Sport.pl

Kryzys trwa. Kolporter Kielce - Zgoda Ruda Śląska 22:30

- Widać, że Kolporter jest w dołku - przyznał Janusz Szymczyk, trener Zgody. Kolejna drużyna wykorzystała kryzys kieleckich piłkarek ręcznych. Jednak tak zdecydowanego zwycięstwa zespołu z Rudy Śląskiej w Kielcach nikt się nie spodziewał. Zgoda wygrała aż 30:22
Coraz wyraźniej widać jak dużo dla kieleckiego zespołu znaczą Izabela Duda i Natalia Artsiomenka. Brak tych rozgrywających sprawia, że pozostałe zawodniczki Kolportera mają problemy ze zdobywaniem goli. A bez tego trudno myśleć o zwycięstwie. Sytuacja kieleckiej drużyny staje się coraz bardziej katastrofalna. Zespół będzie musiał walczyć o utrzymanie w ekstraklasie. Tego nikt się nie spodziewał.

Kolporter przegrał w sobotę ze Zgodę już po kwadransie. Podobnie jak tydzień temu w Sułkowicach, tak i teraz kielczanki fatalnie rozpoczęły pojedynek. Pierwszą bramkę zdobyły dopiero w 16. minucie, gdy goście wygrywali już 8:0. Gospodyniom nie wychodziło nic. Gubiły piłkę w ataku, ich rzuty broniła Dorota Krzymińska. Raz na jakiś czas konstruowały ładną akcję, ale po nich najczęściej trafiły w słupek (pięć razy w pierwszej połowie). Nie pomogła zmiana w bramce, nie pomógł czas wzięty przez Dariusza Dworaczyka. Po kwadransie było praktycznie po meczu. - Mieliśmy zagrać inaczej, twardo - stwierdził potem szkoleniowiec Kolportera. - Nawet najlepsze drużyny miałyby problemy z odrobieniem ośmiobramkowej straty - dodał. Inna sprawa, że drużynie gości dopisywało szczęście, zdobywały bowiem bramki nawet w przypadkowy sposób.

Mecz zrobił się nudny, bo Zgoda kontrowała grę, a kielczanki nie miały atutów, by odrabiać straty. - Nie sądziłem, że pójdzie nam tak łatwo - stwierdził Janusz Szymczyk, trener Zgody. Tuż przed przerwą kielczanki zaczęły lepiej bronić, ale w ataku nadal było fatalnie.

Podobnie było kilkanaście minut po przerwie, choć skuteczność Kolportera trochę się poprawiła. Kilka ładnych goli zdobyła Krystyna Swatko, Regina Hołowaty i Monika Gruba, a rzut karny trener pozwolił wykorzystać Artsiomence. To było jednak za mało, by myśleć o zwycięstwie, mimo że sześć minut przed końcem gospodynie przegrywały już tylko trzema golami (22:25). - Kolporter nas gonił, bo przecież całe spotkanie nie można mieć fatalnej skuteczności. One też coś musiały rzucać - mówił trener Zgody. W ostatnich minutach przypomniały jednak o sobie bramkarka Krzymińska oraz skuteczne Anita Sikorska, Katarzyna Echolc i była zawodniczka kieleckiej drużyny Olena Pohrebniak. Do końca spotkania już tylko Zgoda zdobywała bramki. - Przegraliśmy trochę za wysoko - skomentował Dariusz Dworaczyk.

Kieleckiemu szkoleniowcowi ciężko było wytłumaczyć taką porażkę. - Już naprawdę nie wiem co mam mówić. Wierzyłem, że w tym spotkaniu przełamiemy się. Może to problem w sferze psychicznej. Oczekiwania kibiców są duże i dziewczyny nie mogą udźwignąć tego ciężaru - powiedział załamany.

W sobotę kielczanki grają w Szczecinie z Łącznościowcem.

KOLPORTER KIELCE - ZGODA RUDA ŚLĄSKA 22:30 (8:14)

Kolporter: Sadura, K. Rębosz - Gruba 6 (1), Swatko 6, Dworaczyk 3 (1), Hołowaty 3, Sęktas 2, D. Rębosz 1, Artsiomenka 1 (1), Czaplińska. Zgoda: Krzymińska, Łakomska - Pohrebniak 10 (5), Sikorska 8, Pawlik 6, Echolc 3, Pastuszyk 2, Flizikowska 1, Bogusz, Liwa. Sędziowali: Jarosław i Mariusz Szynklarzowie (Opole). Kary: 12. i 8. minut Widzów ok. 200

Przebieg meczu: I połowa: 0:8, 1:9, 3:9, 5:11, 5:13, 8:13, 8:14; II połowa: 9:14, 11:16, 11:18, 12:19, 14:19, 14:21, 16:23, 19:23, 20:25, 22:25, 22:30