Sport.pl

Niesamowity mecz i porażka Skry w Olsztynie

Olsztynianie pokonali Skrę 3:1 (25:23, 23:25, 25:23, 34:32) w hicie Polskiej Ligi Siatkówki


Terminarz, wyniki, relacje z meczów PLS

Skarb kibica PLS

Zawodnicy PZU AZS Olsztyn i BOT Skry Bełchatów pokazali, że od ligi włoskiej i rosyjskiej dzieli ich niewiele. O ile już jej nie dogonili.

Przed startem rozgrywek PLS siatkarzy, którzy na mistrzostwach świata w Japonii zdobyli srebrny medal, najczęściej zadawano pytanie, kiedy za sukcesami reprezentacji pójdzie liga. Były wątpliwości, czy zdominowane przez cztery zespoły rozgrywki są w stanie dać kibicom coś więcej niż tylko przyzwoitą siatkówkę. Są, czego dowiedli w Olsztynie aktualny mistrz i brązowy medalista poprzedniego sezonu. PZU AZS Olsztyn po fenomenalnym meczu pokonali Skrę 3:1. W spotkaniu praktycznie bez błędów, ze znakomitą dyspozycją rozgrywających, a co za tym poszło i pozostałych graczy.

- Nie muszę nikomu nic udowadniać - zapewniał przed meczem trener Ireneusz Mazur, który doprowadził Skrę do największych sukcesów w historii klubu, po czym niespodziewanie odszedł pracować do Olsztyna. Kto widział, jak Mazur zachowywał się podczas wczorajszego pojedynku, wie, że w głębi serca chciał wygrać za wszelką cenę. - K..., co to jest! - wyrwało mu się do siatkarzy z Olsztyna, kiedy ci w czwartym secie przegrywali już czterema punktami. A że była to już końcówka partii, tie-break wydawał się nieunikniony. Zdecydował jeden niewielki błąd. Dosłownie kilkucentymetrowa pomyłka Jane Heikkinena, który na czystej siatce przestrzelił piłkę w aut. Bełchatowianie zamiast wygrać seta, wdali się w wojnę. Skra - cztery piłki setowe, PZU AZS Olsztyn - pięć meczowych. I znów zdecydowała pomyłka środkowego. Tym razem na pojedynczym bloku dał się złapać Wojciechowi Grzybowi Radosław Wnuk, choć wcześniej był praktycznie bezbłędny.

Znów wielką klasę pokazał Paweł Zagumny. Po mistrzostwach świata to prawdziwy mistrz rozegrania. Taki, jakiego Polska nie miała od czasów Wojciecha Drzyzgi albo jeszcze dalej - Stanisława Gościniaka. - O naszej porażce nie zdecydował żaden element siatkarski, tylko Paweł Zagumny, który pociągnął Olsztyn do zwycięstwa - przyznał ze spuszczoną głową Piotr Gruszka, bohater Skry. Żałował, bo sam zagrał na pograniczu doskonałości, zostawiając w cieniu Mariusza Wlazłego. Atakujący mistrzów Polski wczoraj nie był na pierwszym planie, a gdyby doszło do tie-breaka i tak by na niego nie wyszedł. - Nie miał już sił - przyznał Jacek Nawrocki, drugi trener Skry.

Olsztynianie zostali liderami PLS, bełchatowianie są trzeci w tabeli.

PZU AZS Olsztyn - BOT Skra Bełchatów 3:1 (25:23, 23:25, 25:23, 34:32)

PZU AZS: Grzyb, Zagumny, Bąkiewicz, Papke, Tanik, Możdżonek, Lambourne (libero) oraz Ruciak, Lubiejewski, Czarnowski.

Skra: Gruszka, Dobrowolski, Stelmach, Wlazły, Heikkinen, Wnuk, Ignaczak (libero) oraz Maciejewicz, Neroj, Lewis.