Sport.pl

Trzy sekundy Adama Romańskiego: Dyspozycja dnia

Po porażce Anwilu z Prokomem wiadomo już jedno - za miesiąc rozpocznie się najciekawszy play off w krótkiej historii PLK.
1

Po porażce Anwilu z Prokomem wiadomo już jedno - za miesiąc rozpocznie się najciekawszy play off w krótkiej historii PLK. Żaden z trzech faworytów (Prokom, Anwil, Idea) nie może się już pochwalić kompletem zwycięstw u siebie, a spotkania między nimi niemal za każdym razem wyglądają inaczej. A to decyduje świetna trzecia kwarta, a to Idea rzuci 20 razy celnie za trzy punkty, a to cały mecz trwa walka, a to jeden zespół cudem doprowadza do dogrywki. Trenerzy i zawodnicy naszej ligi na ogół w takich wypadkach mówią, że decyduje dyspozycja dnia albo po prostu szczęście. Jak rozumiem, w tej sytuacji i gracze i szkoleniowcy niewiele mogą zrobić... Szczęścia nie trzeba wyjaśniać, a dyspozycja dnia - wiadomo - ten wstał lewą nogą, ten za długo oglądał telewizję, a ten zjadł pierogi zamiast bigosu i tak dalej. Słuchając takich wypowiedzi, od razu wiem, że można już zamykać notes.

2

Ostatnio zwróciłem uwagę, że koszykarze i trenerzy NBA w podobnych sytuacjach nie mówią o szczęściu, tylko - równie bezrefleksyjnie - o "egzekucji", czyli mówiąc po polsku dokładności wykonania. I to właśnie może mieć decydujące znaczenie w tegorocznym play off. I przy tak minimalnej różnicy w klasie zespołów jest pole do popisu dla trenerów, którzy tej dokładności wymagają. Kto z rozszerzonego grona pięciu faworytów PLK (także Ostrów i Polonia) spełnia ten warunek? Dla ułatwienia dodam, że tylko jeden szkoleniowiec pracujący w klubach tej piątki jest obecnie brany pod uwagę jako trener polskiej kadry - Andrej Urlep z Anwilu.

3

Do PLK dołączy w przyszłym sezonie AZS Koszalin. Klub z tradycjami, który wychował Dariusza Zeliga, Leszka Dolińskiego i siostry Wołujewicz. Dobre miejsce dla promowania koszykówki, zespół sponsorowany przez miejscową gazownię, której chyba problemy finansowe nie grożą. Wygranie piątego najważniejszego meczu finałowego na wyjeździe potwierdza też, że trener Jerzy Olejniczak jest nie byle jakim fachowcem. A przecież jego zespół był o krok od porażki w trzecim meczu, który wygrał dopiero po dogrywce. Olejniczak w ekstraklasie koszykarzy prowadził już od lat 80. zespoły z Wrocławia, Bytomia, Białegostoku, Słupska i oczywiście Koszalina. Na pewno zbuduje ciekawy zespół na przyszły sezon.