Sport.pl

Premier na Premier League

- Kibice MU i Arsenalu siedzieli praktycznie ramię w ramię. Trochę na siebie pokrzyczeli, ale bez chamstwa i wulgaryzmów. Chciałbym, żeby tak było w Polsce - powiedział "Gazecie" Grzegorz Schetyna, który razem z Donaldem Tuskiem i Kazimierzem Marcinkiewiczem oglądał na żywo mecz Arsenalu z Manchesterem United
Grzegorz Schetyna, sekretarz generalny PO, kandydat na szefa MSWiA w nowym rządzie specjalnie dla Gazety i Sport.pl:

Wraz z Donaldem Tuskiem byliśmy w sobotę na Emirates Stadium i jeszcze jesteśmy pod wrażeniem. Spektaklu, stadionu, organizacji, wszystkiego. Mecz to prawdziwy thriller. Jedno z najlepszych spotkań, jakie widziałem na żywo. Donald kibicował Arsenalowi, ja sercem byłem za klubem z Old Trafford, choć darzyłem Arsenal dużą sympatią, póki grał tam Dennis Bergkamp. Pierwsza połowa kompletnie inna od drugiej. I ta dramatyczna końcówka. Kibice MU byli już pewni wygranej i śpiewali triumfalne pieśni. Wielu kibiców gospodarzy zaczęło opuszczać stadion przed końcem. A tu ten niesamowity gol Gallasa.

Wielkie wrażenie zrobił na nas stadion. Kazimierz Marcinkiewicz załatwił nam miejsca na środku, ale tam właściwie z każdego miejsca wszystko świetnie widać. No i szok dla kogoś, kto zna polskie stadiony ligowe, że nie ma żadnych klatek, zasieków, oddziałów policji. Było z 6 tys. kibiców MU, część siedziała niemal ramię w ramię z kibicami Arsenalu. Przedzielało ich kilku stewardów. Troszkę do siebie pokrzyczeli, ale wszystko w pewnych granicach, bez chamstwa, wulgaryzmu. Choć mecz był tak emocjonujący i pełen zwrotów akcji, wszyscy potrafili przeżywać to kulturalnie. Marzy mi się, żeby tak było w Polsce, i mam zamiar działać w tym kierunku. A jeśli "Gazeta" walczy o wyplenienie chuligaństwa z trybun, o przywrócenie normalności na naszych stadionach, chętnie się do tej akcji przyłączę.

Rafał Stec o kibicach i kibolach: Szalik zobowiązuje