Arka ukarana za korupcję

Miesiąc zawieszenia we wszelkich rozgrywkach - taką karę nałożył na klub z Gdyni Wydział Dyscypliny PZPN. A to oznacza walkowery, wykluczenie z rozgrywek i degradację do III ligi
- Arka nie chce współpracować, stara się kombinować - tłumaczy decyzję Robert Zawłocki, wiceszef Wydziału Dyscypliny.

To pierwsza kara dla klubu za kupowanie meczów. Arka jest jednym z sześciu zespołów I i II ligi, wobec których PZPN wszczął 22 lutego postępowanie dyscyplinarne. Wcześniej działacze futbolowej centrali dostali część materiałów z prowadzącej korupcyjne śledztwo Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Zarzuty w tej sprawie usłyszało już sześć osób z klubu z Gdyni: prezes Jacek M., wiceprezes Grzegorz G., były trener Mirosław D., były dyrektor i trener Wojciech W., były kierownik Wiesław K., a nawet sekretarka Anna Cz.

Żaden inny klub nie jest w tak trudnej sytuacji. Najwięcej prokuratorskich zarzutów - 28, w tym udziału w stworzonej przez Ryszarda F., ps. "Fryzjer", futbolowej mafii - ma Jacek M., który niedawno po czterech miesiącach aresztu wyszedł na wolność. M. konsekwentnie nie przyznaje się do winy.

Zawieszenie, czyli degradacja

W ciągu najbliższego miesiąca Arka ma rozegrać siedem spotkań - z Górnikiem Łęczna, Widzewem Łódź, Legią Warszawa, Odrą Wodzisław i Zagłębiem Lubin w Orange Ekstraklasie, z Pogonią Szczecin w Pucharze Ekstraklasy i rewanżowy mecz w ćwierćfinale Pucharu Polski z Wisłą Płock.

Zgodnie z regulaminem PZPN oraz rozgrywek Orange Ekstraklasy nierozegrane pojedynki traktowane są jak walkowery. A trzy kolejne walkowery oznaczają, że drużyna "zostaje automatycznie wyeliminowana z rozgrywek i (...) zdegradowana o dwie klasy niżej, bez względu na liczbę zdobytych punktów".

- Nie wiem, jakie będą konsekwencje naszej decyzji, jak zostaną potraktowane te spotkania. O tym zadecyduje Wydział Gier - zastrzega się Zawłocki. - Kara nie jest prawomocna, Arka będzie się odwoływać i do tego czasu nie możemy jej zabronić udziału w rozgrywkach. To wyjątkowa sprawa, nie wiemy, jak się zachować - przyznaje szef WG Wojciech Jugo, który uważa, że już w najbliższą sobotę Arka może rozegrać mecz Pucharu Ekstraklasy z Pogonią.

Zawłocki natychmiast kontruje: - Decyzja objęta jest rygorem natychmiastowej wykonalności i pojedynek w Szczecinie na pewno się nie odbędzie.

Sytuację wyjaśniła po południu spółka Ekstraklasa SA, która od tego sezonu prowadzi rozgrywki I ligi. - Odwołaliśmy spotkanie. Decyzje odnośnie kolejnych meczów Arki zapadną po uzyskaniu pisemnego stanowiska WD - mówi Marcin Stefański, dyrektor Logistyki Rozgrywek Ekstraklasy SA.

Jest też inny problem regulaminowy. Przepisy PZPN mówią, że karę zawieszenia orzeka się na czas nieokreślony, a nie np. na miesiąc. - Nie pamiętam tych zapisów. Według mnie nie możemy przyznać walkowera, może będzie trzeba pomyśleć o nowych terminach spotkań Arki. Musimy się jak najszybciej dokładnie zapoznać z tą sprawą - podkreśla Jugo.

Tylko w Gdyni nie mają złudzeń co do zamierzeń PZPN. - Wygląda na to, że związek ułatwia sobie życie. Zawiesza nasz klub, czeka na walkowery i na tej podstawie wyrzuci nas z ligi - przepowiada Dominik Ruszkiewicz, prezes stowarzyszenia Inicjatywa Arka.

Krzysztof Sampławski, członek rady nadzorczej klubu z Gdyni: - PZPN chciał zrobić coś spektakularnego, ale to jest działanie na skróty. Jeśli ta decyzja spowoduje negatywne konsekwencje dla naszego klubu, a pewnie tak będzie, to pociągniemy do odpowiedzialności organy i poszczególne osoby, które się do tego przyczyniły. Jeśli będzie trzeba, odwołamy się do Strasburga czy Brukseli!

To szok

- Przecież my wcale nie kombinujemy! Tydzień temu, na poprzednim posiedzeniu wydziału, złożyliśmy pismo z prośbą, aby wyjaśnić nam, jakie metody stosuje PZPN w wyjaśnianiu korupcji - opowiada Sampławski. - Poprosiliśmy też o dowody w naszej sprawie, żebyśmy wiedzieli, do czego mamy się ustosunkować. Wygląda na to, że nasze działania prawne nie spodobały się WD. Przyjmiemy każdą karę, ale niech postępowanie odbywa się w cywilizowany sposób.

- Pismo Arki nie zrobiło na nas najlepszego wrażenia, ale to niejedyny powód, dla którego zawiesiliśmy zespół z Gdyni. Każdy klub ma oczywiście prawo do obrony, ale z Arką współpracuje się trudno - odpiera zarzuty Zawłocki. Nieoficjalnie wiadomo, że pozostałe zespoły, przeciwko którym wszczęto postępowanie dyscyplinarne, chcą iść na współpracę z PZPN.

- Myślałem, że sprawa nieco ucichła, że jest trochę spokojniej. A tu nagle taki szok, bo inaczej trudno to nazwać - mówi najlepszy strzelec Arki Janusz Dziedzic. - Przecież miesiąc to mnóstwo czasu, kupa grania. Decyzja o zawieszeniu - mówiąc delikatnie - nie jest motywująca, ale dalej robimy swoje. Trenujemy i czekamy na kolejne ruchy.

Kibice drużyny z Gdyni uważają zaś, że zamieszanie wokół klubu to wina mediów. - Nie będę komentował decyzji o zawieszeniu. Chciałem tylko za nią podziękować dziennikarzom. Do widzenia - powiedział Mariusz Jędrzejewski prowadzący doping na stadionie Arki.

Liczba Arki

27

w tylu meczach (26 w II lidze i jeden w ekstraklasie) od lipca 2003 do czerwca 2006 r. działacze z Gdyni mieli skorumpować sędziów, obserwatorów, działaczy i piłkarzy. Dowody na to ma wrocławska prokuratura okręgowa

Czy decyzja PZPN w sprawie Arki Gdynia jest:

Najnowsze informacje