Sport.pl

Mielcarski odchodzi z Wisły

31 stycznia dyrektor Wisły Kraków Grzegorz Mielcarski złożył dymisję. Odchodzi, bo nie znalazł we władzach klubu wsparcia w walce z menedżerami zarabiającymi na transferach do klubu
Jeśli dojdzie do odejścia dyrektora, w najlepszym polskim klubie wygra "stare" - świat działaczy rodem z PRL, tkwiących w układowych strukturach piłkarskich. Mielcarski był jedynym człowiekiem w wiślackich strukturach, który poprzez występy w Portugalii (FC Porto) czy Grecji (AEK Ateny) poznał na czym polega profesjonalny futbol. Zawarł bliską znajomość z ludźmi znaczącymi w światowej piłce, typu Jose Mourinho. Wykorzystywał to w pracy dla Wisły.

Na drugim biegunie przy Reymonta mają skompromitowanych działaczy Zdzisława Kapkę i Krystiana Rogalę (członek rady nadzorczej Wisły SSA). Niechlubna sława tego pierwszego zaczęła się już sześć lat temu od nieuczciwie przeprowadzonego transferu Krzysztofa Smolińskiego i Sławomira Palucha z Odry Wodzisław (Kapka stracił wówczas posadę menedżera). Rogalę jak najgorzej zapamiętali kibice Ruchu Chorzów, którego klubu nie uchronił przed degradacją do II ligi i olbrzymimi kłopotami finansowymi.

Mielcarski w pierwszych dniach pracy w Krakowie zablokował transfer Brazylijczyka Claudia Pittbulla. - Wiśle oferowano go za 1 mln euro, a do bogatszego FC Porto trafił za 400 tys. - tłumaczył. W drugim miesiącu pracy pozyskał z KS Częstochowa za 70 tys. zł Jakuba Błaszczykowskiego, którego uznano za największe odkrycie 2005 r. Późniejsze jego dokonania nie były już tak udane (nie postawił weta, gdy Jerzy Engel sprowadzał Pawła Kryszałowicza na następcę Tomasza Frankowskiego), stał się za to niewygodny dla menedżerów, którzy zarabiali na Wiśle.

W październiku 2005 r. sprzeciwił się przelewowi na konto firmy AvanceSport 640 tys. euro za rzekome usługi menedżerskie. Władze klubu zachowały się jednak niekonsekwentnie. Z jednej strony złożyły doniesienie do prokuratury na firmę AvanceSport Adama Mandziary za próbę wyłudzenia pieniędzy, z drugiej - nie zwolniły współpracującego z Mandziarą p.o. prezesa Zdzisława Kapki. Wymyślono dla niego nowe stanowisko - doradcy zarządu ds. współpracy z innymi klubami. Wisła zabroniła też Kapce kontaktów z Mandziarą.

- Ja ci i tak załatwię, że wylecisz z Wisły - miał obiecać Mielcarskiemu Mandziara. Zaczęły się intrygi przeciw Mielcarskiemu. Jako dyrektor sportowy miał zorganizować zimowe obozy przygotowawcze drużynie Dana Petrescu. Skontaktował się z tym celu z firmą SportFive Andrzeja Placzyńskiego. - Wolałem postawić na renomowaną firmę, bo była najtańsza, a poza tym nie chciałem, aby powtórzyły się błędy, jakie popełniła spółka, która organizowała nam latem obóz w Austrii - uzasadniał.

Wiślacy wyjechali do tureckiej Antalyi, a na warunki obozu nikt nie narzekał. Problem w tym, że rachunek za przygotowanie zgrupowania przyszedł do klubu ze Szwajcarii od firmy IFM należącej m.in. do Wolfganga Voege, na współpracę z którym powoływał się Mandziara przy okazji transferu Macieja Żurawskiego do Celticu Glasgow. W Wiśle zawrzało. Do akcji wkroczył dział audytu wewnętrznego Tele-Foniki, której właścicielem jest Bogusław Cupiał (właściciel Wisły). Przesłuchiwano Mielcarskiego i jego asystenta Jakuba Jarosza.

Andrzej Placzyński zapewniał "Gazetę", że Wisła od początku wiedziała, że obozy organizuje IFM należąca m.in. do Voege. - Myśmy ich tylko skontaktowali ze Szwajcarami. Wisła podpisywała umowę z IFM, a z tego, co wiem, dokument został zaakceptowany przez prawników klubu - mówi Placzyński. Mielcarski zaprzecza Placzyńskiemu, zapewnia, że kontaktował się tylko ze SportFive. A sam Placzyński 20 grudnia 2005 r. "Przeglądowi Sportowemu" chwalił się przecież: "Robimy to (organizujemy sparingi i obozy) dla Wisły, aby podtrzymać i zacieśnić nasze dobre stosunki".

Niedawno szefowie Wisły przekreślili plany Mielcarskiego zatrudnienia siatki łowców talentów, którzy oglądaliby mecze nawet rozgrywek okręgowych. Przed tygodniem zwolniono też portugalskiego skauta Maria Branca, którego do Wisły ściągnął Mielcarski. Ten podał się dymisji, którą musi zaakceptować Bogusław Cupiał.

Przeciwnikiem odejścia Mielcarskiego jest trener Petrescu. - Grzegorz to ten człowiek, który doprowadził do zatrudnienia mnie w Wiśle - mówi Petrescu. To drugi cios, jaki szefowie Wisły zadali rumuńskiemu trenerowi podczas dwóch miesięcy współpracy. W przerwie świątecznej bez wiedzy i zgody Petrescu i Mielcarskiego Zdzisław Kapka rozesłał po Polsce listę z nazwiskami dziesięciu piłkarzy, których klub chce sprzedać.