Do US Open, ostatniego turnieju wielkoszlemowego w roku, zostało sześć tygodni. Radwańska w poniedziałkowym notowaniu WTA awansowała na 33., najwyższą w karierze pozycję, poprawiając poprzedni rekord o dwa miejsca. - Jeśli przez miesiąc utrzyma ją lub poprawi, przejdzie do historii jako pierwsza Polka rozstawiona w Wielkim Szlemie. Na US Open rozstawione będę 32 zawodniczki, ale bardzo rzadko zdarza się, że wszystkie przyjeżdżają. Dlatego szansa jest duża - mówi Wojciech Andrzejewski, szef szkolenia w Polskim Związku Tenisowym. Najwyżej na liście WTA, bo na 30. pozycji, była w sierpniu 1998 r. Magdalena Grzybowska, ale wtedy w Wielkim Szlemie rozstawiano tylko pierwszą szesnastkę na świecie.
Radwańska od początku roku awansowała już o 24 miejsca, ostatni skok zawdzięcza temu, że udało jej się obronić punkty zdobyte na Wimbledonie w 2006 r. (inne zawodniczki spadły) oraz niedzielnej wygranej w dużej imprezie ITF we włoskiej Bielli z pulą nagród 100 tys. dol.
- Cieszę się, że pnę się w górę, ale nigdy nie patrzyłam na ranking pod kątem bicia rekordów. Dlatego to, że niedługo będę pewnie najwyżej notowaną Polką w historii, specjalnie mnie nie interesuje - mówiła Radwańska po zwycięstwie w Bielli.
18-letnia krakowianka nadal jest we Włoszech. Dziś w pierwszej rundzie turnieju WTA w Palermo (pula nagród 145 tys. dol.), zmierzy się z Mariją Korytcewą i ma okazję "pomścić" swoją 16-letnią siostrę Urszulę, bo Ukrainka wyeliminowała młodszą Radwańską w I rundzie w Bielli.
Agnieszka Radwańska to jedna z faworytek w Palermo. Wyżej rozstawione są tylko Martina Mueller i Michaella Krajicek. Polka świetnie je zna - pierwszą pokonała niedawno w Londynie, a Krajicek to jej deblowa partnerka i dobra koleżanka.