Sport.pl

Euro 2012. Reprezentacja Francji. Co zrobi Laurent Blanc?

Prezes francuskiej federacji nie chce przed Euro 2012 przedłużyć kontraktu z selekcjonerem. Były mistrz świata i Europy czuje się urażony, a na brak ofert z najlepszych klubów nie narzeka
Latem 2010 roku Blanc podpisał umowę na dwa lata. W przypadku awansu trójkolorowych do mistrzostw w Polsce i na Ukrainie obie strony miały 60 dni, by omówić kwestię przedłużenia kontraktu. Francuzi zakwalifikowali się na Euro 13 października. Do 12 grudnia jednak sprawy nie załatwiono. Nawet do dziś. Blanc może więc decydować o swojej przyszłości po mistrzostwach bez żadnych zobowiązań wobec reprezentacji.

Francuzi mają z tym ogromny problem, bo Blanca nie da się nie lubić. Z Bordeaux zdobył mistrzostwo, przerywając siedmioletnią hegemonię Lyonu, dotarł do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, ale to przede wszystkim trener, który wyciągnął z dołka kadrę trójkolorowych. Objął ją w momencie największego kryzysu ostatnich lat, przegrywającą mecz za meczem, skłóconą wewnętrznie (bunt podczas mundialu w RPA), wręcz znienawidzoną przez własnych kibiców (gwizdy podczas meczów reprezentacji). Pod jego ręką Francja bez większego kłopotu zakwalifikowała się na Euro, poprawił miejsce w rankingu FIFA (z 21. na 15.), nie przegrała 17 ostatnich meczów. Za trenerem murem stoją piłkarze, sponsorzy chętnie podpisują z nim umowy. Od kilku tygodniu selekcjoner jest twarzą kampanii reklamowej banku Credit Agricole.

Akurat ten ruch Blanca najmniej podobał się prezesowi federacji Noelowi Le Graet. Selekcjoner wynegocjował indywidualny kontrakt z bankiem o wartości 300 tys. euro, podczas gdy firma należy do oficjalnych sponsorów reprezentacji. Ale Le Graet pozostaje z selekcjonerem w sympatycznych relacjach, nie ma mowy o konflikcie. Oficjalnie mówi, że kontraktu nie przedłużył, bo "istnieje rozbieżność stanowisk". W czym problem?

Francuzi mają różne doświadczenia z przedłużaniem umów z selekcjonerami. Na fali entuzjazmu wywołanego zdobyciem mistrzostwa świata w 1998 roku federacja podpisała aż czteroletni kontrakt z asystentem Aime Jacqueta Rogerem Lemerre. Ten wygrał mistrzostwa Europy w 2000 roku, później awansował do mistrzostw świata w Korei i Japonii. Jeszcze przed tym turniejem, w maju 2002 roku, podpisał nową umowę. Mundial zakończył się klapą, trójkolorowi odpadli w fazie grupowej. Lemerre został zwolniony i trzeba było mu wypłacić kilkumilionowe odszkodowanie. Kolejny selekcjoner Jacques Santini wygrał w 2003 roku Puchar Konfederacji, awansował na Euro 2004. Ewentualne dyskusje o przyszłości miał podjąć po imprezie, ale nie zrobił tego, bo wcześniej zdecydował się na pracę w Tottenhamie. Następca Santiniego Raymond Domenech doprowadził Francuzów do wicemistrzostwa świata w Niemczech w 2006 roku i od razu dostał gwarancję pracy na cztery lata. Żałowano tego już dwa lata później. Po nieudanych mistrzostwach kontynentu w Austrii i Szwajcarii federacja nie miała odwagi go zwolnić. Wyleciał z kadry z hukiem po mistrzostwach RPA. To jego zastąpił Blanc.

W sondażu "France Football" większe poparcie otrzymał jednak Le Graët. 72 procent interesujących się piłką nożną respondentów przyznało mu rację i uznało, że kontrakt z dotychczasowym trenerem można przedłużyć dopiero po Euro.

Co zrobi Blanc? 46-letni trener jest świadom własnej wartości, wie, że zarabia za mało, bo tylko 100 tysięcy euro miesięcznie, czyli tyle, ile przeciętny trener w Ligue 1. A ma wyrobioną markę nie tylko w ojczyźnie, ale i w Europie. Jako piłkarz grał w Napoli, Barcelonie, Interze Mediolan, Manchesterze United. Jego menedżerem jest Jean-Pierre Bernes mający kontakty we wszystkich wielkich europejskich klubach. Jakiś czas temu sir Alex Ferguson powiedział, że Blanc byłby jednym z jego idealnych następców w MU, a prezes Interu Massimo Moratti piał z zachwytu nad menedżerskimi umiejętnościami Francuza.

Le Graët o tym wszystkim wie. Opracował plan B. Dziennik "Le Monde" napisał, że po Euro zastąpi Blanca Paul Le Guen, obecnie trener Omanu, w przeszłości Lyonu, z którym trzykrotnie zdobywał mistrzostwo Francji. Pojawiły się również mocniejsze kandydatury: Arsene'a Wengera (Arsenal) i Didiere'a Deschampsa (Olympique Marsylia).

Nic nie jest jednak przesądzone, przede wszystkim to, czy obecny selekcjoner trójkolorowych opuści stanowisko. - To jest fałszywy problem. Nie wchodźcie na to boisko, bo i tak wam nie odpowiem. Teraz interesuje mnie tylko Euro - odpowiada na konferencjach prasowych Blanc.

Więcej o: