Sport.pl

Zagłębie Sosnowiec trzecie w pierwszej lidze. Dwa karne Zawiszy Bydgoszcz

Zagłębie Sosnowiec miało sobie urządzić kosztem osłabionego Zawiszy Bydgoszcz ostre strzelanie, a skończyło się na skromnym 2:1. Sosnowiczanie zakończyli sezon na dobrym, trzecim miejscu.
ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>

Były obawy, że ten mecz w ogóle się nie odbędzie. Targany problemami organizacyjnymi Zawisza - zmiana właściciela, brak licencji, rozwiązywanie kontraktów z zawodnikami - mógł do Sosnowca w ogóle nie przyjechać. Przynajmniej takie informacje pojawiały się w tygodniu poprzedzającym spotkanie. Ostatecznie zespół z Bydgoszczy w niedzielny ranek wsiadł do autokaru i ruszył w kierunku Stadionu Ludowego.

To jednak nie był zespół, który długo liczył się w walce o awans. W podstawowej jedenastce na boisko wybiegło aż sześciu nastolatków. Na rezerwie nie było żadnego gracza po 20. roku życia, a najmłodszy miał ledwie szesnaście wiosen.

Dla Zagłębia była to więc znakomita okazja, żeby zrewanżować się za kompromitujące 1:6 z jesieni na boisku w Bydgoszczy. Po cichu w Sosnowcu liczyli też, że uda się awansować - kosztem Zawiszy - na trzecie miejsce w pierwszoligowej tabeli. Do tego koniecznych było jednak kilka innych warunków - przynajmniej remis Arki Gdynia z Chrobrym Głogów i wygrana GKS-u Katowice z Wisłą Płock. I do tego ostatecznie doszło!

Spotkanie z Zawiszą było też pożegnaniem Artura Derbina. Szkoleniowiec, który tak odważnie, z pomysłem i skutecznie prowadził zespół w rundzie jesiennej stracił pracę już kilka tygodni temu. Wciąż jednak był formalnie trenerem drużyny, gdyż to on ma licencję na pracę w pierwszej lidze. Podczas meczów Derbin zajmował więc miejsce na ławce rezerwowych.

Podczas niedzielnego meczu długo jednak sobie nie posiedział. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem grupka kibiców zaczęła skandować nazwisko szkoleniowca, który wstał i podziękował im za wsparcie. Na tym wdzięczność fanów się nie skończyła. Na stadionowym płocie zawisł też transparent z napisem - "Artur Derbin - dziękujemy".

Sam mecz toczył się według przewidywanego scenariusza. Zagłębie szybko wypracowało przewagę, którą zamieniło na gole. Zawisza grał jednak ambitnie, a od 62. minuty z przewagą jednego zawodnika.

Po faulu Wojciecha Fabisiaka na Szymonie Lewickim sędzia wyrzucił bramkarza zespołu z Sosnowca z boiska, a sam Lewicki pewnie wykorzystał rzut karny. Zawisza miał potem znakomitą szansę na wyrównanie, ale kolejny rzut karny Lewicki już zmarnował. Intencje strzelca wyczuł i pewnie odbił piłkę Perdijić.



Zagłębie Sosnowiec - Zawisza Bydgoszcz 2:1 (2:0)

Bramki: 1:0 Sołowiej (6.), 2:0 Dudek (20.), 2:1 Lewicki (65. - rzut karny)

Zagłębie: Fabisiak - Fonfara CZ , Sołowiej, Markowski, Udovicić - Wilk (79. Klama) , Martinez (64. Perdijić), Matusiak, Dudek, Bartczak - Arak (60. Fidziukiewicz)

Zawisza: Sapela - Stawarczyk, Kamiński, Smektała, Lewicki, Gajewski, Michalski, Widelski, Witczak (84. Affeld), Włosiński Ż (67. Jankowski), Zieliński

Sędziował: Mariusz Złotek (Stal Stalowa Wola)

Widzów: 2 000

Więcej o: