Sport.pl

Baszczyński czeka na telefon

Prawy obrońca Wisły i reprezentacji Polski wrócił wczoraj na zgrupowanie Wisły do tureckiego Manavgat. - Sprawa mojego transferu do West Hamu jeszcze na pewno nie upadła. Czekam na decyzję - powiedział Marcin Baszczyński.
Jak to określił rzecznik prasowy Wisły Jerzy Jurczyński, w klubie trwa dyżur przy faksie i telefonie. - Jesteśmy gotowi rozpocząć negocjacje z West Hamem w sprawie transferu Baszczyńskiego, ale na razie nie mamy żadnej oferty - zapewnia Jurczyński. - Nie wiemy nawet, jak nasz zawodnik wypadł na testach.

"Baszczu" dotarł do hotelu Silence Beach Resort we wtorek o drugiej w nocy. Uczestniczył we wczorajszych zajęciach z drużyną. Przed kolacją rozmawiał z trenerem Danem Petrescu, ale nie chciał powiedzieć o czym. - To sprawa między nami - uciął. Szkoleniowiec w publicznych wypowiedziach nie krył, że Baszczyński sporo u niego stracił, wyjeżdżając na testy do West Hamu. - Teraz, jeśli chce grać w wyjściowym składzie Wisły, będzie musiał to udowodnić - mówił "Gazecie" Petrescu.

Z opinią Petrescu w sprawie Baszczyńskiego zgadza się dyrektor sportowy Wisły Grzegorz Mielcarski. - Za pasem mistrzostwa świata, więc Marcin, jako podstawowy piłkarz reprezentacji Polski, bardziej powinien dbać o swoją formę niż o znalezienie nowego klubu - powiedział nam Mielcarski. Jego zdaniem czterodniowa absencja w treningach Baszczyńskiemu nie zaszkodzi, bo "to doświadczony zawodnik".

Dyrektor sportowy będzie miał okazję spotkać się z "Baszczem" i resztą zespołu. Dzisiaj wieczorem powinien dotrzeć do Manavgat. Na pewno nie zdąży obejrzeć zaplanowanego na godz. 15 sparingu z ostatnim zespołem szwajcarskiej ekstraklasy FC Aarau.

W Turcji od dwóch dni pada tak obficie, że przyhotelowe boisko jest rozmokłe. Wisła ćwiczyła przed południem w Pegasos Center, gdzie rozgrywa też sparingi. Po południu zawodnicy mieli zajęcia taktyczne z piłkami. Pod pełnym obciążeniem ćwiczyli nawet Radosław Sobolewski i Arkadiusz Głowacki. Indywidualny tok zajęć ma tylko Paweł Kryszałowicz, który raczej nie wróci wcześniej do Polski. - W Turcji ma go pod opieką fizjolog Bon, lekarz Mariusz Urban i masażyści - podkreśla Marek Konieczny, kierownik drużyny.

Dla Gazety

Marcin Baszczyński

obrońca Wisły

Sprawa mojego transferu do West Hamu jeszcze na pewno nie upadła. Czekam na decyzję. Ma zapaść w ciągu najbliższych dni. Z londyńską drużyną przeprowadziłem dwa treningi - sobotni i niedzielny. Nie były ciężkie, bo drużyna przygotowywała się do poniedziałkowego meczu z Fulhamem. Z moich wstępnych obserwacji wynika, że jest szansa tam pograć. W treningach wypadłem chyba dobrze. W grach wewnętrznych menedżer [Alan Pardew - przyp. red.] wystawiał mnie na prawej obronie. Odbycie treningów w Anglii to żadna ujma. Warunków kontraktu jeszcze nie ustaliłem, ale mniej więcej wiem, na co mogę liczyć, i jestem z tego zadowolony.

not. mb