Arkadiusz Kaliszan o Polonii i Koronie

- Nie uważam, żebym po odejściu z Polonii cofnął się piłkarsko. Po prostu kluby, w których grałem, były słabsze - mówi Arkadiusz Kaliszan. 32-letni piłkarz dziś jest zawodnikiem Korony Kielce, kiedyś był podporą drużyny ?Czarnych Koszul?
I to jakiej! Tej, która w latach 1998-2001 wywalczyła: wicemistrzostwo, mistrzostwo, Puchar Polski, Puchar Ligi, Superpuchar, awansowała do półfinału Pucharu Intertoto, omal nie znalazła się w Lidze Mistrzów. Piłkarz, który - choć nie strzelał bramek - łatwo zapadał w pamięć. Był jednym z najbardziej walecznych zawodników Polonii, która właśnie dzięki ambicji i nieustępliwości tyle osiągnęła.

Miała być Wisła Kraków

Z Polonii odszedł w 2003 roku. - To był wtedy mus, wiadomo, jaka była sytuacja finansowa klubu. Z perspektywy czasu żałuję tego ruchu - wspomina Kaliszan. Pochodzący z Poznania zawodnik (wychowanek Warty) wrócił w rodzinne strony, do Lecha. Nie pograł tam długo. W Lechu nie było wcale lepiej niż w Polonii, klub mimo wysokich aspiracji grał o utrzymanie. Po roku zgłosił się do niego ówczesny sponsor Widzewa Łódź Andrzej Grajewski. - Poszedłem do Widzewa dla pieniędzy. Pan Grajewski wykupił mnie z Lecha, obiecał spłatę długów, jakie miał wobec mnie Lech, i wypłatę z góry kontraktu. Nie powiem, jak na tym wyszedłem - mówi. W Łodzi grał pół roku. Dariusz Wdowczyk, trener, który z Polonią sięgnął w 2000 roku po mistrzostwo, ściągnął go do drugoligowej wówczas Korony.

W żadnym z klubów, w których występował po odejściu z Polonii, Kaliszan nie zdobył już żadnego trofeum. Jedyny sukces to awans z Koroną do I ligi. - Nie uważam, żebym po odejściu z Polonii cofnął się piłkarsko. Po prostu kluby, w których grałem, były słabsze. Wprost przeciwnie - sądzę, że się rozwinąłem. Nabrałem doświadczenia.

Miał szansę nabrać go w lepszym otoczeniu i pokazać dziś, że te słowa są prawdą. W 2003 roku chciał go nie tylko Lech, ale i Wisła Kraków. - Myślał o mnie Henryk Kasperczak. Prowadziliśmy rozmowy. Wisła postawiła jednak warunek, że przez pół roku miałbym grać jeszcze w Polonii. Polonia nie chciała mi płacić przez te pół roku pensji, a i ja się niecierpliwiłem. Poszedłem do Lecha.

Panathinaikos pięć lat wstecz

Kaliszan nie różni się od większości innych zawodników Polonii, którzy po odejściu z niej nic już nie zdobyli. Wyjątki to Tomasz Kiełbowicz (mistrzostwo z Legią), Emmanuel Olisadebe (mistrzostwo z Panathinaikosem Ateny), Maciej Szczęsny (mistrzostwo z Wisłą Kraków). - To był konglomerat piłkarzy i walczaków. Tworzyliśmy przy tym fajny zespół i nikt nam nie odbierze tego, co zdobyliśmy z Polonią i jak się z tego cieszyliśmy. Brakowało tylko kropki nad "i" - opowiada Kaliszan.

Dziś to temat na czasie. Niemal dokładnie pięć lat temu Polonia walczyła z Panathinaikosem Ateny o Ligę Mistrzów, tak jak teraz Wisła Kraków. W Płocku, gdzie stołeczna drużyna wynajęła stadion, było 2:2, w rewanżu w Atenach - 2:1 dla Greków. Kaliszan dostał czerwoną kartkę, zdaniem wielu niesłusznie. - Mogło to się potoczyć inaczej. Przeciwnik był w naszym zasięgu. Patrząc na to dzisiaj, obraliśmy złą taktykę w pierwszym meczu. Podeszliśmy do przeciwnika huraoptymistycznie i po 40 minutach przegrywaliśmy 0:2. Potem w rewanżu gospodarzom sprzyjały ściany... Zresztą czy to było możliwe? Klub bez stadionu, który gra w Lidze Mistrzów? Byłoby to przecież nie lada sensacją.

Z Polonią się przełamią?

W Koronie Kaliszan nie jest typem zawodnika, jakiego pamiętamy z czasów, kiedy występował w Polonii. Ten wysoki, mierzący 195 cm piłkarz już nie rozbija się w środku boiska, nie naprawia błędów ofensywnie grających zawodników w pomocy, za co wielokrotnie płacił czerwonymi kartkami. - Jestem stoperem, gram bliżej bramki, muszę być więc bardziej rozsądny. Co innego, jak musiałem grać 25 metrów od bramki i kasować akcje. Muszę przyznać, że lubiłem tę walkę w środku pola.

Przeciw Polonii Kaliszan nie stanie na drodze Grzegorzowi Królowi, prawdopodobnie jedynemu napastnikowi "Czarnych Koszul" w sobotnim spotkaniu. - Mam kontuzję. W maju w meczu z Bełchatowem wypadł mi dysk. Dochodzę do siebie, ale fizycznie nie nadaję się do gry. Gdybym był zdrowy, to na pewno bym zagrał.

W tej chwili Korona nie wygląda lepiej niż Lech czy Widzew, inne zespoły, w których grał Kaliszan po odejściu z Polonii, ale tylko pod względem sportowym. Kielczanie zdobyli do tej pory w trzech meczach jeden punkt. - Ale nie ma z tego powodu nerwowej atmosfery. To, że zdobyliśmy tylko punkt, o niczym nie świadczy. Brakuje nam skuteczności, poza tym ten zespół naprawdę wiele umie. Spokojna praca musi kiedyś zaskoczyć. Liczymy na to, że właśnie z Polonią.



Dwóch plus jeden

Kaliszan nie jest jedynym byłym zawodnikiem Polonii w zespole, z którym w sobotę przyjdzie się jej zmierzyć, choć bez wątpienia najbardziej dla niego zasłużonym. Oprócz niego w kadrze Korony znaleźli się w tym sezonie Anatolij Dorosz, który przez ostatnie pół roku był w Polonii, oraz Cezary Wilk z drużyny juniorów. Na razie obaj występują w rezerwach. Trenerem bramkarzy jest Piotr Wojdyga, jeszcze niedawno szkoleniowiec golkiperów "Czarnych Koszul".

Najnowsze informacje