Sport.pl

Czy w Ostrowie odrodzi się sekcja boksu?

Być może już wkrótce w Ostrowie odrodzi się boks. Ta dyscyplina przed laty cieszyła się sporą popularnością. Teraz wraca do łask za sprawą Waldemara Pawlaka, byłego boksera, który od kilku miesięcy szkoli grupę ostrowskiej młodzieży
Na początku lat trzydziestych XX w. działała w Ostrowie sekcja boksu. Wówczas to powołany został Oddział Bokserski KS Ostrovia. Najsławniejszymi ostrowskimi bokserami byli: mistrz Polski i reprezentant kraju Stanisław Woźniak, wicemistrz Polski Kazimerz Kołeczko, oraz medaliści mistrzostw Polski juniorów - Kazimierz Galusik i Andrzej Kędzierski. W grudniu 1975 r. sekcja pięściarska w Ostrovii została rozwiązana. - Chciałbym, aby boks w naszym mieście odrodził się. Przecież to wspaniała dyscyplina - mówi Waldemar Pawlak, człowiek, który chce wskrzesić tradycje.

- To nie ja, a Mariusz Górny, zastępca prezesa Wielkopolskiego Okręgowego Związku Bokserskiego w Poznaniu wpadł na pomysł, aby podjąć próbę reaktywowania boksu w Ostrowie - mówi Pawlak, były bokser Zagłębia Konin, a obecnie sędzia. - Pamiętam, że w trakcie jednego z naszych spotkań Górny, który jest rodowitym ostrowianinem, zasugerował mi, abym spróbował swoich sił i rozpoczął werbowanie chłopców do uprawiania boksu. Po krótkim namyśle podjąłem to wyzwanie i tak się zaczęło - opowiada.

Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu. Na pierwsze zajęcia, które odbyły się w marcu, przyszła spora rzesza młodych adeptów boksu. Jednak już po dwóch miesiącach treningi zostały zawieszone, gdyż koszty wynajmu sali gimnastycznej były zbyt wysokie. Zajęcia zostały wznowione we wrześniu. Wówczas to udało się wynająć salę za stosunkowo niewielkie pieniądze. - Przygarnęła nas Szkoła Podstawowa nr 7 - mówi Pawlak. Obecnie na treningi uczęszcza około 20 chłopców, którym marzy się bokserska kariera. A najmłodszy z nich Patryk Brzóska liczy sobie 14 lat...

- Praktycznie cały sprzęt, z którego korzystają zawodnicy należy do mnie - tłumaczy Pawlak. - Nie może być inaczej, wielu z nich nie stać na zakup butów, kasków czy rękawic. Jednak o ringu możemy tylko pomarzyć. Jedyna możliwość, by chłopcy poczuli się jak prawdziwi bokserzy, to starty w zawodach - mówi trener.

Na razie treningi prowadzone są na czysto amatorskich zasadach. - Nie udało się nam jeszcze zawiązać nawet Uczniowskiego Klubu Sportowego, a żaden z już działających w mieście klubów, jakoś nie bardzo kwapi się, aby przyjąć nas do siebie - mówi Pawlak. - Moim podopiecznym uprawianie boksu sprawia im wielką frajdę. Sami zrobili sobie wszystkie niezbędne badania i jeśli tylko nadarzy się okazja, to startują w zawodach. Cały czas szukamy sponsorów, którzy na początek zapewnią nam pieniądze na tak podstawowe rzeczy, jak odżywki czy trochę drobnego sprzętu, ale jak na razie nikt nas nie wspiera - kończy Waldemar Pawlak.