Patryk Małecki kontuzjowany

20 godzin po zdobyciu swojej pierwszej bramki w ekstraklasie wiślak Patryk Małecki doznał groźnej kontuzji podczas treningu w Skotnikach.
Patryk miał pecha. Gdyby grał w meczu z Górnikiem chociaż połowę, znalazłby się w grupie, która wczoraj przechodziła odnowę biologiczną. On zagrał jednak tylko pół godziny i musiał w poniedziałek przejść regularny trening. Podczas gierki atakował bramkę Marcina Juszczyka. Interweniujący "Juchu" przypadkowo kopnął go w nogę tuż nad kostką. Napastnik nie podniósł się o własnych siłach, a po powrocie na Reymonta poruszał się z okładem lodowym. Lekarz Jacek Jurka natychmiast zabrał go na badania do szpitala. Okazało się, że nastąpiło pęknięcie kości strzałkowej. - Lekarz Mariusz Urban ocenia, że przerwa Patryka w treningach potrwa minimum cztery tygodnie - powiedział rzecznik Wisły Adrian Ochalik.

- Uruchomiliśmy wszelkie siły i środki, by jak najszybciej postawić Patryka na nogi - nie kryje prezes klubu Mariusz Heler.

Najpewniej już dzisiaj "Mały" zostanie zabrany do kliniki w Heidelbergu, gdzie zajmą się nim najlepsi specjaliści w Europie.

- Z naszego rozeznania wynika, że jeśli chodzi o leczenie tego typu urazów, lepszej placówki w Europie po prostu nie ma - tłumaczy prezes. - Patryk to ogromny talent. W ostatnim meczu zagrał bardzo dobrze. Od początku nie kryliśmy, że liczymy na niego. Teraz nie możemy jego talentu uszczuplać poprzez niefachową opiekę.

Do niemieckiej kliniki z Małeckim uda się lekarz Mariusz Urban. - Jeśli wszystko przebiegnie pomyślnie, już we wtorek po południu nasz piłkarz będzie po zabiegu - dodaje Mariusz Heler.

Wypadnięcie ze składu Małeckiego - coraz lepiej zapowiadającego się piłkarza, komplikuje sytuację kadrową trenerowi Adamowi Nawałce. Na razie dobrze prezentuje się Paweł Brożek, ale jeszcze podczas pierwszego zgrupowania w Turcji borykał się z drobną kontuzją mięśniową, więc nie można go określić okazem zdrowia. Jean Paulista i nierdzewiejący rutyniarz Marek Penksa to za mało, by stworzyć grupę bombardierów ligowych, a Tomasz Dawidowski po kontuzji jest wielką niewiadomą. Jeszcze większą jest Stanko Svitlica, któremu również zdrowie nie dopisuje.

- To trudna sytuacja dla psychiki młodego piłkarza, ale Patryk nie powinien się zamartwiać. Taka kontuzja nie przeszkodzi mu w rozwinięciu talentu - uważa Słowak Marek Penksa, który w Zabrzu asystował przy premierowym golu "Małego", a w przedmeczową noc spał z nim w pokoju.

- Patryk tak bardzo przeżywał ten mecz, że w nocy co chwilę na mnie wpadał. Nie wiem, czy myślał, że jestem jego dziewczyną - śmieje się Penksa, ale na myśl o pęknięciu kości młodszego kolegi poważnieje: - Młode kości szybko się zrastają, młody organizm szybko się regeneruje - pociesza Małeckiego Penksa. - Patryk nie jest w aż tak złej sytuacji. Najważniejsze, że jest dobrze przygotowany do rundy wiosennej. Przepracował solidnie cały okres przygotowań i nawet przez kilkutygodniową przerwę tego nie straci.

Małecki: Wrócić jak najszybciej

Michał Białoński: Jakie myśli krążą Panu teraz po głowie - "straszny pech"?

Patryk Małecki: Dokładnie takie. To stało się tak nagle. Piłka leciała dosyć daleko, ale miałem nadzieję, że do niej jeszcze dojdę, więc depnąłem. Zderzyłem się z bramkarzem. Jego noga wwaliła się w moją. Poczułem, że noga wygina mi się w drugą stronę. Ból był nie do wytrzymania.

Klub wysyła Pana do najlepszej kliniki w Europie, do Heidelbergu.

- Ja nawet nie wiem, gdzie jadę. Wiem tylko, że to dobra klinika i ma mi towarzyszyć doktor Urban. Mam nadzieję, że nowoczesne metody leczenia pomogą mi w szybkim powrocie na boisko, a to jest teraz dla mnie najważniejsze.

Pański bardziej doświadczony kolega Marek Penksa uspokaja, że po tego typu kontuzjach szybko wraca się na boisko.

- Dziękuje mu za słowa otuchy. Mam nadzieję, że już za trzy tygodnie będę mógł trenować z kolegami.

Pomówmy o rzeczach przyjemniejszych. W Zabrzu strzelił Pan pierwszego gola w ekstraklasie.

- Po tym jak Marek Penksa mi podał, uderzyłem niezbyt czysto. W pierwszym momencie wydawało mi się, że piłka nie wpadła do bramki, tylko za nią. A tu patrzę, piła w sieci! Oszalałem z radości.

Rajd przez całe boisko do kibiców widziała cała Polska. Komu Pan zadedykował tego najważniejszego jak na razie gola?

- Mamie Bogusławie i dziewczynie Dominice.

Penksa żartem narzeka, że w nocy miał Pan koszmary i ciągle na niego wpadał.

- [śmiech] Chyba śniły mi się koszmary. Dał znać o sobie przedmeczowy stres. Jak się wyleczę, będą już spokojniejszym współlokatorem.

Rozmawiał: mibi

Skomentuj:
Patryk Małecki kontuzjowany
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje