Sport.pl

Igrzyska w Londynie już za 100 dni. Niech im nigdy nie zagaśnie

Ich problemem nie jest to, żeby dobiec. Największym wyzwaniem dla 18-osobowej sztafety z Polski będzie radzić sobie z olimpijską pochodnią tak, by nie zgasła. Za 100 dni rozpoczynają się w Londynie letnie igrzyska.
W środę pochodnia z ogniem olimpijskim wyląduje w stolicy Anglii. I rozpocznie się sztafeta, w której weźmie udział osiem tysięcy uczestników. Ostatni z nich zapali znicz na stadionie olimpijskim 27 lipca.

Polska także będzie miała swoich reprezentantów, którzy pobiegną z pochodnią. Wśród wyłonionych w konkursach internautów Samsung - jeden ze sponsorów igrzysk - zaprosił do biegu kilku znanych Polaków. We wtorek zostali oni ujawnieni, jak się okazało, ich największym wyzwaniem jest nie dopuścić do zagaszenia ognia.

A nie jest to proste, bo przed igrzyskami w 2004 r. ogień "zgubili" Holendrzy. Wspominała o tym Kayah, która oprócz umiejętności wokalnych, okazała się wtedy znakomitą biegaczką. - Naprawdę się denerwowałam. Najbardziej tym, jak nieść znicz, żeby nie zgasł. Udało się - opowiadała na wczorajszej prezentacji, udzielają przy okazji rad tegorocznej sztafecie. Kayah, jak później zapewniała, od tego czasu rusza się regularnie, biega nawet po 10 km dziennie.

Uczestnicy londyńskiego biegu (ich start zaplanowano na połowę lipca) też nie powinni mieć problemów, bo Artur Partyka to wicemistrz olimpijski w skoku wzwyż, Mariusz Czerkawski to hokejowy uczestnik igrzysk w Albertville, a komentator TVP Przemysław Babiarz miał w swojej biegowej karierze kilka poważnych maratońskich sprawdzianów. Pomogą im m.in. aktorzy - Marta Żmuda-Trzebiatowska i Michał Żebrowski, młody zdobywca dwóch biegunów Jan Mela i podróżniczka Beata Pawlikowska.

Więcej o: