Stanisław P., prezes Podbeskidzia Bielsko-Biała, został zatrzymany

Leszek Błażyński, Katowice
2006-08-17 , aktualizacja: 17.08.2006 00:00
A A A Drukuj
Ryszard F., pseudonim ''Fryzjer'', jest jak do tej pory najważniejszym zatrzymanym Fot. Paweł Kozioł / AG Ryszard F., pseudonim ''Fryzjer'', jest jak do tej pory najważniejszym zatrzymanym
Stanisław P., od 2003 roku szef Podbeskidzia Bielsko-Biała, został w czwartek zatrzymany przez wrocławską prokuraturę w związku z aferą korupcyjną
54-letniego działacza zatrzymano rano w jego mieszkaniu. Najpierw pojechał z funkcjonariuszami do siedziby klubu, następnie został przewieziony do policyjnej izby zatrzymań we Wrocławiu. W piątek zostaną postawione mu zarzuty. P. od trzech lat kieruje klubem. W lipcu zeszłego roku zatrudnił Jerzego F. późniejszego prezesa Górnika Zabrze, któremu w czerwcu postawiono zarzuty korupcyjne. F. pracował w Podbeskidziu jako dyrektor sportowy od lipca do października zeszłego roku. Klub rozwiązał z nim umowę, bo został źle oceniony przez zarząd.

W Podbeskidziu żaden z działaczy nie chce komentować zatrzymania P. - Nasz prezes w areszcie?! Jestem zaszokowany! - mówi, kręcąc głową z niedowierzaniem, trener Krzysztof Tochel, który pracuje w Podbeskidziu od kwietnia.

- Nigdy bym się nie spodziewał, że P. może zostać zatrzymany w związku z aferą korupcyjną. Jestem w szoku, bo wysoko go ceniłem - mówi zaskoczony Jacek Krywult, prezydent Bielska-Białej. - To porządny człowiek, prężny biznesmen. Nieoficjalnie dochodziły do mnie sygnały, że to nasz klub w kilku meczach "przekręcono". Nic nie wskazywało na to, że P. mógł mieć coś wspólnego z handlowaniem spotkaniami. Mam nadzieję, że to jakieś nieporozumienie.

Piłkarze przygotowują się do sobotniego meczu ligowego. - Czekamy na finał tej sprawy. Nie mamy na to wpływu. W sobotę czeka nas ciężki mecz z Jagiellonią Białystok i musimy się skupić na nim - mówi kapitan zespołu Grzegorz Pater.

Głośna przegrana Podbeskidzia

8 maja 2004 roku Podbeskidzie przegrało na własnym stadionie 0:3 z Piastem Gliwice. Zawodników żegnały okrzyki: "Złodzieje!". - Przed meczem nasi piłkarze zgłosili, że działacze z Gliwic proponowali im za jego sprzedanie 40 tys. zł. Marcin Klaczka twierdził, że kontaktował się z nim zawodnik Piasta Janusz B. oraz pełniący wtedy funkcję prezesa klubu Marcin Ż. [obaj są zamieszani w aferę korupcyjną] - mówił rok temu "Gazecie" Janusz Okrzesik, były wiceprezes, który po tym meczu odszedł z klubu. - Zabroniłem zawodnikom wszelkich kontaktów z ludźmi z Piasta. Niestety, przegraliśmy 0:3 w kiepskim stylu. Nie wiem, czy ten mecz został przez niektórych piłkarzy sprzedany. Nie złożyłem doniesienia do prokuratury, bo przecież nikogo za rękę nie złapałem - tłumaczył prezes Podbeskidzia Stanisław P.

lb

Podziel się