Sport.pl

Dziś polski dzień o tyczce w Helsinkach

Spójrzmy realistycznie - Jelena Isinbajewa powinna zdobyć mistrzostwo świata. Ale według prognoz w Helsinkach będzie zimno, będzie padał deszcz i wiał boczny wiatr. To właśnie to, czego nie lubią i do czego nie zawsze są przygotowane skoczkinie o tyczce. Wszystko więc może się zdarzyć, nawet porażka Rosjanki, złoty medal Moniki Pyrek lub Anny Rogowskiej. Początek konkursu o godz. 17.10.
Polki są w świetnej formie. Rogowska w lipcu pobiła rekord kraju - 4,80. To już naprawdę wysoki skok. Wyżej skakały tylko Isinbajewa, Swietłana Fieofanowa i Stacey Dragila. Fieofanowa leczy kontuzję, Dragila nie zakwalifikowała się do finału. Jeśli wziąć tegoroczne wyniki finalistek, to obok powtarzających się nazwisk dwóch Polek i rekordzistki świata, raz pojawia się Rosjanka Tatiana Polnowa i raz Amerykanka Tracy O'Hara. Stałość formy i jej jakość są atutami Polek.

W skoku o tyczce zimno, deszcz i wiatr sprawiają trudności, jakich nawet się nie domyślamy. Isinbajewa, rekordzistka świata, jedyna zawodniczka, która pokonała barierę 5 metrów, w Rethymnonie przy zimnie i wietrze skoczyła 4,70 m, w zimnym Sztokholmie 4,76 m, czyli tyle, na ile stać Polki. Co prawda, z przykrością trzeba to stwierdzić, Pyrek była o 5 cm gorsza w Grecji, zaś obydwie Polki sporo słabsze od Rosjanki w Szwecji. Tym niemniej różnice w trudnych warunkach są mniejsze niż w idealnych.

Nie chodzi bowiem o mniejszy komfort, ale o niepewny i niższy chwyt, mniejszą prędkość na rozbiegu, w związku z tym zmianę długości rozbiegu, wybór bardziej miękkiej tyczki, ustawienie poprzeczki dalej od dołka i tak dalej. W deszczu świat tyczkarza ulega kompletnemu zaburzeniu.

Dłonie tyczkarki

Dłoń tyczkarki musi mieć pewny uścisk jak zaciśnięty na śrubie klucz francuski. Niestety, to duży minus rekordzistki Polski, drugiej na świecie zawodniczki. Brązowa medalistka olimpijska z Aten Ania Rogowska używa talku, aby tyczka się nie ślizgała w spoconych dłoniach. Niestety, deszcz to za dużo wody naraz, jak na możliwości hydroskopijne talku. Chwyt będzie niepewny. Ania jest więc przygotowana do skakania na kleju. O co chodzi? Aby tyczka się nie ślizgała w dłoni, większość tyczkarek używa klejów w aerozolu lub kalafonii, którą miesza z rozpuszczalnikiem. Do tego zawodniczki owijają tyczkę plastrem, tylko że odwrotnie, czyli klejem na zewnątrz. Na przykład Isinbajewa posuwa się dalej - stosuje czarną taśmę izolacyjną heavy duty. To dlatego jej dłonie są czarne. Jak się zwiąże klej na dłoni z plastrem, łatwiej założyć tyczkę przy dużej szybkości na rozbiegu i łatwiej odepchnąć się od tyczki w górę. W sprzedaży jest co prawda wiele taśm dwustronnych, ale sportowcy nie lubią zmian i używają tego, na czym się nauczyli skakać.

Chwyt tyczkarki

Serhij Bubka, car tyczki, używał najdłuższych tyczek robionych na zamówienie - miały długość 5,20 m. Jednak trzeba odliczyć jakieś 15 centymetrów - tyle od końca chwytał tyczkę - to jest ważne, bo efektywna dźwignia liczy się właśnie od wysokości chwytu.

Dziewczyny w konkursie oczywiście wezmą tyczki dużo krótsze niż Bubka. Rogowska dwa lata temu skakała na tyczkach o długości 4,25, rok temu na igrzyskach w Atenach 4,40, w tym roku na 4,50. Chwyci ją około 10 cm od końca, czyli na wysokości 4,40 m. Isinbajewa używa tyczek o długości ponad 4,60. Im dłuższa tyczka i wyższy chwyt, tym trudniej ugiąć tyczkę. Dlatego, jeśli zawodniczka wie, że rozbieg będzie wolniejszy z powodu mokrej nawierzchni, wydłuży rozbieg, obniży chwyt lub weźmie na start bardziej miękką tyczkę.

Siła tyczkarki

Znów - Bubka używał najtwardszych tyczek świata. Jak powiedział trener Rogowskiej Jacek Torliński: - Ania nie udźwignęłaby nawet tyczki Bubki. A jakbyśmy na niej razem usiedli, nawet by się nie ugięła.

Twardość tyczki ustala się liczbą nawiniętych warstw włókna węglowego. Im jest ich więcej, tym tyczka jest sztywniejsza i cięższa. Tyczki Bubki miały twardość 220 funtów, czyli teoretycznie człowiek o takiej wadze powinien na nich skakać. Bubka ważył około 85 kg, czyli około 180 funtów. Zawodniczki zmieniają tyczki na twardsze lub bardziej miękkie w czasie konkursu. W Atenach Monika Pyrek zaczynała od twardych, a skończyła na miękkich, zaś Rogowska (obie ważą ok. 55 kg) odwrotnie, a użyła ich (łącznie z rozgrzewką) aż ośmiu. Oznaczenia twardości były inne niż u Bubki, bo na rynku jest kilkudziesięciu dostawców.

Odbicie tyczkarki

Jednak wybór bardziej miękkiej tyczki - łatwiejszej w użyciu, bezpieczniejszej w czasie deszczu - ma swoje konsekwencje. Trzeba bowiem przesunąć słupki i poprzeczkę dalej od dołka, w który zakłada się tyczkę (tyczkarz ma bowiem pole manewru - 80 centymetrów). "Dalej" dlatego, że skoczek używający takiej właśnie tyczki ma tendencję do przelatywania do przodu, a sztuka polega na tym, aby unieść się pionowo w górę. Według Sebastiana Chmary, tyczkarza i dziesięcioboisty, Isinbajewa używa bardzo miękkich tyczek jak na nią, bo często strąca poprzeczkę nogami. Ten błąd dowodzi, że tyczki są miękkie, i Rosjanka mija pion.

Precyzja tyczkarki

Oczywiście twardość tyczki to jedno, a odczucie twardości to co innego. Isinbajewa może uznać za miękką tyczkę, którą Rogowska uzna za twardą. Dobór bazowy (dla skoków w idealnych warunkach) zależy bowiem od wagi, umiejętności technicznych i szybkości na rozbiegu.

Do tych wszystkich trudności dochodzą te związane z wiatrem. - Ja nie mogłam obniżyć tyczki przy pierwszym skoku - mówiła Rogowska po eliminacjach, kiedy spaliła pierwszy skok. Podmuchy powodują przecież kłopoty z wcelowaniem do dołka. Ale Polka szybko dodała: - Skakałam na molo, przy większym wietrze, deszczu i zimnie. Dam sobie radę.