W Warszawie futbol przegrał z bandą kiboli

Piłka nożna przegrała z bandą kiboli z Białegostoku, którzy wywiesili rasistowską flagę. Bezradni byli organizatorzy, delegaci PZPN


Delegat Andrzej Tomaszewski słusznie nie pozwolił rozpocząć drugiej połowy. Na płocie, za którym siedzieli kibole z Białegostoku wisiała flaga z rasistowskim symbolem "white power" (wzniesiona zaciśnięta pięść). Delegat nakazał ją zdjąć, ale nikt nie potrafił tego nakazu wyegzekwować od bandy lżących PZPN kiboli. Nie pomogły prośby (!!!) wiceprezesa Jagiellonii, ani kilkunastominutowe rozmowy bramkarza gości Jacka Banaszyńskiego. W akcie desperacji ochroniarze rozłożyli na treningowej bramce wielką plandekę i zasłonili flagę. Kiedy sędzia wznowił mecz, przewiesili ją tak, że była idealnie widoczna. To kompromitacja polskiej piłki. Kibole jeszcze raz zadrwili sobie z prawa i pokazali, że mogą robić na stadionach, co im się podoba. Co jeszcze mają zrobić, żeby PZPN i Ekstraklasa wyrzucili ich z trybun?

Sam mecz był słaby. Jagiellonia miała jedną idealną okazję i jej nie wykorzystała. Legia różniła się tym, że miała ich co najmniej sześć i też gola nie zdobyła. Piotr Giza i Takesure Chinyama prześcigali się w marnowaniu świetnych sytuacji. Jeśli Wisła wygra dziś z Groclinem będzie miała już dziesięć punktów więcej niż Legia. Jagiellonia nie przegrała trzeciego meczu z kolei.

Zobacz także
  • Listkiewicz po wywiadzie Sport.pl: Ukarać prezesa Jagiellonii

Najnowsze informacje