Sport.pl

Marcin Klatt: Nie będę żałował wyboru

Rozmowa z nowym napastnikiem ŁKS
Marcin Klatt w piątek przyjechał do Łodzi, by podpisać roczny kontrakt, a kilkanaście godzin później udał się do Gdyni, by zagrać w niezwykłym meczu. Nowy napastnik ŁKS wystąpił w barwach Tiger Teamu, który zmierzył się Arką Gdynia. Dochód ze spotkania zostanie przekazane na leczenie 18-letniej Kasi Szwałek.

Jerzy Walczyk: Rozmowy z ŁKS były podobno długie i skomplikowane. Czy przyczyną były kwestie finansowe?

Marcin Klatt: Po prostu chciałem wybrać jak najlepszą ofertę, dlatego rozmowy się przedłużały. Miałem też inne propozycje, ale teraz nie ma to już żadnego znaczenia. Mam nadzieję, że nie będę żałował tego wyboru. Wierzę, że skorzysta na tym zarówno ŁKS, jak i ja.

Co przeważyło, że wybrał Pan ofertę ŁKS?

- Przede wszystkim rozmowa z właścicielem drużyny, panem Danielem Goszczyńskim. Po niej bez wahania złożyłem podpis na umowie.

Dlaczego związał się Pan z ŁKS tylko na rok?

- Myślę, że na razie to wystarczający okres. Jeśli ŁKS będzie zadowolony i ja także, to wtedy umowa zostanie przedłużona.

Trafił Pan do ŁKS jako wolny zawodnik, choć wiosną klika klubów chciało Pana pozyskać.

- Jesienią występowałem w Zawiszy Bydgoszcz, ale po wycofaniu zespołu z rozgrywek zostałem praktycznie bez klubu. Wiosną trenowałem z Pogonią Szczecin, ale nie otrzymałem zgody na transfer.

Ma Pan zaległości treningowe?

- W ostatnim czasie ćwiczyłem z Wartą Poznań, bo tam na stałe mieszkam. Przez ostatni tydzień jednak nie trenowałem. Generalnie wielkich zaległości nie mam.

Jakie nadzieje wiąże Pan z występami w drużynie z al. Unii?

- Przede wszystkim chciałbym wrócić do formy z pobytu w Legii Warszawa. Po drugie - chciałbym bardzo pomóc drużynie z al. Unii wywalczyć przynajmniej takie miejsce, jakie zajęła w poprzednim sezonie.

Wszyscy pamiętają Pański doskonały występ w Bełchatowie z GKS, w którym strzelił Pan trzy gole.

- Bardzo bym chciał, aby te czasy szybko wróciły.