- Miniony sezon Liverpool zakończył stratą 21 punktów do lidera. Dystansu jaki "The Reds" tracą do czołowych dwóch angielskich drużyn nie da się zasypać w jeden okres transferowy. Trener Rafa Benitez wydał na wzmocnienia 50 milionów funtów. Ale nawet tak znakomici piłkarze jak Yossi Benayoun, Ryan Babel, Brazylijczyk Lucas, Ukrainiec Andrij Woronin czy hiszpański napastnik Fernando Torres, na którego Liverpool wydał rekordową w historii klubu sumę 26.5 mln funtów nie za zagwarantują mistrzostwa Anglii. A to dlatego, że inni też się wzmocnili na potęgę - stwierdził McManaman.
Macca, który podpisał profesjonalny kontrakt z Liverpoolem w 1990 roku kiedy to "The Reds" zdobyli swój ostatni tytuł mistrzowski w historii, wylicza: Manchester United wydał na transfery jeszcze więcej pieniędzy, bo 52 mln funtów. Chelsea o wiele mniej, ale też pozyskała wielkie nazwiska jak Claudio Pizarro czy Florent Malouda. Po za tym do "wielkiej czwórki", w której jest w niej jeszcze Arsenal dołączył inny londyński klub - Tottenham, który także mądrze wydawał pieniądze.
- Problemem Liverpoolu jest też to, że Benitez i jego piłkarze będą czuć olbrzymią presję z powodu wydanych milionów. Fani i zarząd będą oczekiwać sukcesu natychmiast. Drużyna i trener musi nauczyć się radzić sobie z tą presją, a nie jest to łatwe. Zwłaszcza, że dla wszystkich w Liverpoolu mistrzostwo Anglii to Święty Graal. MU czy Chelsea będą grać w lidze na większym luzie, bardziej będzie zależeć na triumfie w Lidze Mistrzów - prorokuje McManaman.