Sport.pl

Anglicy po klęsce chcą zmian. Magiczny strzelec poszukiwany na Wyspach

0 : 0
Informacje
Euro 2012 - Ćwierćfinały
Niedziela 24.06.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Anglia
0
Włochy
0
Historia angielskich klęsk na wielkich turniejach jak tak długa i tak powtarzalna, że doczekała się kilkusetstronicowego opracowania. W książce "Dlaczego Anglia przegrywa" dziennikarz Simon Kuper i ekonomista Stefan Szymanski dzielą na osiem etapów każdą wyprawę wyspiarzy po złoto mistrzostw świata. Zaczynają od fazy "Anglia jest pewna, że zostanie mistrzem świata", kończą na "szukaniu kozła ofiarnego".
Tym razem chodziło o mistrzostwa Europy, w szczegółach występ Anglików różnił się od poprzednich, ale skończyło się jak zwykle.

Było inaczej, bo prasa i eksperci nie wymagali cudów od zespołu pokaleczonego przez kontuzje (Wilshere, Lampard, Barry, Cahill, Walker, Smalling), którego szef wszedł do szatni na miesiąc przed początkiem turnieju. Było inaczej, bo nawet po wygraniu grupy nikt nie wpadł na pomysł, by stawiać wyspiarzy wśród faworytów.

Ale było też jak zwykle, bo Anglicy grali słabo. Z Francją zdołali tylko przetrwać, ze Szwecją dobrze kopali przez 20 minut. Ukraina przez większość meczu wgniatała ich w pole karne, kto wie, jak skończyłby się mecz, gdyby arbiter zauważył, że po strzale Artema Miłewskiego piłka przekroczyła linię bramkową. Było jak zwykle, bo odpadli z Włochami, a drużyny ze światowego topu nie wyeliminowali w fazie pucharowej wielkiego turnieju od 1966 r., gdy świętowali jedyne mistrzostwo świata. Opadli w ćwierćfinale, tak jak w 2006, 2004 i 2002 r. Odpadli - dodajmy - po karnych. Czyli też jak zwykle.

Analiza porażki niewiele różni się od poprzednich dokonywanych po wielkich turniejach. Anglicy znów uważają, że muszą skopiować metody, dzięki którym inne zespoły odnoszą sukcesy.

Gdy pod koniec ubiegłego stulecia mistrzostwo świata i Europy zdobywała Francja, wyspiarze uznali, że powinni zbudować swoje Clairefontaine - zarządzaną przez federację szkółkę, którą ukończyli m.in. William Gallas, Thierry Henry, Nicolas Anelka czy nasz Damien Perquis. Gdy kilka lat później puchary zaczęła zbierać Hiszpania, tabuny działaczy wyjeżdżały do barcelońskiej La Masii, by sprawdzić, w jaki sposób wychowuje się Andrésa Iniestę.

Po porażce z Włochami uznali, że muszą wykształcić swojego własnego Andreę Pirlo. Trener Harry Redknapp, ostatnio pracujący w Tottenhamie, pisze, że "trzeba znaleźć dzieciaki, które będą grały tak jak włoski pomocnik", jego syn Jamie - były reprezentant Anglii - w niedzielny wieczór odebrał mnóstwo telefonów z pytaniem: "Dlaczego nie mamy takich piłkarzy jak Pirlo?". Publicysta "Daily Mail" Martin Samuel twierdzi, że bez angielskiego Pirlo reprezentację czeka jeszcze wiele przykrych wieczorów.

Problem wydaje się jednak głębszy. Na Euro 2012 Anglicy średnio posiadali piłkę przez 39 procent czasu. Rzadziej dopadali do niej tylko Grecy (38) i Irlandczycy (33). Z Włochami najczęściej podania wymieniała para Joe Hart - Andy Carroll. Trudno to zresztą nazwać podaniami, bramkarz 15 razy wykopywał piłkę do wielkiego jak wieża napastnika Liverpoolu. Steven Gerrard, który w reprezentacji miał odpowiadać za rozegranie, tylko trzy razy dokopał piłkę do Wayne'a Rooneya, Rooney tylko cztery razy wymienił podania z partnerem z ataku Danielem Welbeckiem. W klasyfikacji strzałów Anglicy zajęli czwarte miejsce od końca. Wyprzedzili tylko Ukrainę, Irlandię i Grecję. - Statystyki mówią same za siebie. Jeśli mamy osiągnąć więcej, musimy dłużej utrzymywać się przy piłce i pracować nad techniką - mówił wczoraj Gerrard.

Co znowu sprowadza angielski futbol do miejsca, w którym już kiedyś był. Kilka lat temu wyliczono, że na Wyspach pracuje tylko 2,8 tys. trenerów z licencją UEFA. W Hiszpanii - 24 tys., we Włoszech - 29 tys., w Niemczech - blisko 35 tys. W Hiszpanii średnio jeden szkoleniowiec przypada na 17 piłkarzy. W Anglii na 812.

Nadzieję na zmiany daje Narodowe Centrum Futbolu St George's Park, które zostanie otwarte w sierpniu. Wybudowany za 100 milionów funtów ośrodek ma być m.in. uczelnią dla trenerów. Zanim jednak wykształcą się tam szkoleniowcy, którzy później ulepią angielskiego Pirlo, miną lata.

Anglicy wciąż mają jednak nadzieję, że tak długo nie będą musieli czekać. "Nasz Pirlo właśnie dochodzi do siebie po kontuzji, miejmy nadzieję, że wróci do formy. Nazywa się Jack Wilshere i gra w Arsenalu" - uważa Jamie Redknapp. 20-letni Wilshere uchodzi za najbardziej utalentowanego angielskiego piłkarza ostatnich lat, rok temu świetnie zagrał w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Barceloną. Nie wiadomo tylko, jak strzela karne.

Tego nie można się nauczyć - niesamowity karny Andrei Pirlo »


Więcej o: