Sport.pl

Bełchatowa lot po tytuł?

Zagłębie i Bełchatów wychodzą na ostatnią prostą w wyścigu o mistrzostwo Polski. Zespół z Lubina gra dziś z Wisłą, która w Krakowie przegrała w ostatnich sześciu sezonach zaledwie raz. BOT leci do Gdyni, gdzie nigdy nie strzelił Arce bramki.
Z pozoru wszystko wygląda tak: dla Zagłębia wizyta w Krakowie to droga przez mękę, Bełchatów wybiera się do Gdyni "na spacer". Od września 2001 r. Wisła jest w Krakowie praktycznie niepokonana, Arka jest już w II lidze zdegradowana w aferze korupcyjnej. Na dodatek lubinianie zagrają bez kluczowych dla ich ofensywy zawodników - napastnika Michała Chałbińskiego i lewego pomocnika Roberta Kolendowicza.

Wyluzowane Zagłębie

- Brak Chałbińskiego jest znacznie większą stratą niż absencja Baszczyńskiego i Paulisty dla Wisły [dostali czerwone kartki w meczu z Odrą]. Cała nasza gra ofensywna opierała się na Michale, który strzelał kluczowe bramki. Tymczasem Paulista robi dużo zamieszania, ale zdobywa mało goli - ocenia Czesław Michniewicz, trener Zagłębia. - W Krakowie zagramy więc inaczej niż we wcześniejszych meczach. Wisła będzie atakowała, a my nastawimy się na kontry.

Chałbińskiego (12 goli) zastąpi w ataku Łukasz Piszczek. Nie zagra też inny napastnik Łukasz Mierzejewski, który zdaje maturę, ale ostatni mecz z Koroną pokazał, że Zagłębie może zdobywać bramki bez Chałbińskiego - dwa gole strzelił młody Marcin Pietroń.

Siłą Zagłębia jest linia pomocy: Maciej Iwański, Andrzej Szczypkowski, Mateusz Bartczak, Portugalczyk Rui Miguel, Dariusz Jackiewicz i wracający do wysokiej formy Brazylijczyk Pedro Anderson.

Michniewicz uważa, że spotkanie z Wisłą nie będzie kluczowe w walce o mistrzostwo Polski, za równie ważne uważa kolejne gry ze słabszymi rywalami - Widzewem, Łęczną i Pogonią. Podkreśla jednak, że jego drużyna mentalnie gotowa jest do podjęcia starań o tytuł. - Przed meczem z Bełchatowem [1:3] presja wyniku usztywniła chłopaków, zabiła w nich dynamikę. Teraz jest inaczej, piłkarze są wyluzowani - zapewnia trener wicelidera.

Wygrać z liderem

Na pewno wyluzowani nie są krakowianie. Oni walkę o tytuł mają z głowy, nie awansują też do europejskich pucharów, a to oznacza dla Wisły najgorszy sezon w ostatniej dekadzie! Pozostaje dziś gra o twarz. Raczej nie o pozycję trenera Kazimierza Moskala, który i tak ma być zmieniony. Wisła miała już czterech szkoleniowców, a TVN 24 podał nawet, że piątym będzie trener Arki Wojciech Stawowy. Tyle że Stawowy właśnie wczoraj ostatecznie zdecydował, że zostanie w Arce, by w przyszłym sezonie walczyć o powrót do ekstraklasy. Sponsor klubu Ryszard Krauze zapewnił go ponoć, że zatrzyma w tym celu wszystkich zawodników.

Bełchatów, chcąc zdobyć mistrzostwo, z Arką musi wygrać, ale... jeszcze nigdy nie strzelił nawet bramki w Gdyni! W pięciu meczach na swoim boisku Arka wygrała z GKS trzy razy (1:0, 2:0 i 2:0), a dwa razy był bezbramkowy remis. Arka urwała też punkty BOT-owi na jego boisku (2:2).

- Nie pomożemy im zdobyć mistrzostwa, zagramy o wygraną - zapowiada Stawowy. - Ten sezon był dla Arki wyjątkowo trudny, dlatego zrobimy wszystko, aby skończyć go z twarzą. Co może być lepszego niż wygrana z liderem - dodaje Stawowy.

Każdy mecz jest ważny

Trener Orest Lenczyk twierdzi, że jeszcze za wcześnie na spekulacje o tytule. Ale jak ważny jest dla Bełchatowa mecz w Gdyni, świadczy to, że po raz pierwszy w historii klubu zespół poleci na ligowy pojedynek samolotem. - Ale też nigdy wcześniej nie toczyliśmy pojedynków o taką stawkę - podkreśla Edward Cecot, kapitan GKS.

GKS ostatnio nie gra efektownie, ale w trzech kolejkach zdobył siedem punktów. W piątek łatwo pokonał Górnika Zabrze 3:1. Szkoleniowcy nie mają kłopotów kadrowych, przeciwko zabrzanom świetnie zaprezentowali się rezerwowi - pomocnik Bartłomiej Chwalibogowski i napastnik z Hondurasu Carlo Costly. Łukasz Garguła, od gry którego w Bełchatowskim zespole najwięcej zależy, kryzys formy ma za sobą.