Sport.pl

Andrzej Rusko - sylwetka

55-latek. Od listopada 2005 roku jest nowym szefem piłkarskiej Ekstraklasy SA (podpisał dwuletni kontrakt). Wcześniej jedyne związki Ruski z futbolem to dwumilionowa pożyczka, jakiej udzielił sześć lat temu prezesowi Śląska Wrocław, a także próba przejęcia udziałów w klubie wraz z politykami Grzegorzem Schetyną z PO i Janem Chaładajem z SLD.

Jego nazwisko bardziej znane jest kibicom żużla, w którym jako działacz osiągnął niemal wszystko. Zaczynał bardzo niepozornie, pod koniec lat 80. - Któregoś dnia nikomu nieznany człowiek w dresie kupił Zbyszkowi Lechowi oponę i rurę wydechową. To był Andrzej Rusko - mówił kiedyś o początkach Ruski w żużlu Lucjan Korszek, wrocławski działacz żużlowy.

Rusko stał się najpierw sponsorem przeciętnego żużlowca (Lech), ale z czasem całkowicie przejął Spartę po plajtującym ASPRO, powołując Wrocławskie Towarzystwo Sportowe. Za prywatne pieniądze ściągnął też do Wrocławia jedną z największych gwiazd wrocławskiego żużla - Dariusza Śledzia.

WTS jest stowarzyszeniem, ale na kluczowych stanowiskach od lat zasiada najbliższa rodzina Ruski. Wiceprezesem do spraw sportowych jest partnerka życiowa Ruski - Krystyna Kloc, a syn Artur pomaga w charakterze tłumacza przy żużlowych Grand Prix. - WTS to moje dziecko. Gdy klub miał niedobory, sam je pokrywałem - odpowiadał na uszczypliwości, że klub to jego rodzinny interes.

W latach 1993-95 klub trzy razy z rzędu zdobywał drużynowe mistrzostwo Polski. W 1996 roku namówił do sponsoringu żużlowców - producenta klejów, firmę Atlas, od tego czasu jego klub uchodził za najbardziej stabilny finansowo. Pragmatyk Rusko w kwestii pieniędzy zawsze pozostawał jednak tajemniczy i nieufny, miał też opinię bezwzględnego biznesmena. Nie chciał zdradzić, jak duży wpływ na kosmiczny budżet w sezonie 2001 (nieoficjalnie mówiło się nawet o 7 mln zł) miały polityczne koneksje Ryszarda Czarneckiego, któremu na dwa lata oddał fotel prezesa. To wówczas w klubie pojawiły się pieniądze ze spółek skarbu państwa, m.in. z KGHM. Kolejnych tytułów nie udało się wówczas zdobyć, dopiero jesienią 2006 roku Atlas znów wywalczył złote medale (prezesem jest przyjaciel Ruski - Andrzej Kuchar, były trener reprezentacji polskich koszykarzy).

Rusko pierwszy podjął się w 1995 roku organizacji w Polsce żużlowego Grand Prix, był też współorganizatorem pierwszej zawodowej walki bokserskiej w naszym kraju (Gołota - Witherspoon, 1998 rok). Do historii żużla przeszedł też jako prezes, który zatrudnił aż dziewięciu trenerów w ciągu siedmiu lat.

W latach 90. przez prezesów z konkurencyjnych klubów żużlowych Rusko nazywany był mistrzem złotych interesów. Wykorzystując doskonałą znajomość prawa handlowego i przepisów żużlowych (w latach 90. był członkiem prezydium Głównej Komisji Sportu Żużlowego), pozyskiwał nierzadko za bezcen wartościowych zawodników (m.in. późniejszego mistrza świata juniorów Roberta Miśkowiaka). Cała żużlowa Polska mówiła wówczas, że zanim Rusko kupi zawodnika, najpierw sprawdzi, czy można skupić jego długi i w ten sposób obniżyć cenę. To wówczas złośliwi tłumaczyli skrót WTS Atlas (Wrocławskie Towarzystwo Sportowe) jako Windykacyjne Towarzystwo Sportowe.

Do największych żużlowych antagonistów Ruski zaliczano w latach 90. szefa Unii Leszno Rufina Sokołowskiego, w 2000 roku podczas meczu w Lesznie Rusko został uderzony w twarz przez Ryszarda Buśkiewicza, byłego żużlowca Unii. Później świadkowie tego zajścia twierdzili, że Rusko nie miał odpowiedniego identyfikatora uprawniającego do przebywania w parku maszyn. - To bzdura - bronił się Rusko. - Jestem osobą na tyle rozpoznawalną w żużlu, że akurat w Lesznie od razu by mi to wytknęli.

Rusko nie wytoczył wówczas Buśkiewiczowi sprawy z powództwa cywilnego. Choć wcześniej groził sądem działaczom z Grudziądza za preparowanie torów, a z szefami Apatora Toruń procesował się o wysokość kwoty transferowej żużlowca Jacka Krzyżaniaka.

Rusko skończył studia na Wydziale Turystyki i Rekreacji na wrocławskiej AWF, działał wówczas w ZSP. Na przełomie lat 70. i 80. pracował w Biurze Podróży i Turystyki "Almatur", będąc dyrektorem hotelu studenckiego.

Później angażował się w interesy przedsiębiorstwa zagranicznego Elvis, w końcu został pełnomocnikiem przedsiębiorstwa Solpol. Importował maszyny do szycia, rumuńskie dacie i telewizory. Uważany jest za człowieka Zygmunta Solorza, z którym zakładał Polsat, pierwszą prywatną telewizję. Jest współwłaścicielem wrocławskich domów handlowych Solpol.

Czy Twoim zdaniem Andrzej Rusko to dobry kandydat na komisarza PZPN?