Sport.pl

Sport.pl Ekstra. Stan Valckx: Cupiał nie chciał stawiać w Wiśle na Polaków

W poniedziałkowym magazynie Sport.pl Ekstra m.in. porównujemy Andrzeja Gołotę i Przemysława Saletę przed sobotnią walką, Stan Valckx opowiada, jak Wisła w krótkim czasie z pozycji mistrza kraju stoczyła się do dolnej połowy tabeli, a Rafał Stec analizuje upadek Oscara Pistoriusa.
Sport.pl Ekstra to ukazujący się w każdy poniedziałek dodatek do Gazety Wyborczej. W najnowszym wydaniu:

Gołota kontra Saleta pół żartem, pół serio

Pięściarze rodzinnie

Gołota: Żona od zawsze Mariola. Plus córka Ola i syn Andrzej junior. - Zrobiłem błąd w życiu: nie wierzyłem w możliwości mojej żony wcześniej. Potrafiła przebrnąć przez law school, czyli prawo, a to daje podstawy, by mówić, że coś w życiu osiągnęła. Być adwokatem w USA to jest big deal. Ona już 13 lat temu zdobyła te uprawnienia, ale ja wtedy w nią nie wierzyłem. To był błąd. Żałuję, że jej nie doceniłem, tego skarbu, kapitału, który był już gotowy do działania - mówił w wywiadzie dla Sport.pl Extra.

Saleta: Dwie żony, obie byłe, plus inne dziewczyny, które też podziwialiśmy. Dwie córki, Nadia i Nicole. Wytatuował na ramieniu ich portrety. - Dlaczego nie swoich dziewczyn? - zapytała kiedyś reporterka MTV. - Bo córki są na całe życie.

Ich najlepszy cios

Gołota: poniżej pasa, znana sprawa.

Saleta: brak.

Walka do zapamiętania na zawsze

Gołota: Dwa starcia z Riddickiem Bowe. Fajerwerki, ciary po plecach, oczy w słup, włosy dęba. Historia boksu.

Saleta: W ringu? Wciąż przed nim. W życiu - walka o zdrowie córki, oddał jej swoją nerkę.

Obu pięściarzy przed sobotnią walką porównuje Radosław Leniarski

Stan Valckx: Cupiał nie chciał stawiać w Wiśle na Polaków

Jakie błędy popełnił pan podczas pracy w Krakowie?

- Przyszedłem w ostatnim tygodniu okna transferowego i musieliśmy wziąć Serge'a Branco, bo w ostatniej chwili sprzedaliśmy Juniora Diaza. Najlepszym transferem nie był też Nourdin Boukhari, ale strzelił bardzo ważną bramkę w derbach. Oczekiwałem od niego więcej. Ale nie mieliśmy czasu i szukaliśmy tanich rozwiązań.

A może zatrudnił pan za dużo obcokrajowców?

- Tak, w szatni nie było właściwej równowagi.

Chcieliśmy podpisać kontrakt z siedmioma czy ośmioma Polakami, właściciel Bogusław Cupiał zawsze mówił "nie". Nie chciał inwestować w Polaków. Rozmawialiśmy np. z Marcinem Baszczyńskim czy Pawłem Olkowskim, ale Cupiał wolał wydać pieniądze na obcokrajowca niż na Polaka, bo też nie ma co ukrywać - ceny za naszych czołowych piłkarzy były zdecydowanie wyższe, więc miał rację. Nigdy wprost nie powiedział: "Nie chcę Polaków w klubie", ale gdy rozmawialiśmy o kontraktach dla nich, zawsze podkreślał, że nas nie stać. A my martwiliśmy się o zbyt wielu obcokrajowców w szatni, rozmawialiśmy o tym każdego dnia.

Cały wywiad Piotra Jawora ze Stanem Valcksem w poniedziałkowym magazynie Sport.pl Ekstra

Pistorius bez aureloi

Oscar Pistorius był nowożytnym świętym, czczonym zwłaszcza w poranionej tragiczną historią ojczyźnie, która bliżej nieba wynosiła jedynie Nelsona Mandelę. Dopiero od kilku dni czytamy w południowoafrykańskiej prasie, ilu biegacz dostarczał poszlak skłaniających do podejrzeń, iż niewiele w nim z anioła. W 2009 roku spędził noc w policyjnej celi oskarżony przez uczestniczkę przyjęcia w jego domu o napaść. Sprawa ciągnęła się, aż sprinter zapłacił za wycofanie zarzutów 2,2 mln randów. Uchodził za niepohamowanego kobieciarza, który folguje sobie również, będąc w stałym związku, a zarazem zazdrośnika. Kłopoty z partnerkami miewał ustawicznie, o jedną pokłócił się z telewizyjnym producentem i przy świadkach mu groził. Dziennikarze nagle przypomnieli sobie, że wielokrotnie dostrzegali u Pistoriusa nadmierną fascynację bronią - choć mieszkał w jednym z najbezpieczniejszych zamkniętych osiedli w Pretorii, trzymał w domu cały arsenał, nawet karabin maszynowy.

Wcześniej o tym nie wspominali. A może przynajmniej wzmiankowali, tyle że na wąziutkim marginesie? Oni też ulegają złudzeniu utrudniającemu przyjęcie do wiadomości sygnałów mogących ubrudzić obraz świętego. I uginają się, niekoniecznie świadomie, pod presją publiczności, która nad zniuansowane opowieści o idolach wielowymiarowych przedkłada spójne hagiografie.

O upadku Oscara Pistoriusa pisze Rafał Stec

Więcej o: