Sport.pl

Piłkarze Widzewa mają gorsze samochody od graczy ŁKS. Ale mercedes, bmw i mustang też są! [ZDJĘCIA]

derdzik
28.03.2012 , aktualizacja: 28.03.2012 16:42
A A A Drukuj
Mustang Bruno Pinheiro

Mustang Bruno Pinheiro (Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta)

Niedawno pisaliśmy, jakimi autami jeżdżą piłkarze ŁKS. Na parkingu najbiedniejszego klubu ekstraklasy stoją m.in. audi R8 i Q7, bmw X5 oraz porsche 911. Sprawdziliśmy, jak na ich tle wypadli widzewiacy. W końcu za chwilę derby
W ŁKS występują byli reprezentanci Polski, gracze zachodnich lig, a nawet elitarnej Ligi Mistrzów. Na swoje piękne samochody udało im się więc w przeszłości zarobić. I tak, Seweryn Gancarczyk jeździ na zmianę audi R8 quattro, które u dilera można kupić za około 400 tys. zł, i audi Q7. Na klubowym parkingu stoją też m.in. białe porsche 911 cabrio Marka Saganowskiego, bmw X5 Marcina Adamskiego, audi Q7 Grzegorza Bonina i podobne Marcina Mięciela, audi A5 Ronalda Gercaliu, opel insignia Bartosza Romańczuka, golf VI GTI Wojciecha Łobodzińskiego i bmw 3 Michała Łabędzkiego.

Już niedługo, bo 9 kwietna, w Łodzi rozegrane zostaną derby miasta. Sprawdziliśmy, czy piłkarze Widzewa mogą się równać z kolegami z ŁKS, jeśli chodzi o samochody. Gdy drużyna z al. Piłsudskiego trenuje, przed klubem stoją m.in. mercedes R350, którym jeździ Jarosław Bieniuk, mustang Portugalczyka Bruno Pinheiro, bmw M6 Ugo Ukaha, lexus is Krzysztofa Ostrowskiego i nissan murano należący do Marcina Kaczmarka. Ale są też gorsze auta, z deawoo matizem Mariusza Rybickiego i starą hondą civic Patryka Wolańskiego włącznie.

Na parkingu Widzewa oczy przyciąga też piękne porsche cayenne, ale nie jeździ nim żaden z piłkarzy, tylko bracia Łukasz i Karol Bortnikowie, trenerzy odpowiedzialni za przygotowanie fizyczne zawodników.

Ulubioną marką Sylwestra Cacka, właściciela Widzewa, jest za to lexus, model ls 460. "Puls Biznesu" zacytował kiedyś znajomego szefa łódzkiego klubu Jacka Chwedoruka. - Sylwester większość czasu mieszka w Szwajcarii. Pewnego dnia postanowił kupić samochód. Nawet Szwajcarzy odczuwają wówczas choćby minimalny poziom ekscytacji. Oglądają nowy model, jeżdżą na próbę, umawiają się na inne spotkanie. Tymczasem Sylwester wskazał konkretne auto - taki sam model lexusa, jakim jeździł w Polsce; wyciągnął kartę kredytową, zapłacił i wyszedł.

Zobacz więcej na temat: