Koszykarski klub Hawajskie Koszule z Żor zdobywa coraz więcej kibiców

W Żorach nigdy nie było drużyny koszykarskiej. Z gier zespołowych w mieście zawsze najpopularniejsze były piłka nożna i ręczna. Od początku sezonu kibice mają jednak nową rozrywkę - koszykówkę.
W Żorach nigdy nie było drużyny koszykarskiej. Z gier zespołowych w mieście zawsze najpopularniejsze były piłka nożna i ręczna. Od początku sezonu kibice mają jednak nową rozrywkę - koszykówkę.

Zespół z Żor na razie wyróżnia się głównie nazwą. - Każdy przyzna, że Hawajskie Koszule to niecodzienna nazwa. U nas hawajskie koszule są modne nie tylko latem - śmieje się Ireneusz Ryszkiel, prezes klubu.

Zespół powstał przed czterema laty. Początek dały dwie osiedlowe drużyny z ulic Korfantego i Powstańców.

Na początku żorscy koszykarze brali udział głównie w turniejach streetbalowych i ligach amatorskich.

Drużyna nie miała nazwy. Aż pewnego dnia zespół wybrał się na mecz do Chrzanowa. - Intensywnie myśleliśmy, jak by się tu nazwać. W radiu leciał właśnie jakiś hiphopowy kawałek. W refrenie powtarzały się słowa "hawajskie koszule". Wpadło nam to w ucho i tak już zostało - wyjaśnia Sławomir Szpit, na boisku obrońca, a po meczu sekretarz drużyny.

Wykonawcą wspomnianej piosenki jest białostocki zespół JedenSiedem, a utwór pochodzi z płyty "Ekspedycje".

- No to fajnie. Gdybym się dowiedział, że to klub szachowy albo łyżwiarze figurowi... to bym się zdziwił. Ale koszykarze! To OK! Sam lubię pograć w kosza. To wesoły, prosty kawałek. O tym, że hawajskie koszule to pomysł na to, żeby się wyróżnić z szarego tłumu. Na mojej nowej solowej płycie będą "Hawajskie koszule II" - mówi "Tymi", autor tekstu.

Gdy koszykarze startowali jako amatorzy, dziwna nazwa nie była problemem. W tym roku żorski zespół przeszedł jednak na "zawodowstwo" i zgłosił się do rozgrywek trzeciej ligi. Stowarzyszenie Hawajskie Koszule Żory trzeba było zarejestrować w sądzie.

- Było trochę śmiechu, ale nie szyderczego, tylko pełnego sympatii. Nazwa ma podkreślać, że do koszykówki podchodzimy na luzie - mówi Ryszkiel.

Zespół ma też swoje logo, a jakże wakacyjne! To piłka pod palmą. - Tak więc element karaibsko-hawajski ciągnie się za nami - dodaje prezes.

Na razie koszykarze z Żor pozostają w lidze bez zwycięstwa. Usprawiedliwiają się, że brakuje im dwóch podstawowych zawodników, których zmogły kontuzje.

Kibice jednak się tym nie przyjmują. Dopingują drużynę, głośno krzycząc: "Ha-waj-skie!, Ha-waj-skie!".

Nazwa to nie jedyna rzecz, która wyróżnia drużynę z Żor. Jednym ze sponsorów klubu jest firma bukmacherska, a trenerem dziewczyna - Małgorzata Gandor. - To moje pierwsze doświadczenie trenerskie. Nie bałam się, z koszykówką mam do czynienia od dziecka. Sama grałam 14 lat [ostatnio w Filarze Sosnowiec - przyp. red.]. To już raczej były obawy, jak zareagują chłopaki. Dwumetrowe konie, a muszą słuchać drobnej dziewczyny. Ale jest dobrze. Nawet wolę pracować z mężczyznami. Bo i krzyknąć można i nikt się nie obrazi - uśmiecha się studentka IV roku katowickiej AWF.

- Pani trenerka daje nam taki wycisk, że po treningu ciężko chodzić - uśmiecha się Szpit.

Zespołowi pomaga też Kazimierz Mikołajec. Pochodzący z Rybnika szkoleniowiec ma za sobą pracę m.in. w Katarze. Z drużyną Qatar Sports Club zdobył trzecie miejsce w lidze.























Najnowsze informacje