Polska bez Ptaka, Pogoń w Zielonej Górze?

To być może najlepsza wiadomość lata: po 13 sezonach z polskiej piłki ma zniknąć Antoni Ptak, który wykorzystał trzy kluby, by zarobić miliony, i we wszystkich zostawił spaloną ziemię
W Szczecinie mają go dość wszyscy - kibice Pogoni, która po beznadziejnym sezonie spadła z I ligi, trenerzy, władze miasta. Dość mają Ptaka też w Łodzi - ŁKS doprowadził do mistrzostwa i porzucił w drugiej lidze bez pieniędzy. I w Piotrkowie, który zamiast drugiej ligi ma A-klasę, bo Ptak przeniósł miejsce w drugiej lidze do Szczecina.

Przed laty Ptak był badylarzem spod Łodzi. Dziś to multimilioner, właściciel hal targowych w Rzgowie. W 1994 roku przejął ŁKS, spłacając długi klubu wobec zawodników. Cztery lata później drużyna była mistrzem Polski. - Tamten sezon kosztował nas 13 mln zł, ale więcej zarobiliśmy na transferach - opowiada działacz, który miał wówczas dostęp do księgowości ŁKS.

Bo Ptak zaczął wyprzedaż. Za Tomasza Kłosa dostał od Auxerre 650 tys. dol., za Mirosława Trzeciaka od Osasuny i za Rafała Niżnika od Broendby Kopenhaga - po 600 tys. dol. Sezon wcześniej sprzedał Le Havre za 230 tys. dol. Tomasza Wieszczyckiego, który na mecze decydujące o mistrzostwie wrócił do Łodzi za darmo. Marka Saganowskiego Ptak wypożyczał do Feyenoordu Rotterdam i HSV Hamburg, by później sprzedać go do Wisły Płock. Przez lata zarabiał też wypożyczając do różnych klubów Rafała Grzelaka, Ariela Jakubowskiego, Bogusława Wyparłę, Batatę.

Rozebrany ŁKS spadł do drugiej ligi, a Ptak tłumaczył, że odchodzi, bo miasto nie chce pomagać klubowi. Po latach napastnik Tomasz Cebula i kierownik drużyny przyznali, że w mistrzowskim sezonie pomagali im przekupieni sędziowie.

Ptak wziął się za drugoligową Piotrcovię. Wiosną 2003 roku chciał awansować do ekstraklasy. Ściągnął Tomasza Łapińskiego, Zbigniewa Wyciszkiewicza, Przemysława Kaźmierczaka, Sławomira Majaka, trenerem był Franciszek Smuda, ale po pierwszych meczach wyrzucił szkoleniowca, a drużynę przeniósł do Szczecina.

Na Pomorzu awansował do ekstraklasy, a później wymyślił drużynę, w której mieli grać sami Brazylijczycy, wyselekcjonowani wcześniej w szkółce Ptaka nieopodal Sao Paulo. Koncepcja nie wypaliła, Pogoń stała się pośmiewiskiem, z kilkunastu tysięcy kibiców na trybunach zrobiła się garstka, która stworzyła własną czwartoligową Pogoń Nową.

Ale na pośmiewisku Ptak też nieźle zarobił. Tylko tego lata sprzedał m.in. Przemysława Kaźmierczaka do FC Porto (1,4 mln euro), Kamila Grosickiego do Legii (200 tys. euro), Bartosza Fabiniaka do Widzewa, a Ediego i Piotra Celebana do Korony Kielce. Współpracownicy Ptaka twierdzą, że zarobił na transferach 7 mln zł. A utrzymanie armii Brazylijczyków oraz ośrodka sportowego w Gutowie Małym pod Łodzią nie kosztowało go więcej niż 3,6-3,8 mln.

Szkółką piłkarską w Brazylii kieruje syn Ptaka Dawid, który po wybuchu afery korupcyjnej nie pojawił się w Polsce ani razu. Wrocławska prokuratura potwierdziła, że awans Pogoni do ekstraklasy to jeden z wątków śledztwa. Czy długi pobyt syna zagranicą nie jest aby z tym związany? - To absurdalne pomówienia - oburza się Antoni Ptak. - Od lat walczyłem o profesjonalną ligę. Moją ideą było, by polski futbol zaczął działać na zdrowych zasadach. Od nieczystych spraw byłem zawsze daleko. Ja co jakiś czas wracam z żoną do kraju. Zawsze jednak znajdzie się ktoś, kto będzie szukał sensacji.

Podobno bojownik o zdrowe zasady dalej chciałby bawić się w futbol, ale ma coraz mniej czasu. Jeśli do 16 lipca klub nie dostanie licencji, Pogoń zostanie wycofana z II ligi. By spełnić wymogi PZPN, musi mieć przede wszystkim stadion. A na szczeciński nikt go już nie wpuści. Sam Ptak wspomina co prawda o kolejnym eksperymencie z Brazylijczykami, ale tak naprawdę negocjuje sprzedaż klubu włoskiej firmie Garman.

- Na 85 proc. dojdzie do transakcji - mówi jeden ze współpracowników Antoniego Ptaka. Nieco ostrożniejszy jest Tomasz Szypuła, przedstawiciel Garmana na Polskę. - O planach poinformowaliśmy prezydenta Szczecina, bo on też musi wyrazić zgodę na nasze wejście do klubu. Oczywiście ciągle rozmawiamy z panem Ptakiem, bo nie da nam drugiej ligi za darmo. Powrót do Orange Ekstraklasy? Za wcześnie, by snuć takie plany.

Po co Garmanowi Pogoń? - To element strategii firmy, która od roku jest na polskim rynku [jako producent sprzętu sportowego ubiera m.in. Śląsk Wrocław i właśnie Pogoń]. Chcemy się rozwijać - wyjaśnia Szypuła, od którego zaczęła się afera korupcyjna. Jako działacz Polaru Wrocław poinformował prokuraturę, że Zagłębie Lubin chciało kupić mecz od jego piłkarzy.

A Pogoń znów może mieć pecha. Choć przedstawiciel Garmana tego nie potwierdza, jego firma planuje przeniesienie drugoligowego klubu. Prawdopodobnie do Zielonej Góry.

Eugeniusz Kolator, wiceprezes PZPN:

W ostatnim czasie decyzje pana Ptaka może nie były najtrafniejsze, ale muszę przyznać, że to jeden z najsumienniejszych członków PZPN. Nigdy nie miał grosza długu, zawsze wywiązywał się z kontraktów. Nie będę zatem wyrażał swoich opinii o nim, bo w każdej chwili może przecież wrócić do piłki.

Skomentuj:
Polska bez Ptaka, Pogoń w Zielonej Górze?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje