Sport.pl

Transferowa ofensywa Legii

Odejść może każdy - zapowiedział niedawno dyrektor sportowy Legii Warszawa Mirosław Trzeciak. Transfer Łukasza Fabiańskiego do Arsenalu za ponad 3 mln euro jest tego najlepszym przykładem. Pierwszym zawodnikiem, który podpisze umowę z Legią, będzie Jacek Bąk. Dojdzie też jeszcze jeden obrońca, dwóch pomocników i napastnik
W klubie są już wstępne oferty dla Łukasza Surmy, Grzegorza Bronowickiego, Piotra Włodarczyka i Aleksandara Vukovicia. Gdyby nie kontuzja, nie byłoby również problemów ze sprzedaniem Marcina Burkhardta. Problem w tym, że środkowy pomocnik dawno nie rozegrał dwóch kolejnych meczów. Wstępne zapytania o tych i innych graczy pojawiają się często. Do konkretów jednak daleko, ale jeśli tylko kluby dojdą do porozumienia i zawodnicy będą zadowoleni z warunków kontraktu indywidualnego, zostaną sprzedani.

Na ich miejsce są już kandydaci. Ofertę dostał Jacek Bąk. 84-krotny reprezentant Polski niemal na pewno podpisze w najbliższym czasie roczną umowę z Legią z opcją przedłużenia na kolejny sezon. Ma oferty z innych klubów i krajów, ale 34-letni obrońca marzy o zakończeniu kariery w Warszawie. Trzeciak był w Anglii, gdzie spotkał się z obrońcą Boltonu i reprezentacji Polski do lat 19 Błażejem Augustynem. Zaproponował kontrakt, ale młody piłkarz wciąż się waha. Regularnie jeździ z pierwszym zespołem na mecze Premier League (jeszcze nie debiutował w Anglii) i dostał właśnie propozycję przedłużenia kontraktu z tygodniówką 7 tys. funtów (ponad 100 tys. zł miesięcznie). Legia nie zapłaci takich pieniędzy nikomu. Argumentem, który miałby przekonać Augustyna, jest większa szansa na grę, choć trudno byłoby mu wygrać rywalizację z Bąkiem i Dicksonem Choto.

Do środka pola kandydatem jest Patryk Rachwał, ale kapitana Wisły Płock bardzo chce Zagłębie Lubin. Legia nie zamierza sprowadzać 28-letniego pomocnika za wszelką cenę. Innym kandydatem jest Paweł Strąk, ale wykupienie go z Bełchatowa może okazać się niemożliwe. Podobnie zresztą jak Łukasza Garguły, który może i chciałby grać w Legii, ale najbardziej zainteresowany jest wyjazdem na Zachód. Prawo pierwokupu ma zresztą włoskie Palermo. Cena może też być przeszkodą w kupieniu Arkadiusza Barana z Cracovii. Podobno trzeba na niego wydać kilkaset tysięcy euro.

Napastników Legia zamierza szukać za granicą. Trzeciak szuka w Serbii i II lidze hiszpańskiej, gdzie ma dobre kontakty. Problemem może być to, że nikt nie zamieni Segunda División na polską ekstraklasę.

Z Hiszpanii do Polski chętnie za to się przeprowadzi Jan Urban. Jest w tej chwili jednym z trzech kandydatów do prowadzenia Legii w przyszłym sezonie. Osiem lat pracuje w Osasunie, był blisko zostania pierwszym trenerem tego zespołu (przegrał ostatecznie z obecnym szkoleniowcem José Zigandą). Niedawno Urban nie dogadał się z Wisłą Kraków. Podobno zażądał pięcioletniego kontraktu i 20 tys. euro miesięcznie.

W Legii takich pieniędzy nie dostanie, ale z Trzeciakiem, z którym znają się świetnie, doszedłby do porozumienia. Podobnie rzecz się ma z Henrykiem Kasperczakiem. Prowadzący obecnie kadrę Senegalu szkoleniowiec zarabiał w Wiśle Kraków w czasach świetności tego klubu 20 tys. euro. Do Legii przyszedłby chętnie i zgodziłby się na mniejsze zarobki (maksimum kilkanaście tysięcy euro). Pełniłby rolę tylko trenera pierwszego zespołu, a nie - jak kiedyś w Wiśle - także menedżera decydującego o transferach.

Trzecim trenerem, z którym rozmawiała Legia, jest Wojciech Stawowy. Zimą obie strony niemal doszły do porozumienia, że od nowego sezonu Stawowy przychodzi na Łazienkowską. Wydarzenia z rundy wiosennej (afera barażowa, wywalenie Arki z ligi oraz zwolnienie trenera Dariusza Wdowczyka) spowodowały, że oferta Legii stała się aktualna natychmiast. Stawowy nie zgodził się, czeka na rozwój wydarzeń w Gdyni. Bliski jest pozostania, bo Ryszard Krauze - właściciel firmy Prokom - chce budować "wielką Arkę" ze Stawowym na ławce rezerwowych. W tym tygodniu w Gdyni wszystko ma się wyjaśnić.