranoc

Siatkarki Farmutilu Piła przegrały w Lidze Mistrzów z włoskim Monte Schiavo Iesi 1:3
Po ?rodowej efektownej wygranej Winiar Kalisz z Fenerbahce w Stambule nabrali?my apetytu na kolejne zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Mecz w Pile, choć rozpoczšł się o godz. 20.50, a skończył ok. godz. 23, wzbudził spore zainteresowanie.

Pierwszy set tego spotkania okazał się dreszczowcem. Pilanki rzuciły się na rywalki z Włoch, jakby chciały je rozszarpać. A kluczowš rolę w pierwszej czę?ci tej półgodzinnej (sic!) partii odgrywała Agnieszka Bednarek. Farmutil prowadził 4:1, potem 14:10 - w tym drugim przypadku dzięki odważnym atakom Brazylijki Micheli Teixeiry i zagrywkom Bednarek. Włoszki za każdym razem doganiały Piłę. Przy stanie 20:17 dla Farmutilu na zagrywkę poszła legenda włoskiej siatkówki - blondwłosa Elisa Togut. I zaczęły się problemy. Jej serwisy siały po pilskiej stronie takie spustoszenie, że wydawało się, iż Farmutil wypu?ci seta i szansę z ršk. Pilanki przerwały tę serię i zaczęły się niesamowite nerwy. Myliły się siatkarki obu ekip, mylił się sędzia Frank Garthoff z Niemiec. Mylił się nawet włoski trener Marcello Abbondanza. Kiedy chciał zmienić rozgrywajšce, arbitrzy nie pozwolili na to. Rozkojarzona brazylijska rozgrywajšca Mercelle popełniła błšd. Pozwoliło to Pile odzyskać prowadzenie przy 24:24 i w końcu wygrać partię.

Wydawało się, że to da potężnego psychologicznego kopa polskiej drużynie. Ekipa Iesi popełniała mnóstwo błędów i można było jš ograć. Sęk w tym, że grała szybko i często gubiła polski blok. To wystarczyło, by wyrównać stan meczu, choć pilanki długo broniły się przy piłce setowej.

A w kolejnym secie przy stanie 3:13 trener Jerzy Matlak miał już wykorzystane obie przerwy. Bo też Włoszki robiły, co chciały. Dopiero przy 5:15 zaczšł pracować pilski blok. Grę poprawiło wej?cie Anity Chojnackiej, ale set był przegrany wysoko.

Farmutil znalazł się pod ?cianš. Przegrywał 1:2 po jednym bardzo dobrym i dwóch złych setach. Zdeprymowane pilanki nadal posyłały piłki w aut. Iesi wygrywało do?wiadczeniem. Przykład: pokryta grubo tatuażami Chiara Negrini ?le przyjmuje serwis. Odbitš ostro w górę piłkę musi rozgrywać gdzie? z szóstej strefy libero Ramona Puerari. Sposobem dolnym ?le jš znów ostro w górę i z takiej piłki Negrini może już zrobić, co tylko chce. Robi punkt.

Włoski trener miał spore pole manewru - mógł wymieniać przeżywajšce kryzys siatkarki na inne. Piła nie, ale po autowym ataku Togut (6:6) złapała drugi oddech. Dwa ataki Klaudii Kaczorowskiej pozwoliły wyj?ć na prowadzenie 9:8.

Niestety, na krótko. Padło przyjęcie, ataki stały się nieprzygotowane i słabe. W tej partii - w odróżnieniu od chociażby poprzedniej - pilanki pokazały determinację, ale sprowadzała się ona najczę?ciej do rozpaczliwych obron, piłek cudem przerzucanych na drugš stronę i gimnastycznych popisów siatkarek Farmutilu. Argumentów, by zdobywać punkty i wygrać z Iesi brakowało. - Miały?my ugrać w Lidze Mistrzów, ile się da. Wydaje mi się jednak, że dałoby się więcej niż jednego seta - komentowała po meczu Agnieszka Bednarek. Agnieszka Kosmatka dodała: - W pierwszym secie rywalki popełniały sporo błędów, a my umiały?my je wykorzystać. Potem pogoniły nas zagrywkš, ustawiły blok i uniemożliwiły atak ze skrzydeł. Szkoda. To było nasze frycowe w tym roku.

Farmutil Piła - Monte Schiavo Iesi 1:3

Sety: 29:27, 22:25, 13:25, 18:25

PIŁA : Skorupa, Kaczorowska, Bednarek, Szełuchina, Teixeira, Kosmatka oraz Kuehn-Jarek (libero), Chojnacka, Sieradzan

IESI : Marcelle, Togut, Rinieri, Bown, Calloni, Cella oraz Puerari (libero), Negrini, Bedin, Caroline Gattaz, Padua

Kolejny mecz Piła rozegra w przyszłym tygodniu w Rijece w Chorwacji. Natomiast w weekend w Kaliszu odbędš się pasjonujšce derby między dwoma naszymi reprezentantami w Lidze Mistrzów.