Sport.pl

Chuck Wepner - "Rocky", który został oszustem

Wydarzeniami z życia Chucka Wepnera można by obdzielić kilka innych życiorysów. Posłał na deski Muhammada Alego, na potęgę ćpał kokainę (i to z Johnem Belushim), walczył w ringu z niedźwiedziem grizzlie i podrabiał autografy gwiazd sportu. A to tylko niektóre przypadki z życia boksera o pseudonimie "The Bayonne Bleeder", pierwowzoru "Rocky'ego".
W kinach można oglądać "Creeda", kolejną część legendarnego "Rocky'ego". Sylvester Stallone już nie walczy, ale bierze pod skrzydła syna Apollo Creeda i stara się zrobić z niego prawdziwego boksera. Ani tej, ani wcześniejszych sześciu obrazów nie byłoby jednak bez Chucka Wepnera.

27 marca 1975 roku hala Richfield Coliseum w Cleveland wypełniła się do ostatniego miejsca. Każdy chciał zobaczyć kolejne starcie Muhammada Alego, który kilka miesięcy wcześniej w Zairze posłał na deski George'a Foremana. Rozpoczynający swoją przygodę z promotorstwem Don King tym razem dał mistrzowi teoretycznie łatwego przeciwnika. Wepner miał bilans 30 zwycięstw i 9 porażek, w tym przegrane pojedynki z Georgem Foremanem i Sonny Listonem. Dziennikarze nadali mu ksywkę "The Bayonne Bleeder", pochodził bowiem z Bayonne w New Jersey, a w kilku walkach krwawił tak mocno, że jego cutmani nie wyrabiali z nakładaniem na twarz specjalnego żelu. Gazety obśmiewały go pisząc, że "Wepner wypił więcej krwi niż Drakula" i "Ma na twarzy więcej szwów niż dwurzędowy garnitur".

Napisać, że nikt na niego nie stawiał, to mało. Dla Wepnera walka z Alim była życiową szansą - mógł pokazać się szerszej publiczności, zdobyć rozgłos, a w konsekwencji zarobić wielkie pieniądze.

"I wtedy to zobaczyłem"

Gong oznajmił początek dziewiątej rundy. We wcześniejszych Wepner, choć odczuł na sobie, co znaczą ciosy najlepszego boksera świata, trzymał się nieźle. Stosował brudne chwyty, konsekwentnie walił Alego w tył głowy, żeby sprowokować mistrza do bijatyki. W dziewiątym starciu życie byłego żołnierza marines zmieniło się bezpowrotnie. Ali wyprowadził leniwy cios, Wepner skontrował prawym hakiem w okolice żeber.

Muhammad Ali padł na deski dopiero po raz trzeci w swojej karierze.



Bokser z New Jersey wciąż chwali się powaleniem wielkiego rywala, choć późniejsze zdjęcia i nagrania pokazały, że Wepner przypadkowo nadepnął na prawą stopę Alego, gdy ten cofał się i przez to stracił równowagę. Rzekomo nokautujący cios wylądował na żebrach w momencie, gdy Ali już upadał. Mistrz świata oczywiście wstał z desek, wściekle ruszył na Wepnera i niemiłosiernie obijał go do piętnastej rundy. Na 20 sekund przed końcem, po tym jak "The Bayonne Bleeder" wylądował na deskach, sędzia przerwał pojedynek.

Nikt jednak nie spodziewał się, że Wepner wytrzyma tyle w ringu. Nie myślał też tak Sylvester Stallone. Początkujący aktor oglądał walkę w telewizji. Chociaż już wcześniej miał w głowie zarys filmu o bokserze-outsiderze, to Wepner dopełnił jego historię. - Wtedy to zobaczyłem - wspominał po latach Stallone. - Postać, którą chciałem stworzyć. Wziąłem ołówek i zacząłem pisać.

"Rocky, napij się z nami"

Tak powstał "Rocky", który zmienił życie i Stallone'a i Wepnera.

Do twórców trafiły trzy Oscary, w tym statuetka za najlepszy film, aktor był także nominowany w kategorii "najlepszy scenariusz". Wepner szybko zauważył, że to, co dzieje się na ekranie zaskakująco przypomina jego życie - historię boksera ze slumsów wielkiego miasta. On był jak "Rocky", a Muhammad Ali jak Apollo Creed. O Wepnerze zaczęły pisać gazety, przedstawiano go jako "Rocky'ego", stał się sławny.

- W każdym barze, do którego wpadałem, podchodzili do mnie ludzie, przybijali piątki, stawiali drinki mówiąc "Rocky, chodź się z nami napić!" Ja odgrywałem różne sceny z filmu. Wszyscy mnie kochali - wspomina Wepner.

W 1978 roku zadzwonił do niego Sylvester Stallone, który skończył pisać scenariusz do drugiej części "Rocky'ego". Była tam postać Chinka Webera, Stallone powiedział Wepnerowi, że to charakter inspirowany jego dokonaniami i chce, żeby to właśnie on go zagrał. Bokser przyjechał na plan filmowy do Filadelfii, odegrał swoją rolę, ale nie wyszło mu to za dobrze. Pewnie dlatego, że kilkanaście godzin wcześniej uczestniczył w ostrej imprezie.

- To był ostatni raz, gdy widziałem się ze Stallonem. Dzwoniłem do niego kilka razy, ale nie odbierał ani nie oddzwaniał. Miesiąc później zadzwonił producent filmu z informacją, że moją rolę ostatecznie wycięto - mówi Wepner.

Bokser z aktorem spotkali się kilkanaście lat później. Już na sali sądowej, gdzie trafili po pozwie jaki wystosował Wepner. Za użycie swojej postaci do stworzenia "Rocky'ego" chciał od Stallone'a 15 milionów dolarów.

Walka z grizzly, kokaina z Belushim

Wepner skończył bokserską karierę w 1978 roku, prowadził sklep z alkoholami, ale pieniądze zaczęły topnieć. Bokser zaczął chwytać się coraz bardziej absurdalnych propozycji. Stoczył walkę z "Andre The Giantem" zapaśnikiem, który mierzył 2,24 m i ważył 240 kilogramów. Kilka lat później wszedł do ringu z. niedźwiedziem grizzly. Victor "The Wrasslin Bear" był gwiazdą telewizyjnych programów, w pełni wytresowany zwierzak miał spiłowane pazury i teoretycznie nie powinien zrobić nikomu krzywdy.

- Jego treser uczulał mnie, żebym był delikatny. Ale niedźwiedź kilka razy mnie uderzył i się zdenerwowałem. Odpowiedziałem kilkoma ciosami i dość mocno uderzyłem go w nos - wspomina Wepner. - Wtedy usłyszałem tylko przeraźliwe warknięcie, Victor złapał mnie i wyrzucił trzy metry w górę, a gdy spadłem chwycił mnie i zaczął mocno szarpać. Treser przerwał walkę, bo niedźwiedź mógł mnie zabić - mówi bokser.



Wepner coraz bardziej lubił nocne życie. Jego kolega, John Belushi, pokazał mu kokainę, a ta bokserowi bardzo się spodobała. Jego pierwsza żona Phyllis nie wytrzymała trybu życia Wepnera i wyrzuciła go z domu. "Bayonne Bleeder" nie przejmował się jednak tym i wciąż rozbijał po barach New Jersey. Jego kumpel poprosił go o załatwienie sporej działki kokainy, Wepner umówił się z dilerem na parkingu pod jednym z lokalnych fast foodów. Transakcje przerwał odgłos policyjnych syren, bokser został złapany ze sporą ilością białego proszku. Wyrok: 10 lat więzienia.

- Chcieli pokazać społeczeństwu, że narkotyki są złe i wybrali mnie, gwiazdę boksu jako przykład. Mówili, żebym sprzedał im kilka nazwisk i wszystko rozejdzie się po kościach. Ale powiedziałem: pierdolcie się, nie jestem kapusiem - wspomina Wepner.

Rocky vs. Balboa

Bokser wyszedł z więzienia Northern State po trzech latach, udało mu się dostać do programu resocjalizacji, mógł mieszkać i pracować na wolności, ale po godzinie 20. nie mógł wychodzić z domu. W 1991 roku był już w pełni wolnym człowiekiem. Prawdziwe problemy dla Wepnera dopiero się jednak zaczynały. Wszystko przez znajomość z Johnem Olsonem.

Olson był oszustem, który na życie zarabiał produkując fałszywe pamiątki związane z boksem. Jego głównym produktem były zdjęcia z autografami Muhammada Alego. Podpisy były oczywiście podrobione, ale uwiarygodniał je Wepner, który przekonywał, że zna Alego, walczył z nim i podpisy są jak najbardziej prawdziwe. Bokser czasami wystawiał nawet certyfikaty autentyczności do droższych pamiątek. Z czasem panowie rozpoczęli też sprzedaż zdjęć Sylvestra Stallone i plakatów "Rocky'ego".

W 2002 roku szczęście Olsona i Wepnera się skończyło, bokser znów został zatrzymany i trafił przed sąd. Prokurator udowodnił im sprzedaż prawie 10 tysięcy pamiątek z fałszywymi podpisami o wartości kilku milionów dolarów. Wepner usłyszał wyrok w zawieszeniu, musiał jednak zapłacić wysoką grzywnę.

To jeden z powodów, dla których bokser zdecydował się po latach pozwać Sylvestra Stallone'a - filmy o Rockym zarobiły prawie miliard dolarów. W trakcie rozmowy przedprocesowej prawnika Wepnera ze Stallonem aktor twierdził, że "Rocky" jest historią wymyśloną, w żaden sposób nie inspirowaną życiem "Bayonne Bleeder'a". Na co innego wskazywały jednak dowody, w dodatkach DVD dołączonych do filmu "Rocky V": Stallone sam przyznawał, że jego wizja wykrystalizowała się po walce Ali - Wepner. Sąd zadecydował, że sprawa może trafić na wokandę, prawnicy boksera żądali od aktora 15 milionów dolarów. Media pisały o walce "Rocky vs. Balboa".

Do procesu ostatecznie nie doszło, strony się dogadały, ale nie ujawniono, jaką kwotę od Stallone'a wywalczył Wepner. Nieoficjalnie mówi się o kilku milionach dolarów.

Dziś Wepner jest 75-letnim starszym panem. Wciąż mieszka w Bayonne, gdzie jest lokalną legendą, wciąż prowadzi także swój sklep z alkoholami. Stara się regularnie trenować, tak jak "Rocky" funduje sobie długie przebieżki zakończone wbiegnięciem na wysokie schody. Twierdzi, że robił tak od zawsze i to kolejna rzecz, którą Stallone zaczerpnął z jego życia do filmu.

Ostatnio Hollywood znów upomniało się o Wepnera. Powstaje film, teraz już w pełni oparty na jego historii. "Bleeder" ma trafić do kin w tym roku, boksera zagra Liev Schreiber, a jego żonę Naomi Watts.

W 2011 roku Sylvester Stallone trafił do Galerii Sław Boksu. Wepnera tam nie ma.



Gwiazdy sportu są praworęczne czy leworęczne? [QUIZ]


Więcej o:
Komentarze (11)
Chuck Wepner - "Rocky", który został oszustem
Zaloguj się
  • wessling

    Oceniono 2 razy 2

    Chuck Wepner nigdy nie znokautował Alego. Piszecie głupoty, a potem młodzież chodzi i to powtarza. Wstyd panowie redaktorzy.

  • hejter-skejter

    Oceniono 2 razy 2

    Nie Aliego, lecz Alego, gimbusy.

  • yoric

    Oceniono 2 razy 2

    Tomasz Zielińsi pisze o boksie i nie odróżnia KD od KO?
    Chyba że "tytuł pochodzi od redakcji"...

  • szcz9

    Oceniono 2 razy 2

    Nie znokautował Alego, ale raz posłał go na deski, a potem dostał sromotne lanie w tej walce!

  • nelson63

    Oceniono 2 razy 2

    Knock-down to nie to samo co tytulowy knock-out panie dziennikarzu.

  • augenthaler

    Oceniono 2 razy 2

    Jednak przykładem dla młodzieży nie był najlepszym.

  • counter_puncher

    Oceniono 2 razy 2

    Knock-down to nie "znokautował".

  • wessling

    0

    W sumie bardzo nieciekawa postać. Krętacz, oszust, naciągacz, pijak, narkoman, hiena i mitoman. Ale przez przypadek otarł się o kilku znanych ludzi i to wystarczy by budować jego legendę. Kogo tu gloryfikować ? Świat staje na głowie. Ja, tradycyjnie, złodziejom reki nie podaję, nawet takim którzy pozwolili by im ktoś sławny obił mordę. Tfu.

  • Pawel Brzana

    0

    Jakiś pożal się boże ekspert to pisał który nie wie czym jest knock down a czym knock out, później inni to czytają i wyrabiają sobie błędne wyobrażenie o boskie i jego historii. Redaktor tego tekstu w uznaniu dla jego wiedzy zasługuje na przyznanie mu PASA POLSATU.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX