Lech Poznań - Pogoń Szczecin 6:0 (3:0)

Fantastyczny wyczyn Krzysztofa Gajtkowskiego, który wbił zdegradowanej Pogoni pięć goli!
Już przed meczem w Poznaniu trener Pogoni Jerzy Wyrobek zapowiadał, że ustawi swój zespół bardzo defensywnie. Jego słowa potwierdziły się, bo szczecinianie zagrali z zaledwie jednym napastnikiem. Oznaczało to, że Lech musiał odpowiedzieć niezwykle ofensywną taktyką. Było bowiem jasne, że do poznaniaków będzie należała w tym meczu inicjatywa. Trener Bohumil Panik długo zastanawiał się nad składem. Przez moment chciał nawet zagrać z trzema obrońcami. Ostatecznie nie zrezygnował jednak z żelaznego ustawienia 4-4-2. Tym razem posadził jednak na ławce rezerwowych Bartosz Ślusarskiego, a jego miejsce w ataku zajął Piotr Reiss. Za rozgrywanie był natomiast odpowiedzialny Michał Goliński. - Chciałem wykorzystać jego duży atut, czyli strzał z dystansu - mówił później Panik.

Ofensywni obrońcy

Tak naprawdę poznaniacy nie musieli się zbytnio wysilać, by wygrać z Pogonią. Szczecinianie popełniali bowiem błędy, które nie zdarzają się nawet zespołom, występującym w B-klasie. Lechici nie musieli zbytnio przyspieszać, by "kotłowało" się pod bramką Sławomira Olszewskiego. Lechici najczęściej spokojnie rozgrywali piłkę przed własnym polem karnym, a później wystarczył jeden szybki przerzut na skrzydło i dośrodkowanie w pole karne. Tak stwarzali sobie dobre sytuacje. Dwóch skrajnych obrońców "Kolejorza" - Mirko Poledica i Waldemar Kryger - często gościło pod polem karnym rywala. Dzięki temu Kryger zaliczył nawet asystę. Bliski tego był także Poledica, który zagrał wprost na głowę Reissa, ale strzał kapitana "Kolejorza" Olszewski obronił. Był jednak bezradny wobec dobitki Gajtkowskiego.

"Gajtek" show

Pojedynek na stadionie przy ul. Bułgarskiej można nazwać krótko: "Gajtek" show! Poznański napastnik w dwóch pierwszych spotkaniach rundy wiosennej zdobył dwa gole. W 10 następnych kolejkach nie trafił do bramki rywali ani razu, a w minioną środę przeciwko Legii Warszawa zagrał wręcz fatalnie. W sobotę wreszcie się przełamał. Zdobył pięć goli, w pierwszej połowie w ciągu kwadransa ustrzelił hat-tricka. Być może pomogło mu to, że po raz drugi w tej rundzie (poprzednio w meczu z Groclinem) zamienił się numerami na koszulce z Krygerem. "Gajtek" zagrał z "17" - tak jak w swoim poprzednim klubie, GKS Katowice. Jak Gajtkowski strzelał bramki Pogoni?

- 14. min. Świetne dośrodkowanie Poledicy wprost na głowę Reissa. Strzał kapitana "Kolejorza" Olszewski jeszcze obronił, ale był bezradny wobec dobitki. 1:0.

- 19. min. Świetna akcja Golińskiego, który dograł do Krygera. Poznański obrońca wrzucił piłkę w pole karne wprost na głowę Gajtkowskiego, który był zupełnie niepilnowany. Olszewski był bez szans. 2:0.

- 29. min. Tym razem dośrodkował Madej, głową trącił piłkę Reiss. Gajtkowski przyjął piłkę na klatkę piersiową, a później pięknie strzelił z woleja. 3:0.

- 52. min. Najpiękniejsza akcja meczu. Madej przedryblował dwóch rywali i podał do Reissa. Ten oddał piłkę piętą do "Gajtka", który przyjął piłkę, a później świetnie uderzył w długi róg bramki Pogoni. 4:0.

- 69. min. Niemal kopia pierwszego gola, tyle że tym razem głową strzelał Ślusarski, a napastnik z numerem "17" uderzał z bliska. 6:0

W tym czasie bramkę numer 5 strzelił Goliński, który wymanewrował w polu karnym dwóch szczecinian i strzelił tuż obok słupka bramki Olszewskiego.

Gajtkowski jak Juskowiak

- Wcześniej miałem blokadę psychiczną, głównie wynikającą z tego, że miałem problemy z aklimatyzacją w Poznaniu. Teraz już jednak wszystko powinno być dobrze - mówił po meczu "Gajtek". Przy trzech golach asystował kapitan "Kolejorza" Piotr Reiss, który tym razem zagrał od początku jako napastnik. - Poprzednie bramki Krzysztof także strzelił, gdy byłem jego partnerem w ataku. Może to jest optymalne ustawienie przedniej formacji? - zastanawiał się Reiss, który pod koszulką miał duży napis "Dla Adriana". - Chciałem zdobyć w tym meczu gola i zadedykować go mojemu synkowi, który w sobotę kończył 6 lat. Nie udało się, ale z asyst też jestem zadowolony - opowiadał.

Kibice Lecha czekali ponad 13 lat na strzelenie przez piłkarza tego klubu pięciu goli w jednym spotkaniu. 28 kwietnia 1990 r. takim efektownym wyczynem popisał się Andrzej Juskowiak. Kroczący po mistrzostwo "Kolejorz" rozgromił wówczas Stal Mielec 6:1. W ekstraklasie pięć goli jako ostatni strzelił Maciej Żurawski w poprzednim sezonie podczas meczu z GKS w Katowicach.

Nie było wyniku na tablicy

Kibice, którzy nie są najmocniejsi z matematyki, mogli mieć problemy z liczeniem kolejnych goli na poznańskim stadionie. Zadania nie ułatwiała im tablica świetlna, która akurat w meczu z portowcami zepsuła się po raz pierwszy od kilku lat. Pokazywała różne wyniki - od 0:0, przez 3:2, 3:3, a nawet 5:2 - ale ani razu tego, jaki akurat był w tym momencie na boisku.

- Dobrze, że skończyło się tylko na sześciu golach - wzdychał po meczu trener portowców Jerzy Wyrobek. Z kolei szkoleniowiec Lecha Bohumil Panik przyjął wygraną bardzo spokojnie: - Cieszą mnie 3 pkt, ale jeszcze bardziej wyczyn Krzysztofa Gajtkowskiego. Może wreszcie się odblokuje.

Pogoń! Co? Do zobaczenia!

W spotkaniach Lecha z Pogonią jest wiele z atmosfery derbów. Kibice obu drużyn nie przepadają za sobą, jednak zdają sobie sprawę, że sezon bez tych pojedynków można uznać za sezon stracony. Szczecinianie, których do Poznania przyjechało 450, wywiesili transparent "Jeszcze tu wrócimy". Fani z Poznania na koniec meczu odpowiedzieli okrzykiem: - Pogoń! Co? Do zobaczenia!

LICZBY KRZYSZTOFA GAJTKOWSKIEGO

807

tyle minut bez gola zaliczył w ekstraklasie w tej rundzie Krzysztof Gajtkowski.

955

przez tyle minut występował wiosną na boisku do meczu z Pogonią. Zdobył w tym czasie dwa gole.

54

a tyle minut zajęło mu zdobycie pięciu goli w sobotę.

LICZBA POGONI

54

z tylu metrów Dariusz Szubert próbował przelobować Waldemara Piątka. Był to jedyny groźny strzał na bramkę Lecha.

LECH POZNAŃ6 (3)
POGOŃ SZCZECIN0
Strzelcy bramek

Lech: Krzysztof Gajtkowski pięć (14. min dobitka po strzale Reissa, 19. po podaniu Krygera, 28. po dośrodkowaniu Reissa, 52. po zagraniu Reissa, 69. dobitka po strzale Ślusarskiego), Michał Goliński (65. bez asysty).

Widzów: 14 tys. (450 ze Szczecina).

Składy

Lech: Tyrajski (23. Piątek) - Kryger, Bosacki, Kaliszan, Poledica - Madej (56. Ślusarski), Jacek, Goliński Ż, Kaczorowski (75. Czereszewski) - Reiss, Gajtkowski.

Pogoń: Olszewski -Więckowski (46. Żebrowski), Pawlak, Chwastek Ż - Godras Ż, Walburg, Biliński Ż, Kułkiewicz (46. Liszczak), Szubert, Adamowicz (46. Kotula) - Kluzek.

LECHPOGOŃ
20strzały12
11celne1
0słupki i poprzeczki0
5rzuty rożne1
20faule21
1spalone0
GRACZ MECZU

Krzysztof Gajtkowski

Pięć goli. Czy można chcieć czegoś więcej od napastnika?

Jerzy Wyrobek

trener Pogoni Szczecin

Dobrze, że skończyło się tylko na sześciu golach. Moja wina w tej porażce jest największa. Biorę pełną odpowiedzialność za wynik. To ja ustaliłem skład i taktykę. Nic się nie sprawdziło na boisku. Sądziłem, że zmiany mogą wpłynąć pozytywnie na zespół, ale zabrakło ludzi, którzy potrafiliby dobrze wykonać polecenia.

Bohumil Panik

trener Lecha Poznań

Cieszę się ze zwycięstwa, ale jeszcze bardziej z tego, że "Gajtek" się odblokował. Pokazał wreszcie swoje strzeleckie umiejętności. Zmiany w tym meczu były podyktowane tym, że bałem się, aby Madej i Kaczorowski nie dostali żółtych kartek. Gdyby tak się stało, nie zagraliby w meczu z Górnikiem w Zabrzu. A ten pojedynek jest dla nas jeszcze ważniejsze niż ten dzisiejszy. Niestety, z powodu kartki nie będzie mógł zagrać Michał Goliński. Poza tym Madejowi dałem odpocząć, bo po meczu z Legią miał lekkie problemy zdrowotne.

Krzysztof Gajtkowski

napastnik Lecha Poznań

Cieszę się z tego wyczynu, ale powiem nieskromnie, że stać mnie na więcej. Jeszcze ani razu w karierze nie zdobyłem w jednym meczu tylu goli. Zdarzało się, że strzelałem po dwa, trzy, ale pięciu jeszcze nie. Tak naprawdę jednak ważniejsze od mojego wyczyny są 3 pkt, które przybliżają nas do utrzymania w ekstraklasie. Który gol był najładniejszy? Nie pamiętam tak dokładnie wszystkich, ale chyba ten trzeci. Uderzyłem wtedy z woleja, piłka idealnie wpadła tuż przy słupku do bramki. Może wreszcie po tym występie uda mi się przełamać. Do tej pory miałem bowiem kłopoty z aklimatyzacją. W końcu po raz pierwszy w swojej karierze zmieniałem klub. Musiało minąć trochę czasu, zanim poznałem środowisko poznańskie, kolegów, zgrałem się z nimi. Teraz już wszystko powinno być w porządku.

Piotr Jacek

pomocnik Lecha Poznań

Przed meczem chciałem, abyśmy wygrali choćby 1:0. Wiedziałem bowiem, że najważniejsze są 3 pkt. Nie było jednak męczarni - udało się wygrać efektownie. Pogoń grała bardzo słabo, nie potrafiła nam zupełnie zagrozić, dlatego nie miałem tyle pracy, co zwykle.

Piotr Reiss

kapitan Lecha Poznań

Zagrałem tym razem od pierwszych minut jako napastnik, dopiero po przerwie wróciłem na pozycję rozgrywającego. Poprzedniego gola Krzysztof Gajtkowski strzelił, gdy byłem jego partnerem w ataku. Być może powinienem już na stałe występować w przedniej formacji?. Czy mój syn Adrian, który miał w sobotę urodziny, pójdzie w moje ślady? Zobaczymy. Na razie strasznie namawia mnie, abym wreszcie zapisał go do Lecha. Będę musiał o tym pomyśleć.

Tomasz Kułkiewicz

pomocnik Pogoni

Proszę spytać trenera, dlaczego musiałem opuścić boisko w przerwie. Miałem siły i wyjątkową ochotę do gry. Mieliśmy z Lechem podjąć walkę, ale zupełnie sobie nie radziliśmy. Chyba błędem była gra czwórką z tyłu, bo źle nam to wychodziło nawet na treningach.

Marek Walburg

obrońca Pogoni

Zagraliśmy słabe spotkanie. Nie wytrzymaliśmy fizycznie. Nie powinniśmy jednak stracić aż tylu bramek. Nie wiem, co się stało. Graliśmy przecież już lepiej, a dziś zupełnie nic się nie układało. Mamy teraz tydzień czasu na przygotowanie do spotkania ze Szczakowianką. Będziemy chcieli wygrać, by dobrze pożegnać się z I ligą w Szczecinie.

Sławomir Olszewski

bramkarz Pogoni

Puściłem sześć bramek i czuję się źle. Zagraliśmy bardzo słabo i nie wiem, gdzie tkwi przyczyna. Może dwa wcześniejsze mecze nas osłabiły? Zabrakło konsekwencji. Wyglądaliśmy na piłkarzy, którzy nie wiedzą, o co chodzi na boisku.

BILETY NA KAZACHSTAN

Są już w sprzedaży bilety na towarzyski mecz Polska - Kazachstan, który zostanie rozegrany 6 czerwca (piątek) o godz. 20.15 na stadionie przy ul. Bułgarskiej. Wejściówki w cenie 30 i 20 zł można kupować w sklepie Lotto przy ul. Półwiejskiej, a także w Café Pyra na stadionie Lecha.

Mówi Norbert Tyrajski

Na siłę nie zostanę

Maciej Henszel: Co się stało w 21. min, kiedy musiałeś opuścić boisko?

Norbert Tyrajski: Paweł Kaczorowski podawał piłkę do mnie głową, jednak uczynił to nieco za mocno. Próbowałem ratować sytuację, by piłka nie opuściła boiska. Upadłem jednak tak niefortunnie, że doznałem kontuzji.

Jaka jest diagnoza lekarska?

- Dokładna będzie znana we wtorek, gdy zostanie wykonane badanie USG. Wstępnie wiadomo jednak, że naderwałem mięsień kapturowy w okolicach karku. Ten uraz sprawia mi ogromny ból do teraz. W sobotę o kontynuowaniu gry nie było mowy.

Czujesz zapewne ogromny żal, bo doznałeś urazu w dniu swoich 28. urodzin?

- Tak, udanym występem miałem sobie bowiem sprawić miły prezent urodzinowy. Nie było mi to jednak dane. Choć z drugiej strony, wieczorem przeanalizowałem mecz raz jeszcze, na spokojnie. Doszedłem do wniosku, że i tak w tym meczu nie miałbym zbyt dużo szans na interwencje. Pogoń była bardzo słaba i przez cały mecz nie miała ani jednej klarownej sytuacji.

Czy kibice Pogoni znów Tobie dokuczali?

- Nawet nie wiem. Koncentrowałem się tylko na swoim występie i było mi obojętne, co krzyczą kibice ze Szczecina. Zupełnie nie zwracałem na to uwagi.

Czy to był Twój ostatni występ na poznańskim stadionie?

- Nie wiem, wszystko zweryfikuje życie.

Pojawiają się jakieś oferty?

- O niczym nie słyszałem. Mam kontrakt z Lechem do czerwca 2004 r. i kluby, które chcą mnie ewentualnie zatrudnić, najpierw muszą zgłosić się do klubu. Jeżeli działacze przyjmą ofertę, dopiero później przychodzą do mnie, by omówić warunki kontraktu indywidualnego. Jestem zatem na końcu tego łańcuszka.

Chcesz odejść z Lecha?

- Wszystko zależy od tego, kto będzie trenerem w następnym sezonie i jaką będzie miał koncepcję. Po tym sezonie także porozmawiam z trenerem Bohumilem Panikiem. Zapytam, kim chce grać w następnym sezonie. Jeżeli okaże się, że Tyrajski jest już niepotrzebny, to na siłę nie będę zostawać.

Najnowsze informacje