Sport.pl

Dramatyczny finisz Tour de Pologne w Poznaniu

Etap z metą nad Jeziorem Maltańskim wygrał Włoch Danilo Napolitano
Włoch Danilo Napolitano wygrał czwarty etap kolarskiego wyścigu Tour de Pologne z metą w Poznaniu. Na mecze makabrycznie wyglądającą kraksę spowodował jeden z kibiców, w którego wjechał Niemiec Gerald Ciolek.

Etap w Poznaniu - podobnie jak dwa poprzednie rozstrzygnął się na finiszu. Wydawało się, że jest tu bezpiecznie - płotki oddzielające trasę od widowni nie miały wystających nóżek, policjanci i ochroniarze zabezpieczali trasę którą wielobarwny, 170-osobowy peleton z prędkością momentami ponad 60 km/h zmierzał do mety na poznańskiej Malcie.

A jednak. Kilka metrów przed metą, gdy finiszujący kolarze mieli przed sobą już ostatnie depnięcia w pedały, w ręce wiwatującego kibica uderzył młody Niemiec Gerald Ciolek, upadł i na niego wpadło kilku innych kolarzy, w tym lider wyścigu, Wouter Weylandt. Gdy grupka zawodników padała na asfalt, Napolitano z rękoma uniesionymi w geście triumfu mijał jako pierwszy linię mety.

Do leżących na ulicy kolarzy szybko podjechały karetki pogotowia. w jednej z nich zniknął najbardziej poobijany Ciolek. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, nic poważnego mu się nie stało. Lekarzy opatrzyli mu starte kolano i rozbity nos, po czym Niemiec o własnych siłach opuścił ambulans. W tym czasie jeden z pracowników jego grupy T-Mobile zbierał z asfaltu jego rower - a właściwie to, co z niego pozostało: pogięte koło, obdartą ramę.

Nie licząc kraksy, wczorajszy etap miał "klasyczny" przebieg dla Tour de Pologne. Z peletonu szybko odskoczyła dwójka kolarzy. Już za Człuchowem na wspólną jazdę w peletonie nie miała ochoty dwójka zawodników: Niemiec Sebastian Lang w błękitnej koszulce grupy Gerolsteiner i... Brazylijczyk Murilo Antonio Fischer w zielonej koszulce zespołu Liquigas (w TdP startuje on pod nazwą Gaspol Liquigas). Peleton nie gonił - uznał widocznie, że na prawie 250-kilometrowym etapie i w silnym wietrze jadąca w dwójkę ucieczka nie jest w stanie dojechać do mety.

A Niemiec i Brazylijczyk pracowicie przemierzali wielkopolskie drogi. Przejechali przez Piłę, Człuchów i Wągrowiec, wpadli do Skoków i Murowanej Gośliny. W okolicach Piły mieli ponad 18 minut przewagi. By kompletnie nie zablokować transportu w tych okolicach, organizatorzy wpuścili na zamkniętą drogę samochody - przez jakiś czas uciekający kolarze jechali niemal w normalnym ruchu ulicznym.

Peleton wziął się do roboty za Piłą. Tempo nadawali zawodnicy grupy Quick-Step, w barwach której jechał lider wyścigu. Potem dołączyło o nich Lampre i oczywistym stało się, że może uciekinierzy wjadą z pewną przewagą, ale na dwóch dwunastokilometrowych rundach wokół Jeziora Maltańskiego dojdzie ich peleton. Gdy przed Murowaną Gośliną przewaga stopniała do czterech minut, sytuacja byłą opanowana. Peleton mógł zwolnić, a kilkudziesięciu kolarzy skorzystało z okazji i zatrzymało się na... siusiu. Ucieczkę zlikwidowano już na ulicach Poznania. Fisher i Lang podziękowali sobie za wspólną jazdę i teraz ich zmartwieniem było, czy nie odpadną z peletonu pędzącego momentami z prędkością powyżej 60 km/h.

Na drugim pierwszym okrążeniu wokół Jeziora Maltańskiego kibicom na chwilę pokazał się jedyny Wielkopolanin w wyścigu, pochodzący z Leszna Hubert Kryś z grupy Ceramica Flaminia. Wyskoczył na chwilkę z peletonu, ale po chwili rozpędzona grupa już go miała.

Na mecie wreszcie udało się wygrać Włochowi Napolitano, który od początku wyścigu jest faworytem sprintów, ale jeszcze nie triumfował. Tym razem mu się udało, tworząc nową tradycję - jeśli etap TdP kończy się w Poznaniu, to wygrywa zawodnik grupy Lampre. Rok temu udanie finiszował tu bowiem inny Włoch, Daniele Bennati.

Wyniki etapu do Poznania: 1. Danilo Napolitano (Lampre, Włochy), 2. Tomas Vaitkus (Discovery Channel, Litwa), 3. Robert Forster (Gerolsteiner, Niemcy).

Nowym liderem wyścigu został Napolitano. Dziś etap z Wrześni do Świdnicy. Honorowy start o godz. 9.45.