Kto po Kuttinie?

Finowie Hannu Lepistoe i Ari Pekka Nikkola, Norweg Kjetil Strandbraten, Słoweniec Vasia Bajc i - raczej grzecznościowo wymieniany Austriak Heinz Kuttin - są kandydatami na trenera polskich skoczków w przyszłym sezonie. Decyzja w połowie kwietnia.
W piątek w hotelu Alpina w Kranjskiej Gorze do stolika, przy którym siedział Fin Mika Kojonkoski, przysiedli się przedstawiciele Polskiego Związku Narciarskiego. Zapytali o plany na przyszły sezon. Kojonkoski grzecznie się uśmiechnął i stanowczo odpowiedział, że do 2008 r. pracuje z Norwegami i nie ma żadnej siły, by zerwał kontrakt. Ale za dwa lata, czemu nie. - Wyraził zainteresowanie - mówi sekretarz generalny związku Grzegorz Mikuła. I dodaje, że po sezonie odbędą się rozmowy ze Słoweńcem Vasją Bajcem, który kończy pracę w Czechach.

Mało prawdopodobne wydaje się, by apodyktyczny, nieznoszący sprzeciwu (wszystko musi być tak, jak on chce) Słoweniec przekonał prezesa Apoloniusza Tajnera. Niebezpieczeństwo kłótni - wysoce prawdopodobne. Faworytem związku wydaje się Lepistoe. - Adam potrzebuje autorytetu, a nie nauczyciela - mówią przedstawiciele związku. Sam Małysz jest sceptyczny, gdyż jego zdaniem Fin jest zbyt wiekowy - w maju kończy 60 lat. Woli młodego trenera.

W tej sytuacji - bo kontrakt z Heinzem Kuttinem na pewno nie zostanie przedłużony - czarnym koniem może okazać się trener kadry B Norwegii. Strandbraten sam przysłał swoją ofertę i - jeśli PZN dojdzie do porozumienia z Kojonkoskim od 2008 r. (koło Fina kręcą się także Niemcy, więc trzeba w miarę szybko podejmować decyzję) - może już teraz zacząć realizować program "magicznego" Fina.

Zobacz także
  • Lepistoe, przyszły trener Małysza: Polska to wyzwanie

Najnowsze informacje