Sport.pl

Piotr Ćwielong: Szkoda, że nie będzie WDŚ. Z Górnikiem Zabrze nigdy nie przegrałem

- Fajnie jest być piłkarzem, ale... bez rodziny. Gdy jest się mężem, ojcem, to decyzje o przeprowadzce podejmuje się zdecydowanie trudniej. Wybór szkoły dla syna i przedszkola dla córki, to jedne z kilku wyzwań, z którymi przyjdzie mi się teraz zmierzyć - mówi Piotr Ćwielong, który zamienił VfL Bochum na Ruchu Chorzów.
30-letni Piotr Ćwielong wrócił na stare śmieci i zapowiada walkę o miejsce w podstawowym składzie Ruchu Chorzów na inaugurację rozgrywek Ekstraklasy. We wtorek porozmawialiśmy o wielu tematach związanych z przeprowadzką i nowymi wyzwaniami.

Skąd pomysł gry w Chorzowie?

Pomysł powrotu na Cichą po raz pierwszy pojawił się w grudniu minionego roku. Na taki krok namawiał mnie Mariusz Klimek [doradca zarządu Ruchu ds. sportowych - przyp.red.] . Nie zdecydowałem się, bo chciałem, żeby syn skończył kolejną klasę w niemieckiej szkole. Teraz jednak jestem, a największy wpływ na to miały trzy osoby: wspomniany już Mariusz Klimek, Aleksander Kurczyk [przewodniczący rady nadzorczej Ruchu - przyp.red.] i rzecz jasna trener Waldemar Fornalik. Trener Fornalik to gwarancja, że dobrze przygotuję się do sezonu. Cieszę się, że wróciłem do domu. Mam nadzieję, że nie będę kulą u nogi. Były też zapytania z innych klubów, ale teraz nie ma już co o tym mówić. Podpisałem z Ruchem dwuletni kontrakt. Wcześniej rozwiązałem swoją umowę z Bochum, która miała obowiązywać jeszcze przez jeden sezon.

Ruch na zakończenie kariery

Nie wiem. Nie zastanawiam się nad tym co przyniesie życie w dłuższym wymiarze czasu. Bochum też wydawało mi się miejscem na długą przyszłość, a potoczyło się tak, że dziś jestem w Chorzowie. Nie planuję więc. Skupiam się na przygotowaniach do sezonu, a potem na kolejnych meczach.

Kibice

Przyjęli mnie bardzo ciepło. Dali mi duży kredyt zaufania, ale też sprawili, że poczułem presję związaną z moim powrotem i rolą w drużynie. Na razie doświadczam sympatii fanów głównie w internecie. Wierzę, że równie ciepło przywitają mnie na boisku podczas meczów. Myślę, że nasi kibice doceniają to, że jestem jednym z nich. Zawsze kibicowałem Ruchowi.

Rola w drużynie

Nie rozmawiałem jeszcze o tym z trenerem Waldemarem Fornalikiem. To mnie dopiero czeka. Czuję się mocny fizycznie. Przez ostatni tydzień pracowałem indywidualnie według rozpiski, jaką otrzymałem z Ruchu. Brakuje mi jednak kontaktu z piłką, z drużyną. Muszę być gotowy na inaugurację rozgrywek ekstraklasy!

Jeżeli zagram na skrzydle, to będę miał za konkurencję bardzo szybkich zawodników: Kamila Mazka, Miłosza Przybeckiego i Łukasza Monetę. Fajnie, że w składzie Ruchu nie brakuje młodych, dobrze przygotowanych do rywalizacji w lidze graczy. Przed laty, gdy przychodziłem do pierwszej drużyny Ruchu, to też byłem najszybszy...

Niemieckie tematy

Trzeba parę tematów zakończyć. Przede wszystkim chodzi o edukację mojego syna. Liczyłem, że skończy w Niemczech czwarta klasę. Wracamy jednak do Polski po trzech latach nauki. Syn zna perfekcyjnie język niemiecki, ale rzecz jasna mówi też po polsku. W Chorzowie też ma wielu kolegów, więc na pewno odnajdzie się w nowej rzeczywistości.

Musimy też wybrać zespół, w którym będzie kontynuował naukę gry w piłkę. W Bochum miał właśnie dołączyć do drużyny dziewięciolatków. Tam organizacja szkolenia młodych piłkarzy wygląda trochę inaczej niż w Polsce. Młodzi zawodnicy uczą się w mniejszych klubach. Dopiero w wieku 9 lat najbardziej utalentowani trafiają pod skrzydła VfL Bochum.

Fajnie jest być piłkarzem, ale... bez rodziny. Gdy jest się mężem, ojcem, to takie decyzje o przeprowadzce podejmuje się zdecydowanie trudniej. Wybór szkoły dla syna i przedszkola dla córki, to jedne z kilku wyzwań, z którymi przyjdzie mi się teraz zmierzyć.

Bochum

Pierwszy sezon po podpisaniu kontraktu był dla mnie najlepszy. Niestety nie był to już dobry czas dla zespołu, który walczył o utrzymanie. Potem odszedł trener, który sprowadzał mnie do drużyny i moja sytuacja się skomplikowała. Nie chcę jednak o tym za wiele mówić. To już zamknięty rozdział. Teraz piszę nową, chorzowską historię.

Czasu jaki spędziłem w Niemczech rzecz jasna nie żałuję. Każdemu młodemu zawodnikowi życzę takiego wyjazdu. Bardzo cenne doświadczenie. Różnica jest jednak olbrzymia.

Mogłem tam zastać na kolejny rok, ale miałem już dosyć siedzenie na rezerwie. Kto wie, może po kolejnym roku takiego niebytu przestałbym zupełnie grać w piłkę?

Media społecznościowe

Mam konto na twitterze. Lubię tę formę komunikacji z kibicami. Więcej czytam, niż komentuję, ale teraz może się to zmienić. W poniedziałek, gdy mój transfer do Ruchu stał się faktem, na mój profil zaczęły spływać dziesiątki wiadomości. Tylu powiadomień jeszcze w życiu nie miałem. To także pokazuje, że kibice potrzebują i takiej formy kontaktu. Jeżeli będzie tylko taka okazja, to będę się angażował w akcje, które zaproponuje klub.

Ekstraklasa

Minęły trzy lata od chwili, gdy ją opuściłem. Nowe stadiony już wtedy były. Pierwszy raz zawitam natomiast na nowy obiekt w Białymstoku czy stadiony w Płocku i Niecieczy. Wielu piłkarzy wraca. Chociażby Radek Majewski, z którym nie tak dawno rozmawiałem.

Nie zmienił się natomiast Ruch. To są te same klimaty, które znałem. Jest nasza pani Renia, która od wielu lat dba o sprzęt piłkarzy Ruchu. Spotkanie z takimi osobami jest miłe i budujące. Przywitaliśmy się bardzo ciepło.

Górnik Zabrze

Nie zagram w najbliższym czasie w Wielkich Derbach Śląska, a szkoda bo z Górnikiem nigdy nie przegrałem i myślę, że teraz byłoby podobnie. Może uda się zmierzyć już na Stadionie Śląskim? Słyszę, że za rok czeka nas przeprowadzka na ten obiekt. Ruch może na takiej przeprowadzce zyskać, ale pod warunkiem, że stadion wypełni się kibicami. Przynajmniej w połowie.

Warto się do tego przygotować, a na razie cieszmy się grą na Cichej.

Po niemiecku

Słyszę, że mam naleciałości. Koledzy wytykają mi, że za często mówię "ja". Staram się z tym walczyć. Gdy wyjeżdżałem, to nie znałem języka. Pomagała mi tłumaczka. To trwało rok, a potem w klubie uznali, że pomoc nie jest mi już potrzebna.

Bariera językowa utrudnia grę poza granicami kraju. Człowiek siedzi w szatni i nie może włączyć się do rozmowy. Inni się śmieją, a ty nie wiesz czy nie z ciebie. Gdy się uczysz i jesteś zdeterminowany, to zyskujesz szacunek kolegów i trenera. Innej drogi nie ma.

W Bochum było mi o tyle łatwiej, że to klub, w którym zawsze byli Polacy. Ze mną grał chociażby David Niepsuj. Szkoda, że zamiast do Ruchu trafił do Pogoni Szczecin. Gdy ten transfer stał się faktem, to napisałem na twitterze, że to będzie najlepszy prawy obrońca w Ekstraklasie. I podtrzymuje te słowa. W Bochum jest teraz jeszcze przynajmniej trzech młodych Polaków, ale David bił ich na głowę.

Więcej o: