Sport.pl

"Wojownicy" Polonii pokonali Stal Ostrów Wlkp.

Koszykarze Stali Ostrów Wlkp. przegrali u siebie z Polonią Warszawa 61:75 w meczu 3. kolejki Polskiej Ligi Koszykówki.


- My mamy w zespole dziesięciu wojowników, którzy wychodząc na parkiet walczą i dają z siebie wszystko. Nikt nie chce być jakąś supergwiazdą. Dzięki temu wygrywamy - komentował po meczu Leszek Karwowski. Tego nie mógł powiedzieć trener Stali Andrzej Kowalczyk. Jego podopieczni a zwłaszcza amerykanie zagrali fatalnie. Tym samym zespół Polonii pokonał rywali na ich parkiecie 75:61

Koszykarze odm pierwszego gwizdka sędziego ruszyli do ataków. Determinacja i zaangażowanie Hughesa, Owensa, Taylora oraz Roszyka była tak duża, że poloniści ani na moment nie oddali prowadzenie. Wprawdzie w 3 minucie po trafieniu (jedynym w pierwszej połowie) Chrisa Crosbyego na tablicy pojawił się remis 6:6, ale już za moment goście za sprawą Roszyka prowadzili 15:10. - Nie spodziewałem się, że nasi rywale zagrają stosunkowo słabo. Jednak wszyscy zawodnicy dokładnie realizowali taktykę, którą wcześniej założyliśmy. Chociaż był taki moment, że trochę się przestraszyłem - komentował Wojciech Kamiński, trener Polonii Warszawa.

Przewaga gości zaczęła topnieć, kiedy w drugiej kwarcie na parkiecie pojawił się Piotr Szczotka. Skrzydłowy Stali nie oglądając się na kolegów zaczął wchodzić pod kosz rywali, gdzie albo zdobywał punkty lub też był faulowany. Dodatkowo Szczotka umiejętnie w obronie starał się włączyć Taylora. - Ja zawsze wkładam w grę serce - mówił skrzydłowy Stali. Jednak dziewięć punktów z rzędu na niewiele się zdało, bowiem w przeciwnym zespole na przemian punktowali Owens, Roszyk i Hughes. Po dwóch kwartach zespół Poloni prowadził 40:33. - Taka przewaga w koszykówce to nic wielkiego, ale żeby ją odrobić trzeba walczyć - mówił po meczu Dariusz Parzeński, kapitan Stali.

Właśnie Parzeński wspólnie ze Szczotką i Gabransem ruszyli w drugiej części do ataków. i Po akcji w 29 minucie Rudzitisa ostrowianie przegrywali 50:51. - Rywale doszli nas w tym momencie, ale na początku czwartej kwarty ważne punkty zdobyli Owens i Taylor. Znowu odskoczyliśmy rywalom - mówił Kamiński. Tym razem podopieczni Andrzeja Kowalczyka, nie zdołali już zbliżyć się do rywali. A marzenia o końcowym zwycięstwie wybił z głowy rywalom Brandun Hughes. Po pięciu punktach z rzędu rozgrywającego Poloni, goście w 36 minucie prowadzili 65:52. - Grało mi się całkiem dobrze. Chociaż nie ustrzegliśmy się błędów - mówił Houges.

Po meczu swojego rozczarowania nie krył Andrzej Kowalczyk. - Nie będzie takiej sytuacji w naszym zespole, że niektórzy zawodnicy będą robić za gwiazdy. Już jutro zapadną pierwsze decyzje personalne. Wole mięć w zespole siedmiu wojowników. Wtedy będą widoczne efekty naszej gry. Z takim zaangażowaniem jak dziś, niektórzy zawodnicy nie mają miejsca w drużynie - komentował trener Stali. - Powiem krótko: zabrakło nam determinacji - zakończył Dariusz Parzeński, kapitan Stali Ostrów.