Sport.pl

NBA. Śmierć na parkiecie

28-letni koszykarz NBA nie żyje. Jason Collier zmarł po zawale serca. Podobne problemy ze zdrowiem mają inni koszykarze amerykańskiej ligi zawodowej.
Środkowy Atlanty Hawks grający w NBA od pięciu lat doznał zatrzymania akcji serca we własnym domu w sobotni poranek. Zmarł w ambulansie w drodze do szpitala. Wcześniej znaczne pogorszenie stanu zdrowia koszykarza zauważyła jego żona Katie. Collier nie mógł oddychać.

Collier - według swojego ojca Jeffa - nigdy nie uskarżał się na jakiekolwiek problemy ze zdrowie poza bólem kolan, co było spowodowane warunkami fizycznymi koszykarza (213 cm, 118 kg). - Powodu śmierci obecnie nie jesteśmy w stanie określić - stwierdził menedżer Hawks Billy Knight. Ostatni sezon był najlepszym w profesjonalnej karierze zawodnika. Zdobywał przeciętnie 5,7 pkt i 2,6 zbiórki w meczu.

Collier nie jest pierwszym zawodnikiem NBA, który zmarł na zawał w trakcie kariery. W 1993 roku w wieku 27 lat odszedł lider Boston Celtics Reggie Lewis.

Obecnie ryzyko podobnych konsekwencji mają inni gracze najlepszej ligi świata. Kilka tygodni temu wschodząca gwiazda Chicago Bulls Eddy Curry. 22-letni środkowy poprzedni sezon spędził głównie na badaniach lekarskich po tym, jak zasłabł na treningach, a wstępne testy medyczne wykazały dużą arytmię. Klub chciał przedłużyć z nim kontrakt, ale jego kierownictwo zażądało, by poddał się kontrowersyjnym testom DNA. One mogłbyy wyjaśnić przyczyny nierytmicznej pracy serca koszykarza. Sam Curry po rozmowach ze swoim agentem odmówił badań. W efekcie doszło do jego transferu do nowojorskich Knicks - ten klub zaryzykował i podpisał z utalentowanym graczem umowę bez podobnych warunków. W pierwszym przedsezonowym sparingu Curry nie miał problemów zdrowotnych - zdobył 16 pkt.

Poważne konsekwencje gry w koszykówkę grożą też innym. Latem operacji musiał poddać się Ronny Turiaf z Los Angeles Lakers - ze względu na powiększenie aorty do gry ma wrócić dopiero w przyszłym sezonie. W tym samym czasie New Jersey Nets zrezygnowali z zatrudnienia środkowego Roberta Traylora, ponieważ testy medyczne wykazały, że na skutek swojej nadwagi w przypadku wzmożonego wysiłku może dojść do zatrzymania pracy serca. Koniec kariery kilkanaście miesięcy temu rozważał obrońca Minnesoty Timberwolves Fred Hoiberg. W jego przypadku badania wykazały powiększony prześwit aorty. Ostatecznie poddał się jednak zabiegowi i wrócił do koszykówki. Z ryzykiem zawałów serca nadal w NBA występują Vin Baker oraz Aaron McKie - w obu przypadkach wykryto dużą arytmię i zaburzenia w pracy mięśnia.

Podobnie było wśród zawodników z Europy. W sierpniu tego roku niespodziewanie zmarł były gracz Vancouver Grizzlies, a później gwiazda ligi greckiej 28-letni Kenyon Jones. Wcześniej w trakcie jednego z meczów szwedzkiej ekstraklasy zmarł na zawał 23-letni reprezentant Łotwy Raimonds Jumikis, który w przeszłości był kandydatem do występów w AZS Koszalin.

Kilka dni przed śmiercią Colliera do szpitala trafiła jedna z największych gwiazd ligi NBA LeBron James. Lider Cleveland Cavaliers po jednym treningów poczuł silne bóle z lewej strony klatki piersiowej. Według oficjalnej wersji władz klubu nie jest to poważna dolegliwość. Generalny menedżer Cavaliers Danny Ferry zapytany, czy ma to związek ze stanem serca zawodnika, stwierdził: - Według mojej wiedzy nie ma tu kłopotu.