Sport.pl

Puchar Davisa. Polacy dwa kroki od raju

Jakub Ciastoń
04.04.2013 , aktualizacja: 05.04.2013 09:02
A A A Drukuj
Jerzy Janowicz

Jerzy Janowicz (fot. Anna Krasko/Agencja Gazeta)

Jeśli tenisiści pokonają w weekend w Zielonej Górze RPA, to kolejny wrześniowy mecz w Pucharze Davisa zagrają o pierwszy w historii awans do Grupy Światowej. W piątek o 16 zaczyna Jerzy Janowicz. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl Live.
Na taki pułap reprezentacja nie wzniosła się nigdy, nawet za czasów Wojciecha Fibaka. Szczytem możliwości było dotąd pięć półfinałów tzw. Strefy Europejskiej, ostatni w 1991 r.

Od 1981 r., gdy na szczyt Pucharu Davisa wprowadzono liczącą 16 drużyn elitarną Grupę Światową, Polacy zbliżyli się do niej na odległość dwóch meczów tylko raz, ale decydujący pojedynek o baraże z Wlk. Brytanią przegrali. Na trzy dekady zesłali się na peryferia prestiżowych rozgrywek - do grupy II Strefy Euro-Afrykańskiej. Toczyli tam boje m.in. z Nigerią, Marokiem i Zimbabwe.

Po latach banicji i po kilku próbach stanęli w tym roku o dwa kroki od szczytu Pucharu Davisa. Udział w Grupie Światowej gwarantuje większe pieniądze - Międzynarodowa Federacja Tenisowa płaci w niej od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy dolarów za mecz (Czesi za zeszłoroczny triumf zarobili blisko milion dolarów). Spotkaniami interesują się już nie tylko lokalne, ale też światowe media tenisowe, a przed telewizorami zasiadają czasem setki tysięcy widzów. Zawodnicy dostają też punkty do rankingu ATP, tak jak w zawodowych turniejach.

Polacy są niepokonani od początku 2012 r. Ograli pewnie Madagaskar, Estonię, Białoruś i Słowenię. Jeśli wygrają w ten weekend także z RPA, we wrześniu powalczą w barażu o Grupę Światową. Potencjalni rywale: Austria, Niemcy, Izrael, Brazylia, Belgia, Chorwacja, Hiszpania lub Szwajcaria. W składzie tych dwóch ostatnich drużyn mogą wystąpić Rafael Nadal i Roger Federer, o ile gwiazdorom będzie się chciało ratować rodaków przed spadkiem do II ligi.

Pokonanie RPA nie powinno być trudne, bo Polacy zagrają w najsilniejszym składzie. Liderem reprezentacji jest Jerzy Janowicz, 24. rakieta świata, młody, charyzmatyczny tenisista, który nie boi się atakować i pokazywać emocji. Idealnie pasuje na przywódcę ekipy. Drugim singlistą będzie Łukasz Kubot, zaprawiony w bojach, doświadczony 31-letni weteran, wciąż trzymający się pierwszej setki rankingu ATP (na 91. pozycji). Debel to od dawna nasza specjalność - Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski są ósmą parą świata, kilka dni temu grali w finale turnieju w Miami.

Polacy są mocni jak nigdy, a rywale osłabieni. Z gry w kadrze zrezygnował ich najlepszy zawodnik - Kevin Anderson (ATP 29), dwumetrowa ruchoma forteca, zwycięzca dwóch turniejów ATP. Przestał jeździć na Puchar Davisa, bo stwierdził, że federacja płaci mu za mało i cierpi na tym jego kariera (notabene Polacy też nie grają za darmo - dostają z PZT ok. 600 tys. zł do podziału za cały rok). Zabraknie też najlepszego deblisty - Raven Klaasen (55. w rankingu) złamał na treningu w Zielonej Górze palec. Kapitan John-Laffnie De Jager nie mógł też skorzystać z zawodników nr 3 i 4 w kraju, bo są kontuzjowani. Liderem gości będzie więc 32-letni Rik De Voest (ATP 227), tenisista raczej przeciętny, który nigdy nie awansował do Top 100 singlowego rankingu, przed laty grywał w deblu z Kubotem. Skład uzupełniają Ruan Roelofse (515) i debiutant Jean Andersen (758). Po kontuzji Klaasena De Jager nominował do kadry... samego siebie, jako grającego kapitana, choć wątpliwe, by wystawił się do walki. Jeśli już, to w deblu, bo gdy De Jager nie pracuje dla RPA, pełni na turniejach funkcję trenera Fyrstenberga i Matkowskiego, zna ich więc doskonale.

- Jesteśmy faworytami, ale każdy mecz trzeba wygrać na korcie, ten też. Zaczekajmy do niedzieli - stwierdził dyplomatycznie Radosław Szymanik, kapitan Polaków.

Spotkanie zostanie rozegrane w hali, w której na co dzień grają koszykarze Stelmetu, na szybkiej nawierzchni DecoTurf, bardzo pasującej strzelającemu serwisy jak z armaty Janowiczowi. Dziś w pierwszych meczach singlowych lider Polaków zmierzy się z Andersenem, a Kubot - z De Voestem. W sobotę debel, w niedzielę - kolejne single. Zwycięży drużyna, która jako pierwsza wygra trzy pojedynki.

Relacja z meczu na 36. kanale platformy NC+.

Zobacz więcej na temat: